Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Na co stać Kolejorza? Nowe nadzieje, stare obawy

włącz .

Czy Lech dobrze wykorzystał przerwę między rundą jesienną i wiosenną? Niewątpliwym sukcesem klubu jest zatrzymanie Darko Jevticia, potencjalnie najlepszego swego piłkarza. Niebawem przekonamy się, czy to jedyny sukces, a wiele wskazuje, że Maciej Skorża w pierwszym wiosennym meczu wystawi tych samych zawodników, co jesienią. Trzeba jednak przyznać, że trener ma teraz większą swobodę wyboru, nawet jeżeli osoba pozyskanego rzutem na taśmę defensywnego pomocnika to niewiadoma.

Lech pozyskał zimą dwóch Węgrów, ale nikt jeszcze nie odważy się nazwać tych transferów sukcesami. Dawidowi Holmanowi, piłkarzowi o dużym potencjale, trochę jeszcze brakuje do klasy graczy z pierwszego składu Kolejorza. Tamas Kadar jeszcze nie dowiódł, że góruje umiejętnościami nad „Kamykiem”, Paulusem, a być może i Wiluszem. Grał wprawdzie w wielkich klubach, ale nie potrafił utrzymać się w składzie, a powołań do reprezentacji Węgier nie można uznać za wartościową rekomendację, bo konkurencja nie jest tam duża. Liczmy, że pod okiem naszych trenerów zrobi postępy i wykorzysta swą uniwersalność, czyli umiejętność łatania dziur w składzie drużyny.

Wystarczyło zmienić trenera, by cieszyć się zupełnie inną grą Lecha. Przeobrażenia musiały zabrać trochę czasu, bo trudno natychmiast wykorzenić złe nawyki, zbudować mentalność zwycięzców. Nieciekawe przywary nawarstwiały się w sezonach, gdy opiekunami pierwszego zespołu byli panowie z dużymi osobistymi ambicjami, ale niczym więcej. Z trudno zrozumiałych przyczyn klub takich nie tylko zatrudnił, ale i latami się ich kurczowo trzymał spokojnie obserwując, jak konkurencja rośnie w siłę. Skoro więc teraz nie udało się znacząco wzmocnić personalnie drużyny, to jedyna nadzieja w osobie trenera – mądrego, z pomysłem na grę.

Wszyscy mogliśmy oglądać sparingi Lecha podczas obozów w Turcji i wyrobić sobie opinię o możliwościach drużyny. Nie można powiedzieć, by gra Kolejorza nas zaskoczyła. Już jesienią wiedzieliśmy, że jej główny atut to umiejętność błyskawicznego przechodzenia do ofensywy, konstruowania błyskawicznych ataków z wykorzystaniem umiejętności piłkarzy, ich mobilności. W sparingach widzieliśmy mnóstwo takich akcji, a powrót do zdrowia i wysokiej (jak się wydaje) formy Szymka Pawłowskiego to nadzieja na zdobywanie wielu goli.

Znacznie gorzej, czyli dokładnie tak samo jak jesienią wyglądała postawa Lecha w defensywie. Co prawda wykrystalizował się optymalny skład bloku obronnego, ale chyba nie udało się wykorzenić wszystkich niedoskonałości w ustawieniu, indywidualnych błędów. Trudno nie dostrzec postępów w grze Tomka Kędziory. Nie można tego powiedzieć o Douglasie, lepszym w grze do przodu niż w defensywie, przegrywającym rywalizację z weteranem Henriquezem, u którego nie zbuduje się już szybkości i dynamiki. Nie wiemy, czy obrona Lecha spełni nadzieje. Pewne jest tylko to, że trener ma kim zastąpić tego, co zawiedzie.

Jesienią zmartwieniem sztabu trenerskiego były kontuzje piłkarzy. U progu nowej rundy trzeba się zmagać z tym samym problemem. W kluczowym momencie przygotowań do rozgrywek drużyna straciła Karola Linetty’ego. Dolegliwości nie pozbył się Kebba Ceesay, który tylko na chwilę pokazał się w drużynie po długiej przerwie. Oby nie powtórzyła się sytuacja z Vojo Ubiparipem, który wyleczył się po zerwaniu więzadeł w kolanie, ale przez całą rundę zmagał się z konsekwencjami tego urazu. Jeszcze raz pechowcem okazał się Jasmin Burić. Wiosna powinna wykazać wartość Muhamada Keity, o ile pozwoli mu na to stan zdrowia.

Czy zdrowy już Vojo będzie wiosną głównym napastnikiem Lecha? Trudno to przewidzieć, choć trener w ostatnich meczach kontrolnych właśnie jego wystawiał w pierwszym składzie. Klubowi nie udało się pozyskać napastnika klasy Teodorczyka. Sadajew to piłkarz-niespodzianka. Potrafi dać dużo drużynie, potrafi też jej zaszkodzić kultywując swój wybujały temperament. Nikt nie zrozumie, co siedzi mu w głowie. Nawet partnerzy na boisku nie przewidzą, jak się zachowa mając piłkę przy nodze. Całe szczęście, że w Lechu gole zdobywają prawie wszyscy, że w ataku potrafią grać pomocnicy, a wysoką formę złapał Gergo Lovrencsics.

Z optymizmem i radością można patrzeć na coraz bardziej dojrzałą grę Dawida Kownackiego. Wychowanie takich graczy, jak on, Tomek Kędziora i Karol Linetty dowodzi, że w Lechu wiedzą, jak się to robi. Za chwilę w pierwszym składzie będziemy oklaskiwać Sanockiego. Miał wielkie szczęście, bo dość szybko i bez bolesnych konsekwencji zrozumiał, czym kierują się niektórzy piłkarscy agenci. Próbował szukać szczęścia, czyli pieniędzy tam, gdzie podobno płacą lepiej. Z pewnością nie pożałuje powrotu do Lecha, gdzie można rozwinąć skrzydła bardziej niż gdziekolwiek. Kto nie widział jego błyskotliwych akcji w meczu z Amkarem Perm – niech żałuje.

Kto zapamiętał świetne wyjazdowe mecze Lecha, niestety nieliczne, takie jak w Krakowie i we Wrocławiu, ten może mieć nadzieję, że drużyna zagra w ten sposób w każdym spotkaniu. Liczymy też, że nie zobaczymy już największych mankamentów w grze, szczególnie szkodliwych po stracie piłki. Atutem tego zespołu jest osoba trenera z wiedzą, jak się osiąga sukcesy. Po pozyskaniu Arnaud Djouma nie musi on obawiać się, że ofensywne plany wezmą w łeb, gdy ze składu wypadną Trałka lub Linetty. Jevticia lepiej wykorzystać do kreowania gry.

Józef Djaczenko