Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Analiza: Jaką mamy drużynę?

włącz .

Jedni się leczyli, inni ciężko pracowali

W rozgrywanych w okresie przygotowawczym co kilka dni sparingach Lech pokazał się, mimo wielkich kadrowych kłopotów, z korzystniej strony. Oczekiwanych wzmocnień chyba się już nie doczekamy, ale z siły zespołu możemy być umiarkowanie zadowoleni.

lechnordsjealland_1.JPG

lechnordsjealland_4.JPG

lechnordsjealland_9.JPG

Lech w okresie przygotowawczym rozegrał cztery spotkania kontrolne, po jednym w Opalenicy i Grodzisku Wielkopolskim, dwa we Wronkach. Wszystkie te mecze były do siebie podobne: Lech zaczynał w najsilniejszym, lub prawie najsilniejszym składzie, a kiedy trenerowi wyczerpali się gracze z pierwszej drużyny, na boisku pokazywali się młodzi, obiecujący, nastoletni zawodnicy: Franciszek Siwek, Jan Bednarek, Dominik Chromiński, Dariusz Formella, Wiktor Witt. W dwóch spotkaniach – pierwszym i ostatnim – Mariusz Rumak dał szansę wielkiej nadziei Kolejorza – 16-letniemu Dawidowi Kownackiemu.

Sztabowi szkoleniowemu i kibicom szczupłość kadry spędzał sen z powiek, za to młodzi zawodnicy mogą czuć się wygranymi letnich przygotowań. Tylko kilku z nich pojawiłoby się na krótko boisku, gdyby nie plaga kontuzji, jakie spadły latem na Lecha. Kilku zawodników przeszło zabiegi chirurgiczne. Niektórzy doznali urazów już w trakcie treningów. Inni odczuwają skutki urazów odniesionych jeszcze w rundzie wiosennej lub wcześniej. W rezultacie aż 10 podstawowych zawodników zostało wyłączonych z treningów. Nie pracowali latem, więc nawet gdy wrócą do gry, ich forma będzie wielką niewiadomą.

Jeżeli o kimkolwiek możemy mówić, że zrobił duży krok do przodu w piłkarskim rozwoju, to o Dariuszu Formelli. Pozyskany z Arki napastnik trenował wiosną z pierwszym zespołem Lecha, mecze grał z drużynie Młodej Ekstraklasy. Teraz mógł się zaprezentować w otoczeniu czołowych graczy Kolejorza. I pokazał, że potrafi znaleźć się w dobrych sytuacjach strzeleckich, piłka go słucha, zachowuje zimną krew, ma strzelecki instynkt. W meczu z Wisłą dwukrotnie zachował się jak rutyniarz spokojnie przyjmując podanie i kierując piłkę tam, gdzie powinien. Trzeciego gola zdobył w meczu z jeszcze trudniejszym przeciwnikiem – Nordsjaelland. Wykazał się refleksem i przytomnością umysłu.

Gdyby nie ten ostatni mecz, przegranym mógłby się czuć Łukasz Teodorczyk. Pracował nad zgraniem z kolegami, nad wychodzeniem do podań i wykorzystywaniem sytuacji stwarzanych przez skrzydłowych, jednak w meczach jakoś mu ćwiczone zagrania nie wychodziły, nawet nie zbliżył się do poziomu prezentowanego w lidze przez Bartosza Ślusarskiego. Dopiero w starciu z wicemistrzem Danii błysnął klasą. Sam mógł tego dnia strzelić 5 bramek. Zadowolił się hat trickiem. Nie wiadomo, czy cieszyć się ze strzeleckich umiejętności „Teo”, czy martwić się sytuacjami, w których pod bramką zachowywał się jak junior.

Lech nie mógł latem korzystać z bocznych obrońców. Henriquez wrócił z Panamy z poważnym urazem kolana. Barry Douglas trenował tak mocno, że naderwał mięsień. W meczu sparingowym z Omonią urazu doznał Tomasz Kędziora. Kebba Ceesay leczył operacyjnie uraz z majowego meczu z Legią. Zastępowali ich Mateusz Możdżeń na prawej stronie i Hubert Wołąkiewicz na lewej. Hubertowi można współczuć, ale nie tego, że grał jako boczny defensor. Trudno mu będzie załapać się do podstawowego składy, gdy trener odzyska Luisa, Barr’ego, Kebbę, Tomka Kędziorę. W środku Arboleda i Kamiński spisują się coraz lepiej, nie tak łatwo pozwolą się wygryźć z pierwszego składu.

W bardzo wysokiej formie znajduje się Gergo Lovrencsics. Jego klasa rośnie. Imponuje szybkością, dynamiką, rajdami, strzałami, asystami, po których koledzy znajdują się w wymarzonych sytuacjach. Nie możemy też skarżyć się na postawę Hamalainena. Ciągle jednak Lechowi brakuje drugiego klasowego skrzydłowego. Trener Mariusz Rumak miał nadzieję, że zostanie taki do klubu sprowadzony (razem z nowym defensorem, by mieć po dwóch dobrych zawodników na każdą pozycję).

Może jeszcze uda się kogoś pozyskać. Jeżeli nie, Lech będzie skazany na Vojo Ubiparipa lub Mateusza Możdżenia. Ten drugi może przeklinać własną uniwersalność. Nie może się wyspecjalizować w grze na jednej pozycji, gdy ciągle powierza się mu zadanie łatania dziur w składzie. Do Lecha przyszedł Szymon Pawłowski, zawodnik o wysokich umiejętnościach. Nikt nie wątpi w jego umiejętności, ale i nikt nie wie, jak szybko uda mu się znaleźć wspólny język z kolegami.

Gdy nie w pełni zdrowy jest jeszcze Rafał Murawski, Łukasz Trałka może być pewny miejsca w podstawowym składzie, na pozycji defensywnego obrońcy. Trener ma dyspozycji także wracającego z Zawiszy Bydgoszcz, gdzie poprawił umiejętności, Kamila Drygasa i dobrze sobie znanego Szymona Drewniaka. Prawdopodobnie wróci do Lecha Dima Injac, a wtedy sprawa środka boiska zostanie rozwiązana.

Nie można zapomnieć o Karolu Linettym, potencjalnie najlepszym zawodnikiem nie tylko Lecha. Jeśli będzie rozwijać się tak, jak do tej pory, z pewnością zostanie czołowym polskim rozgrywającym. Szkoda, że i jemu przygotowania do sezonu zakłócił uraz. Potrafi grać jako defensywny pomocnik, jeszcze lepszy – i coraz lepszy – jest jako gracz „podwieszony” za napastnikiem. Pokazał, że można na niego liczyć także na skrzydle, mimo iż nie jest typem błyskotliwego, szybkiego skrzydłowego.

Wydaje się, że Lech ma teraz mocną defensywę z „Kamykiem” i Arboledą Solidny jest środek pola. Motorem napędowym akcji ofensywnych powinien być Hamalainen, który w sparingach pokazał się z dobrej strony. Gergo Lovrencsics to dziś najlepszy ofensywny zawodnik Lecha. Nikt natomiast nie zgadnie, czy „Ślusarz” szybko odzyska formę po całkowitym wyleczeniu się i czy Teodorczyk zademonstruje w ważnych meczach to, co pokazał w sparingu z Nordsjelland.