Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Smutne skutki unikania prawdy

włącz .

Co się stało z Lechem? Dlaczego tak się stoczył? Sytuacja drużyny jest tragiczna, ale jeszcze gorsze jest to, że zdarzyło się to nie po raz pierwszy, a właściwej reakcji władz klubu na dołujące kibiców klęski nie doczekaliśmy się ani razu. Mistrz Polski przegrywa kolejne mecze, a prezes klubu oburza się na media informujące o kryzysie. Jeżeli nawet drużyna jakoś wykaraska się z obecnych tarapatów, to prędzej lub później wpadnie w nowe. Takie są skutki udawania, że wszystko jest pod kontrolą.

Zarządzanie klubem piłkarskim jak spółką biznesową ma sens tylko wtedy, gdy decyzje podejmują ludzie znający się na futbolu. Jest on dziedziną specyficzną, wymykającą się regułom panującym w innych światach. Tu nie wystarczą tabelki, wykresy, bilanse. Doświadczony dyrektor sportowy, potrafiący ocenić możliwości sprowadzanych piłkarzy znaczy o wiele więcej niż spec od finansów, bo w piłce nic nie jest proste i przeliczalne. Nie ma gwarancji, że drogi w utrzymaniu piłkarz da drużynie więcej niż gracz anonimowy. Wystarczy porównać ubogiego Piasta Gliwice i zamożnego, cieszącego się wielkim zainteresowaniem, dobrze ponoć zarządzanego Lecha. Na zawodników, z których obyty w świecie piłki czeski trener zrobił solidną drużynę, komitet transferowy Lecha nawet by nie spojrzał.

Przed trudnym meczem z Górnikiem Zabrze wszyscy w Poznaniu mają nadzieję, że Lech się obudzi, odzyska skuteczność, zawodnicy z minuty na minutę poprawią start do piłki i zwrotność, zaczną wygrywać bezpośrednie pojedynki, pod naciskiem rywala nie będą już wykopywać piłki w aut lub podawać jej do bramkarza. Takie przełamanie byłoby bezcenne. Trener twierdzi, że nastąpi ono lada chwila. Zapewnia, że trwają analizy pozwalające określić, czy Lech jest właściwie przygotowany pod względem fizycznym. – Nie poradziliśmy sobie z rozegraniem 15 spotkań w 50 dni. Być może trzeba było się inaczej przygotować, a może wystarczyło inaczej stosować rotację – rozważa Maciej Skorża i obiecuje, że opinia publiczna pozna rezultaty tych analiz.

Nie możemy się tego doczekać. Najważniejsze jednak, by prawdę o przyczynach ciągłego wpadania drużyny w tarapaty zrozumiały władze klubu. Czy potrafią przyznać się do błędów w przygotowaniach do sezonu, do braku wyczucia w ocenie zawodników? Ludzie, którym dobro Lecha leży na sercu, taką postawę przyjmą pozytywnie. Można też wykazać nieprzemakalność i zapewniać, że nie ma żadnego kryzysu i mocni razem, że Lech znów sprowadził do Poznania kapitalnych piłkarzy. Kto sobie wyobraża, że miarą fachowego zarządzania przedsiębiorstwem jest powtarzanie bredni, daleko nie zajedzie. Gdy tak traktowany Kolejorz wróci nawet na właściwe tory, to kolejny kryzys będzie kwestią czasu.

Józef Djaczenko