Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Najważniejszy moment sezonu, a kibice stracili wiarę. Czy to jest normalne?

włącz .

Cokolwiek się w ostatnich dwóch kolejkach wydarzy, w Lechu muszą nastąpić zmiany. Kilku ważnych graczy bez wątpienia odejdzie. Kilku do zespołu dołączy. Przyszłość niektórych nie jest wyjaśniona, a podejmując w tej sprawie decyzje trzeba zaplanować mentalną przebudowę drużyny. Obecny trener mistrzowsko odbudował niektórych piłkarzy, ale z innymi sobie nie poradził i nie zapanował nad drużyną w kluczowych momentach. Skutki mogą być opłakane.

Rzut okiem... czyli „robimy swoje i jedziemy naprzód”

włącz .

rzut_okiem02.jpg

Do tytułu użyłem powiedzonka trenera Bjelicy z konferencji prasowej, które to powiedzonko od pewnego czasu trener powtarza jak mantrę. Ma ono pokazać, że wszystko, co się dzieje to nic nadzwyczajnego, piłkarze trenują, grają i spokojnie zmierzają do upragnionego celu, jakim jest wygranie ligi. Rzeczywistość jednak zadaje kłam temu pozornemu spokojowi. Zespół od przegranego finału PP w Warszawie gra nadal słabo, bezbarwnie, bez pomysłu i woli walki.

Cierpienia Lecha: stan chroniczny

włącz .

Kiedyś mówiło się, że gazeta żyje tylko dzień, bo następny poranek przyniesie nowe wiadomości i zapomnimy o tym, co było wczoraj. Po zakończeniu meczu możemy mieć kaca, możemy też wpaść w euforię, ale wszystko przeminie z pierwszym gwizdkiem spotkania następnego. Teraz jest inaczej. Po meczu w Warszawie nie powiemy, że nic się nie stało, gramy dalej, raz się wygrywa, a raz przegrywa. Atmosfera zrobiła się fatalna, bo dzieje się źle. Przepada coś ważnego.

Kiedy odzyskamy zwycięskiego Lecha?

włącz .

Od kilku tygodni trwają wyliczenia i spekulacje na temat wyników, jakie muszą paść w poszczególnych meczach, by tabela ułożyła się dla Lecha jak najkorzystniej. Wszystko to jest śmiechu warte, bo sukces zależy od tego, jak się gra, co się sobą reprezentuje, a nie od postawy innych drużyn. Lech miał wszystko w swoich rękach. Mógł być już pewnym gry w pucharach i na luzie walczyć o drugie trofeum. W najważniejszej części sezonu zaczął jednak boleśnie zawodzić i znalazł się pod presją, a to pogrąża go coraz bardziej.

W zasięgu było wszystko. Możemy zostać z niczym

włącz .

Jesteśmy naiwni. Wierzyliśmy – choć nic na to nie wskazywało – że wreszcie przełamiemy się w rywalizacji z klasowymi drużynami, że nauczymy się wygrywać najtrudniejsze spotkania. Im mocniej na to liczyliśmy, tym bardziej jesteśmy teraz rozczarowani. W poprzednich meczach z Legią nie dopisywało nam szczęście. Teraz nie było nam ono potrzebne. Sprzyja tylko tym, którzy sami chcą sobie pomóc, a Lech nie zrobił niczego, co pozwoliłoby mu wygrać ważny mecz.