Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

W klinczu

włącz .

Pokonanie przez Lecha w sobotni wieczór Ruchu Chorzów nie stanie się wystarczającym powodem do nazywania nowego trenera cudotwórcą. To nie będzie żaden wyczyn. Ruch nie jest ligową potęgą, nie ma w składzie klasowych zawodników, a piłkarze Lecha nie stracili umiejętności, czego dowodzą ich występy w reprezentacjach. Bramka dla Finlandii była dziełem dwóch graczy Lecha, dla Węgier gola zdobył Lovrencsics, Karol Linetty dobrze zagrał w najważniejszym od lat meczu reprezentacji Polski.

Rolą Jana Urbana jest zaprowadzić porządek w rozbitej drużynie. Poprawić atmosferę, zachęcić piłkarzy do wygrywania. Umiejętnie ustalić skład. Przekonać podopiecznych, że nie ma co bać się odpowiedzialności za wynik, bo gorzej niż teraz prawdopodobnie już nie będzie. Muszą złapać trochę luzu, a w tym pomocna jest sama zmiana trenera. Choć sytuacja jest trudna, to zabawa zaczyna się na nowo i warto rozpocząć walkę o miejsce w składzie, o przyszłość w drużynie albo o przyszły kontrakt w innym klubie.

Jan Urban cudotwórcą okrzyknięty zostanie tylko wtedy, gdy wykrzesze umiejętności z piłkarzy sprowadzonych ostatnio do klubu. To prawdopodobnie nie powiodłoby się nikomu. Dariusz Dudka nie zostanie na zakończenie kariery wirtuozem futbolu. Niewiele młodszy Marcin Robak nigdy nie zamieni się w Rudniewa, a Tetteh nie dorówna klasą ani Trałce, ani Linettemu. Także przypadek Denisa Thomalli trzeba określić jako beznadziejny.

Lech zmienił trenera, ale wielu kibiców uznaje to tylko za krok w kierunku przywrócenia równowagi w drużynie, nie wiadomo zresztą na jak długo. Temu klubowi potrzeba czegoś więcej – gwarancji, że jego historia nie będzie dłużej toczyć się w rytmie „od kryzysu do kryzysu”, od ratunkowego zatrudnienia nowego trenera do jego zwolnienia w trybie nagłym i rozglądania się za następcą. Lech potrzebuje kogoś z doświadczeniem i kompetencjami – kto wie, jak budować i prowadzić drużynę, jak dobierać zawodników, by czyniła ona postępy, a nie wpadała w niewytłumaczalne kryzysy i doprowadzała fanów do rozpaczy kolejnymi kompromitacjami.

Kibice żądają spotkania z właścicielem Lecha. Wiedzą, że to od niego zależy najwięcej. Natomiast właściciel zrobi wszystko, by takiego spotkania, ponad głowami zarządu, uniknąć. Nie chce rozmawiać na temat błędów, jakie ów zarząd w ostatnich latach popełnił, ponieważ taka dyskusja, a zwłaszcza płynące z niej wnioski, byłyby mu bardzo nie na rękę, z wielu zresztą przyczyn. Kibice są przekonani, że obecna formuła prowadzenia klubu wyczerpała się, liczą na zmiany. Na nie się nie zanosi, do przesilenia nie dojdzie, po kościach się nie rozejdzie, nawet jeżeli drużyna przestanie przegrywać. Titanic jeszcze płynie, jeszcze jest do uratowania...

Józef Djaczenko