Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kolejny sezon pójdzie na straty?

włącz .

Chyba niewielu kibiców Lecha wierzy jeszcze w mistrzostwo. Straty punktowe to nie tak poważny problem, jak postawa drużyny, która wiosną zupełnie nie może się odnaleźć. Wydawało się, że pod wodzą doświadczonego Macieja Skorży piłkarze szybko podniosą poziom gry. Jest wprost przeciwnie, a przegrana konfrontacja z Mariuszem Rumakiem podważyła wiarę w warsztat obecnego trenera.

Jak to się stało, że czołowi piłkarze stracili formę akurat teraz, w kluczowym momencie? Co gorsze, nic nie wskazuje, by szybko ją odzyskali. Skoro nic nie dają drużynie, dlaczego wybiegają na boisko w wyjściowym składzie w każdym meczu? Dlaczego zabierają miejsce innym, potrafiącym dać drużynie więcej? Skąd bierze się wiara trenera, że im gorzej prezentują się Pawłowski i Hamalainen, tym szybciej do siebie dochodzą?

Na władze Lecha spłynęło wiele pochwał za zimowe nabytki. Szybko okazało się, że nowi piłkarze nie wzmocnili drużyny, a jedynie zwiększyli jej liczebność. O pozytywnej ocenie okienka transferowego przesądziło sprowadzenie w ostatnim momencie Djouma. W sobotę przekonaliśmy się, jak wiele mu brakuje do przeciętnych zawodników Zawiszy, a szczególnie do zbędnego niegdyś w Lechu Kamila Drygasa. To dużo mówi o sposobie budowania naszej drużyny.

Sukcesem władz Lecha było pozyskanie Darko Jevticia. Ciekawe, od kiedy było wiadomo o zdrowotnych problemach zdolnego piłkarza. Lech w ostatnich latach rzadko sprowadza całkowicie zdrowych zawodników. Zwykle zanim wybiegną na boisko, długo się leczą. Tymczasem wyśmiewana za chaotyczne, nieprzemyślane transfery Lechia gra z meczu na mecz lepiej. Ostatnio bez trudu pokonała Pogoń, gdy dla racjonalnie budowanego Lecha Szczecin pozostaje twierdzą nie do zdobycia. Zawisza wymienił prawie całą drużynę, ale nikt ludziom z Bydgoszczy nie zarzuci braku profesjonalizmu.

Trudno wierzyć w renesans Lecha jeszcze w tym sezonie. Drużyna jest po prostu źle przygotowana, czołowi zawodnicy zostawili formę w Turcji. Jedyna nadzieja, że w ten lub inny sposób uda się zakwalifikować do Ligi Europy, choć widząc wyjazdową bezradność naszych gwiazd można powątpiewać nawet w to.

Józef Djaczenko