Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mecz sezonu w Gdańsku. Lech wytrzyma ciśnienie?

włącz .

Nie jakość drużyny i klasa jej piłkarzy decyduje, czy łatwo ją pokonać. Dla Lecha niektóre zespoły nie są wygodne, a z innymi, mimo iż mają w składzie bardzo dobrych piłkarzy, radzi sobie lepiej. Przewidywalny, idący bez opamiętania do przodu Śląsk nie ma gorszych zawodników niż Jagiellonia, ale to z nią, dobrze ustawioną taktycznie, Lech sobie nie poradził. Mocna personalnie Lechia Gdańsk nie bawi się w piłkarskie szachy. Lech potrafi do wykorzystać?

Nie tylko Lech, ale większość polskich drużyn ma kłopoty z atakiem pozycyjnym. Rozegranie piłki w sytuacji, gdy przeciwnik nie pozostawia swobody, skupia się na przeszkadzaniu, a obrona gra blisko siebie, sprawia napastnikom i pomocnikom ogromne problemy. Dużo łatwiej, gdy szybcy skrzydłowi i inni kreatywni zawodnicy znajdą przestrzeń do błyskawicznego rozegrania akcji, wyjścia na wolne pole, wymieniania się z kolegami pozycjami. Wtedy każdy przeciwnik jest bezradny, tak jak bezradny był Śląsk w drugiej połowie meczu sprzed kilku tygodni i w pierwszej środowego spotkania.

Grająca u siebie Lechia z pewnością nie pozostawi Lechowi swobody. Można spodziewać się pressingu, otrzymujący piłkę zawodnik nie będzie miał wiele czasu na jej rozegranie. Natomiast silna druga linia Lechii, wyspecjalizowana w odbiorze piłek, z Milą jako mózgiem drużyny, potrafi uruchomić groźny atak. W ofensywie zespół z Gdańska nie gra chaotycznie, stara się rozegrać piłkę z udziałem skrzydłowych, stosuje dokładne dośrodkowania, nie stroni od prostopadłych podań do Colaka lub Friesenbichlera (rzadko grają razem). Trener Jerzy Brzęczek zadbał, by drużyna miała styl, by mogła się podobać. Bardzo rzadko wygrywa wysoko, ale punktuje regularnie.

Ustawienie Lecha jest przewidywalne, ale nie do końca. Możemy być pewni, że na środku obrony zagrają Kamiński i Arajuuri. Wielu kibiców domaga się, by trener dał na jakiś czas odpocząć niepewnemu Kamińskiemu, a partnerem Fina został Tamas Kadar. Maciej Skorża twierdzi jednak, że nie ma żadnych zastrzeżeń do postawy „Kamyka”, który robi postępy. Można odnieść wrażenie, że ten obrońca ma patent na grę, musiałby się wydarzyć kataklizm, by go w składzie zagrało. Ostatnio jednak trener Lecha zasugerował, że w grę wchodzi ciekawa nowinka taktyczna: gra trzema obrońcami. Wiele klasowych zespołów stosuje taki system, a atutem defensywy Lecha są stoperzy dobrze grający lewą nogą – Kadar i „Kamyk”.

Tomasz Kędziora gra na prawej obronie w każdym niemal meczu, ale prędzej lub później znajdzie się poza składem. Wystarczy jedna żółta kartka, a obrońcy o nią nietrudno. Ceesay nie jest jeszcze pełnowartościowym zmiennikiem Tomka. Stąd niedawna próba wystawienia na prawej stronie lewonożnego Henriqueza. A może trener właśnie w takiej sytuacji zdobędzie się na wystawienie trzech środkowych obrońców? Poważy się na takie ryzyko jeszcze w tym sezonie, gdy każdy mecz ma ogromne znaczenie?

Lech nie ma bramkostrzelnego napastnika. Grający na pozycji nr 9 Zaur Sadajew rok temu pozbawił złudzeń Lecha mającego jeszcze matematyczne szanse na mistrzostwo – strzelił mu w Gdańsku dwa gole. Grał w barwach Lechii, teraz znalazł się w obozie rywala. Nie wiemy, czy trener na niego postawi, czy zdecyduje się na grę z Hamalainenem jako „fałszywą dziewiątką”, z Jevticiem na rozegraniu, Pawłowskim na jednym skrzydle, Kownackim (lub Formellą) na drugim. Mocną stroną ofensywy Lecha jest to, że wszyscy wymienieni zawodnicy stosują stałą rotację, mogą znaleźć się w miejscu, gdzie rywal się ich nie spodziewa. Trener Skorża przyznał, że chodziło mu po głowie przesunięcie Sadajewa do pomocy, ale w trakcie meczu ten zawodnik i tak przez długie momenty przebywa w środkowej strefie, stara się rozgrywać, nie jest przecież klasycznym łowcą bramek.

Nie ma wątpliwości, że mecz w Gdańsku będzie widowiskiem pasjonującym. Wynik zależy od kilku czynników, a najważniejszym z nich jest postawa Lecha. Nie chodzi tu o względy typowo piłkarskie, bo te stoją na wysokim poziomie, ale o czynnik psychiczny. Trener Lecha jest przekonany, że piłkarze wytrzymają presję. Jeżeli brakuje im siły mentalnej do gry o trzy punkty w spotkaniu decydującym o całym sezonie, to nie zasługują na występy w niebiesko-białych barwach. Kolejorz, który poradził sobie w Warszawie, musi zagrać z taką samą konsekwencją, z wyrachowaniem. Większość ekspertów jest przekonana, że czołowe drużyny pogubią jeszcze punkty, ale dla Lecha brak zwycięstwa w tak ważnym meczu może okazać się bardzo kosztowny. Czy w niedzielę wieczorem nadal będzie liderem tabeli?

Józef Djaczenko