Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trzy mecze do celu

włącz .

Mecz wyjazdowy z Lechią uznany został za najtrudniejszą próbę Lecha w drodze po tytuł. Łatwo nie było, ale udało się wygrać dzięki umiejętnościom i taktyce, co dziwić nie może, ale i odporności na stres, mentalności zwycięzców. Wydaje się, że taki Lech nie może nie odnieść sukcesu. Zalecam jednak ostrożność. Tak wiele razy przeżywaliśmy w tym sezonie rozczarowania, że kto wie, czy najgorsze z nich nie jest dopiero przed nami.

Lech zagrał w Gdańsku po mistrzowsku. Spokojnie, pewnie, wyrachowanie, z wykorzystaniem błędów rywala i własnych atutów. Przez prawie cały mecz nie tracił nad nim kontroli, mimo iż Lechia dzielnie, ambitnie, a chwilami i z polotem dążyła do strzelenia goli. Pogubił się dopiero w końcowych minutach, gdy po zejściu z boiska wspaniale broniącego Buricia niewiele brakowało do wyrównania. Gdyby Lech stracił punkty, znów mówilibyśmy o słabej odporności na stres, o mentalnej degrengoladzie. Na szczęście wyszedł z tego pojedynku podwójnie wzmocniony – o punkty i psychiczną moc.

Maciej Gostomski, broniący w ostatnich minutach, pokazał postawę jakże charakterystyczną dla całej drużyny, obrazującą jej słabości i przewagi. Najpierw fatalnie minął się z piłką, w konsekwencji czego padła kontaktowa bramka, a Formella wyleciał z boiska. Potem jednak, w samej końcówce, błysnął nieprawdopodobną, mistrzowską paradą. O tak genialne zachowanie nie posądzałby go nikt, tak jak jeszcze kilka miesięcy temu nikt by nie uwierzyłby w liderowanie Lecha trzy kolejki przed końcem rozgrywek.

Właśnie te trzy mecze przesądzą o wszystkim. Przeciwnicy nie będą tak groźni, jak Lechia, czy Legia. Pogoń i Górnik grają w kratkę, ale potrafią zaskakiwać, mogą wygrać (i wygrywały) z każdym, nieobliczalna jest też Wisła. W dodatku Pogoń Lechowi ewidentnie nie leży, nie wygrał z nią od dawna, w najlepszym przypadku remisuje, a zdarzyła się i katastrofa w postaci 1:5 po pięciu błędach Wołąkiewicza. Piłkarski potencjał zdecydowanie jest po stronie Lecha. Trzeba tylko utrzymać pełną koncentrację, dobrze przygotować do gry bramkarza, który zastąpi Buricia.

Trener Skorża jest przekonany, że konkurenci Lecha pogubią jeszcze punkty. Legia gra z drużynami rywalizującymi między sobą o miejsce w pucharach – z Wisłą (u siebie) i z Lechią (na wyjeździe). Lech ma teoretycznie łatwiejszych rywali, ale dość przypomnieć zapowiadający się jako łatwy mecz z Jagiellonią, by nie być niczego pewnym. Kiedyś, być może już w przyszłym sezonie, trenerom uda się tak przygotować zespół, by była mocny pod każdym względem, wywiązywał się z roli faworyta, nie pękał przed słabeuszami, gdy coś nie wychodzi. Do tego trzeba dążyć, ale to dopiero przed nami. Dziś mamy drużynę, o którą trzeba drżeć, by nie pękła i nie utonęła, gdy drugi brzeg rzeki jest na wyciągnięcie ręki.

Józef Djaczenko