Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Najgorsze za nami?

włącz .

Dobra wiadomość jest taka, że do niedzieli nikt Lecha nie zrzuci z fotela lidera ekstraklasy. Zła – że zamiast pewnie pokonać teoretycznie słabszego przeciwnika, dał mu się zdominować i tylko szczęściu oraz klasie Darko Jevticia zawdzięcza to, że nie przegrał. Piłkarze Korony Kielce, lepsi w tym meczu, mają prawo być wkurzeni. Lech – tym bardziej, bo rozegrał najgorsze spotkanie od czasu, gdy z klubem pożegnał się Jan Urban. Pocieszające jest tylko to, że gorzej zagrać chyba nie można.

Lech rusza na wojnę

włącz .

Nie tylko walory piłkarskie i przygotowanie fizyczne zadecydują o zdobyciu mistrzostwa Polski. Czynników wpływających na postawę walczących między sobą drużyn będzie wiele, a opanowanie całości to zadanie trenerów. Wydaje się, że Lech ma tu przewagę. Nenad Bjelica przejął zespół rozbity, bardziej zmęczony walką z sobą samym niż z rywalami. Teraz to inna jakość. Pierwszy lepszy trener nie dokonałby takich przeobrażeń. Działania te stracą jednak sens bez końcowego sukcesu. Chorwat zdaje sobie z tego sprawę.

Krajobraz po porażce

włącz .

Chciałoby się powiedzieć – nic się nie stało, porażka w drodze po sukces zawsze może się przytrafić, a co nas nie zabije, to nas wzmocni. A jednak coś się stało. Prawdopodobnie ten ważniejszy mecz przeciwko Legii, o 3 punkty, przyjdzie rozegrać na Łazienkowskiej (wyjątkiem jest układ: Legia na pierwszym miejscu, Lech na czwartym). Dla drużyny grającej na wysokim poziomie nie ma znaczenia, czy występuje w roli gospodarza, ale uszczerbek będzie poważny: klub nie zarobi tyle, ile by mógł, a kibice stracą ciekawe widowisko. Poza tym fazę dodatkową trzeba zaczynać od odrabiania strat.

Poczuliśmy ulgę. Kolejorz znów gra dobrze i skutecznie

włącz .

Zwycięstwo w Płocku ma dużą ważność. Lech dopisał sobie do dorobku trzy punkty, które nawet po podziale będą miały duże znaczenie, ale nie to jest najcenniejsze. Wiemy już, że jeżeli nawet możemy mówić o kryzysie, jakim był brak zwycięstwa w trzech kolejkach spotkaniach, to jest on za Lechem. Pokonał Wisłę przekonując, że potrafi zdominować każdego przeciwnika. Właściwie prawie każdego, bo jeżeli cokolwiek nas niepokoi, to marny dorobek w bezpośrednich starciach z najsilniejszymi zespołami.

Piłka bywa okrutna. Dla Lecha okazała się łaskawa

włącz .

Kto nie oglądał meczu Lecha w Szczecinie, poznał tylko „goły” wynik, może pomyśleć: co za klasa! Po wysokim wygraniu pierwszego meczu nie musiał bić się o zwycięstwo, ale poszedł na całość, nie zwalnia tempa. Prawda była inna. Lech nie pokazał, że zależy mu na pokonaniu Pogoni. Gospodarze nie zdobyli choćby jednego gola, bo brakuje im potrafiących tego dokonać zawodników. Trener Bjelica oszczędził swoich ważnych graczy, dał im odpocząć, chronił ich przed urazami. Ich zmiennicy nie dali z siebie wszystkiego, ale i tak cel osiągnęli.