Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem na... narodziny napastnika.

włącz .

W ostatnim meczu 2017 roku w Poznaniu byliśmy świadkami narodzin napastnika. Takiego z krwi i kości, dryblującego, strzelającego i zabójczo skutecznego. Christian Gytkjaer, bo o nim mowa, pokazał, że wszystkie dotychczasowe krytyczne osądy jego gry były przedwczesne. Przemówił w sposób najlepszy z możliwych strzelając pięknego hat tricka. Każda bramka inna i każda piękniejsza od poprzedniej.

Zbrodnia bez kary. Kto odpowiada za postawę Lecha?

włącz .

Lech śrubuje wyjazdowy rekord. Nie potrafił nikogo pokonać w ośmiu kolejnych spotkaniach. Nie dał rady drużynom solidnym, jak Górnik, Lechia, Jagiellonia, ale i takim „potentatom”, jak Sandecja i Piast. Przed drużyną szanse na poprawę tego niezwykłego osiągnięcia. Wiosną nie będzie faworytem w Gdyni, a potem pojedzie do Kielc, Warszawy, Krakowa… Zarząd klubu nie reaguje na te wyczyny, więc w zasięgu Lecha jest osiągnięcie niebywałe – brak wyjazdowych zwycięstw do końca sezonu.

Lech potrzebuje napastnika? A kto takiego znajdzie?

włącz .

Po kolejnym pokazie nieskuteczności, po jeszcze jednej wyjazdowej stracie punktów znów słychać żądania sprowadzenia prawdziwego napastnika. To taki rytuał, coś w rodzaju zaklęcia, albo krzyku rozpaczy. Słyszy się to zawsze, gdy drużyna nie potrafi wygrać. Napastnik by się przydał, ale nie ma gwarancji, że tym razem ludzie odpowiadający za transfery wybiorą właściwego człowieka. Nie konkretny piłkarz jest Lechowi potrzebny ale ktoś znający się na piłkarzach.

Wciąż czekamy na powrót Lecha. Prawdziwego Lecha

włącz .

W sytuacji, w jakiej znalazł się Lech, każde zwycięstwo to cenna zdobycz. W niedzielę mogło być dużo gorzej, bo przeciwnik trafił się wprawdzie słaby, ale Kolejorz największe problemy ma z sobą samym. Drużyna okropnie męczy siebie i tych, co na jej grę patrzą. Nie widać luzu, swobody, radości z gry. Ten stan utrzymuje się od dawna. Nic nie zwiastuje poprawy. Wydaje się, że może być tylko gorzej, zwłaszcza że właśnie straciliśmy czołowego piłkarza.

Punkty są. Gwarancji, że będą kolejne - brak

włącz .

Lepiej wymęczyć zwycięstwo, pozostawić fatalne wrażenie, przekonać kibiców, że do pokonania kryzysu daleko, czy rozegrać mecz piękny, obfitujący w gole, ale zremisowany? W sytuacji, w jakiej znalazł się Lech, nikt nie ma wątpliwości: najważniejsze są punkty. Kolejna ich strata byłaby klęską. Lech w niedzielę odniósł wreszcie zwycięstwo. Pokonał drużynę grającą na zbliżonym poziomie, ale mającą zdecydowanie mniejsze możliwości i aspiracje. Nie możemy patrzeć w przyszłość z optymizmem.