Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Potęgą jeszcze nie jesteśmy

włącz .

Gdyby Lechowi udało się w Krakowie wykorzystać którąś z (niezbyt licznych) okazji bramkowych, mówilibyśmy o mocy drużyny i kontynuacji marszu po trofea. Oceny są niestety inne, bo drugi raz z rzędu zagrał na zero z przodu, a kolejne zero z tyłu to średnie pocieszenie dla kandydata na mistrza. Cieszyć się wypada tylko z tego, że za nami moment najtrudniejszy: zawsze wybijająca Lecha z uderzenia przerwa na mecze reprezentacji. Teraz powinno pójść łatwiej, choć trudno się łudzić, że nasza drużyna nie ma słabych punktów.

Przerwa w wygrywaniu. Jak długo potrwa?

włącz .

Klasę trenera poznaje się nie w trakcie pasma zwycięskich spotkań, ale podczas kryzysu, który w każdej chwili może wygrywającą drużynę doświadczyć. Od początku lutego zachwycaliśmy się siłą Lecha, nowoczesną, ofensywną, agresywną grą, świetnym przygotowaniem fizycznym. Nie było wątpliwości – to nie może trwać w nieskończoność, tąpnięcie musi nastąpić. Teraz zastanawiamy się, czy postawa drużyny w meczu przeciwko Górnikowi Łęczna to zadyszka, nad którą trener łatwo zapanuje, czy też symptom czegoś poważniejszego.

Pieniądze są ważne, ale niczego nie przesądzają

włącz .

Zbudowanie dobrej, wygrywającej drużyny nie polega na wydawaniu wielkich kwot na piłkarzy cieszących się opinią gwiazd. To, co dzieje się ostatnio w Lechu, jest namacalnym tego przykładem. Wystarczyło sprowadzić jedną osobę, by uzyskać to, czego nie było tu od dawna. W futbolu, jak w każdej dziedzinie, decydują kompetencje, a nie chęć szczera. Ryzyko postawienia na złego konia jest tu większe, niż w zwykłym biznesie, ale kiedy trafi się na właściwego człowieka, można cieszyć się z sukcesów.

Pozostało 14 spotkań, a Lech nie jest drużyną z innej planety

włącz .

Rywale Lecha w walce o mistrzostwo nie mogą się doczekać potknięcia drużyny, która wiosną rozjeżdża przeciwników niczym walec. To oczywiste, że nie można wygrywać i wygrywać, prędzej lub później przyjdzie pierwsza strata punktów. Ważne, by był to incydent, a nie stała tendencja i by inne drużyny też notowały wpadki, najlepiej w bezpośrednich starciach z Kolejorzem. Niewiele wskazuje, by Lech nie poradził sobie w niedzielę z Górnikiem Łęczna. Potem będzie dużo trudniej.

Lech to jest potęga. Nareszcie!

włącz .

Kolejne tabu przełamał w piątek Lech. Do tej pory kiepsko sobie radził w meczach przyjaźni. Arka Gdynia była ulubionym przeciwnikiem fanów Kolejorza, ale nie piłkarzy. Jeżeli wygrywali z drużyną znad morza, to prawie zawsze z trudem, a szczególnie źle radzili sobie na wyjeździe, gdzie zdarzało im się tracić punkty także wtedy, gdy walczyli o dobre miejsce w tabeli, a gdynianie wlekli się w jej ogonie. Arka to jeden z nielicznych takich klubów, dowodzą tego statystyki rozegranych spotkań. W piątkowy wieczór wszystko się zmieniło.