Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Klub specjalnej troski

włącz .

We wtorek i środę, oglądając mecze Ligi Mistrzów zauważyliśmy, że czołowe kluby Europy wystąpiły w tych samych mocnych składach, co w weekend w lidze. Żadnej gwiazdy nie trzeba było sadzać na ławce z powodu przemęczenia, żadna nie miała problemów z motywacją. Gdy gra się na tak wysokim poziomie, każde spotkanie jest ważne, a zawodników nie po to się sprowadza i solidnie opłaca, by ich nie eksploatować, oszczędzać na kolejne spotkania.

Ciekawe, czego brakuje piłkarzom Lecha, którzy każde 90 minut biegania po boisku okupują takim wycieńczeniem całego organizmu i psychicznym załamaniem, że trzeba ich potem przez tydzień reanimować. Niektórzy z nich od kilku lat nie potrafią odzyskać zdrowia, walczą z przewlekłymi urazami i słabościami. Trener Lecha skarży się, że zamiast trenować z kolegami i przygotowywać się do kolejnych wyzwań, przez kilka dni prawie nie opuszczają gabinetów fizjoterapeutów.

Czy w klubach zachodnich lepiej karmią swoich piłkarzy, mają lepszych specjalistów od przygotowania fizycznego i wartościowsze odżywki, czy też czynnikiem pozwalającym piłkarzom podjąć większy wysiłek są tam milionowe kontrakty? Piłkarze wychowani w Polsce, gdy trafią do klubu z solidnej ligi, radzą sobie z grą co kilka dni. Tymczasem nasze gwiazdy trzeba sadzać na ławce, bo jeśli nawet mają siłę grać często, to brakuje im motywacji i nie potrafią się zmusić do wygrywania w lidze. Nie są więc piłkarzami pełnowartościowymi. Klub nie ma z nich tyle korzyści, ile mieć powinien. Nie zarabiają tyle, ile płacą w innych ligach, ale do gry w Poznaniu z pewnością nie dokładają.

Nie ma co udawać, że Lech ma mocną drużynę, że może polegać na swoich piłkarzach. Nie widać logiki w jej budowaniu ani konsekwencji w wyszukiwaniu kandydatów do gry w Kolejorzu. Strach pomyśleć, że jeszcze kilka tygodni temu Lech miał szansę pokazania się w Lidze Mistrzów. Gdyby w losowaniu dopisało mu szczęście i wywalczył prawo gry w piłkarskiej elicie, przeżylibyśmy prawdziwą traumę oglądając drużynę z Thomallą i Dudką w składzie w starciu z potęgami ligi niemieckiej, hiszpańskiej, czy angielskiej.

Nic nie przychodzi za darmo. Chcąc mieć w drużynie gwiazdy cieszące się dobrym zdrowiem, graczy o wysokich umiejętnościach, trzeba na to poświęcić solidne pieniądze. Niezłych piłkarzy można mieć także bez wielkich pieniędzy, ale tylko pod warunkiem, że za budowę drużyny biorą się fachowcy z doświadczeniem, a nie amatorzy. Najwyższy czas to zrozumieć i zdać sobie sprawę, że Lech to nie zabawka. To przedmiot westchnień tysięcy ludzi. Dziś się zamartwiają, że wspierają nie dumę Wielkopolski, ale klub specjalnej troski. Limit kompromitacji wydaje się niewyczerpany, tak jak kibicowska cierpliwość, ale kto wierzy, że tak będzie zawsze, może się gorzko rozczarować. To już nie będzie kryzys. To będzie koniec zabawy w futbol.

Józef Djaczenko

zdjęcia Monika Wantoła