Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem na... grę o wszystko

włącz .

Z obecnej sytuacji Lecha w tabeli Ekstraklasy wynika jedno: walczymy o wszystko, o Mistrza. Nie ma innej opcji. Lechowi sprzyja wszystko: pozycja lidera na koniec rundy zasadniczej po ważnych zwycięstwach nad mocnymi rywalami, wzrost formy w najlepszym momencie rozgrywek, korzystny kalendarz dający możliwość gry z Jagą i Legią na swoim terenie.

Wszystko teraz zależy od Lecha. Ogromne szanse na końcowy triumf

włącz .

Polska liga jest tak słaba, czy Lech tak mocny? Pewnie jedno i drugie. Ekipa, która przez większą część sezonu zawodziła, dzięki serii zwycięstw w decydującej części rozgrywek wyprzedziła tych, którzy wydawali się dla niej nieosiągalni, a którzy zaczęli zawodzić. Gdyby w ekstraklasie pojawiła się drużyna grająca przez cały czas na dobrym, równym poziomie, nikt nie miałby z nią szans.

Lech nie traci impetu. Traci za to piłkarzy

włącz .

To był dziwny mecz Lecha. Mnóstwo niewymuszonych, prostych błędów, niecelnych podań, strata trzech podstawowych piłkarzy jeszcze w pierwszej połowie, a jednak pewne, nawet przez chwilę nie zagrożone zwycięstwo nad drużyną, w której nie brakuje piłkarzy klasowych, dobrze opłacanych, jeszcze rok temu do końca walczących o mistrzostwo. Gdyby Lechia była w trochę lepszej formie, Kolejorz musiałby się dużo bardziej napracować na sukces.

Forma przyszła w najlepszym momencie

włącz .

To się w głowie nie mieści. Drużyna, która nie radzi sobie ze słabeuszami, od sierpnia nie daje rady wygrać poza Poznaniem, nagle przeistacza się w swoje przeciwieństwo i nie daje żadnych szans mocnej i będącej na fali, grającej u siebie Wiśle. Skład prawie rezerwowy, bo w drużynie istny szpital, wielu klasowych graczy zostało w domu, a zespół gra jak natchniony, pokazuje moc i wyrachowanie, mądrą taktykę i skuteczność.

Ze skrajności w skrajność

włącz .

Mecz Lecha przeciwko Śląskowi toczył się przy kilkunastu stopniach mrozu. Przeciwko Jagiellonii też przy kilkunastu, ale na plusie. Tę amplitudę temperatur można porównać tylko do falowania nastrojów. Po beznadziejnym meczu w Kielcach i niepowodzeniu w Warszawie wydawało się, że jest pozamiatane. Trzeba już tylko zapewnić sobie miejsce w pucharach i budować drużynę, która w nich sobie poradzi. Ostatnia niedziela poczucie klęski zamieniła w euforię.