Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Zmiany w Lechu. Uzupełnią czy wzmocnią?

włącz .

Nie wiemy, jakich ofensywnych piłkarzy Lech pozyska zimą, wiemy natomiast, kto w jego barwach wiosną nie zagra. Denis Rakels spróbuje nawiązać do czasów, gdy jako gracz Cracovii był gwiazdą ekstraklasy i przeniesie się pod Wawel. Ligę zmieni też Nicki Bille Nielsen. Paweł Tomczyk nie wróci do Lecha, klub nie skróci jego wypożyczenia do Podbeskidzia.

Powiało optymizmem, ale zmiany są niebędne

włącz .

Trudno w to uwierzyć. Przez kilka miesięcy grali fatalnie, męczyli siebie i tych, co muszą na to patrzeć, zniechęcili do siebie najwierniejszych nawet fanów, nie potrafili wygrać na wyjeździe od sierpnia do grudnia, frajersko roztrwonili co najmniej kilkanaście punktów, a jednak zakończyli rok na podium. To jest możliwe tylko w jednej lidze. Tu żaden wynik nie będzie zaskoczeniem, słowo „sensacja” nie ma racji bytu. Żadna drużyna nie jest niezawodna.

Zbrodnia bez kary. Kto odpowiada za postawę Lecha?

włącz .

Lech śrubuje wyjazdowy rekord. Nie potrafił nikogo pokonać w ośmiu kolejnych spotkaniach. Nie dał rady drużynom solidnym, jak Górnik, Lechia, Jagiellonia, ale i takim „potentatom”, jak Sandecja i Piast. Przed drużyną szanse na poprawę tego niezwykłego osiągnięcia. Wiosną nie będzie faworytem w Gdyni, a potem pojedzie do Kielc, Warszawy, Krakowa… Zarząd klubu nie reaguje na te wyczyny, więc w zasięgu Lecha jest osiągnięcie niebywałe – brak wyjazdowych zwycięstw do końca sezonu.

Rzut okiem na... narodziny napastnika.

włącz .

W ostatnim meczu 2017 roku w Poznaniu byliśmy świadkami narodzin napastnika. Takiego z krwi i kości, dryblującego, strzelającego i zabójczo skutecznego. Christian Gytkjaer, bo o nim mowa, pokazał, że wszystkie dotychczasowe krytyczne osądy jego gry były przedwczesne. Przemówił w sposób najlepszy z możliwych strzelając pięknego hat tricka. Każda bramka inna i każda piękniejsza od poprzedniej.

Wciąż czekamy na powrót Lecha. Prawdziwego Lecha

włącz .

W sytuacji, w jakiej znalazł się Lech, każde zwycięstwo to cenna zdobycz. W niedzielę mogło być dużo gorzej, bo przeciwnik trafił się wprawdzie słaby, ale Kolejorz największe problemy ma z sobą samym. Drużyna okropnie męczy siebie i tych, co na jej grę patrzą. Nie widać luzu, swobody, radości z gry. Ten stan utrzymuje się od dawna. Nic nie zwiastuje poprawy. Wydaje się, że może być tylko gorzej, zwłaszcza że właśnie straciliśmy czołowego piłkarza.