Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trudno o tytuł...

włącz .

... patrząc na grę Lecha. Miało być lepiej a było jak zwykle - czyli beznadziejnie. Lech, mistrz Polski na ostatnim miejscu w tabeli. Konia z rzędem temu, kto był w stanie przewidzieć taki rozwój sytuacji. No ale stało się i teraz pozostają pytania: dlaczego i co dalej? Pierwsze pytanie okazuje się za trudne dla wszystkich bezpośrednio odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. Nie wiedzą piłkarze, nie wiedzą władze klubu, nie wie też trener wraz z całym sztabem szkoleniowym.

I to jest właśnie najgorsze. Bo to oni przygotowali piłkarzy tak, że dzisiaj piłka odskakuje im jak chłopcom z LZS-u a wyprowadzenie piłki przez czterech obrońców wspomaganych defensywnym pomocnikiem wobec dwóch średnio aktywnych piłkarzy drużyny przeciwnej kończy się podaniem do bramkarza, bo strach paraliżuje Lechitom nogi. Piłka ucieka na aut zawodnikowi, którego nikt nie atakuje, a on musi tylko tę piłkę (łatwą!) przyjąć. I nie potrafi tego zrobić!

Do tego jeszcze koszmarne podania - nie w tempo lub do przeciwnika. Strach nie pozwala podjąć walki jeden na jeden ( wyjątek to Pawłowski). W meczu z Jagiellonią tylko dwa strzały celne. Tak dzisiaj gra Lech. Zarzuty o złe transfery nie zmienią obrazu, że zawodnicy kluczowi dla drużyny wiosną dzisiaj zapomnieli jak się gra w piłkę. Czy piłkarzom można zarzucić sabotaż wobec klubu lub trenera? Chyba nie, bo nie są aż tak prymitywni, żeby robić to w tak beznadziejny sposób. A więc? Zostaje już tylko trener i jego sztab. To oni odpowiadają za przygotowanie zespołu do rozgrywek. Mówienie o krótkim okresie przygotowań ma się nijak do tego co widzimy na boisku: piłkarze zapomnieli gry w piłkę, zapomnieli tego czym imponowali na finiszu rozgrywek w maju, zatracili waleczność, przestali wierzyć w siebie.

Na dodatek zaczęli się bać przeciwnika, samych siebie i odpowiedzialności za swoją grę. Co dalej? Przede wszystkim odważna i jasna publiczna weryfikacja celów w tych rozgrywkach: w LE gramy na maksa, bo to jedyna szansa pokazać Europie naszych zawodników na sprzedaż. Odpuszczamy Puchar Polski - przy takiej formie pójdzie to samoistnie i łatwo. W Ekstraklasie walczymy o wejście do górnej połówki tabeli. I skończmy z bajdurzeniem o miejscu w czołówce, walce o puchary itp. Zejdźmy na ziemię. Czas ucieka a za nami już tylko ściana.

Ryszard Rostkowski