Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem na... blamaż Lecha

włącz .

Blamaż to dobre słowo do opisania tego, co zrobił Lech w meczu z Jagiellonią. Nie ma sensu szukać innych określeń licytując się w ich trafności i dosadności. Twierdza „Bułgarska” przestała być twierdzą a stała się pośmiewiskiem. Kibice Lecha zostali w brutalny sposób pozbawieni złudzeń, że ich drużyna liczy się jeszcze w walce o mistrza.

Wstyd, upokorzenie, kompromitacja, czyli idziemy dalej

włącz .

To jest mistrzostwo świata. Chyba nikomu na świecie nie udało się tak koncertowo spartaczyć ogromnej szansy. Gdyby Lech poległ po walce, przegrał dlatego, że rywale okazali się trochę lepsi, trudno byłoby mieć o to żal. Taki jest przecież sport. Ale Lech nie walczył. Zachowywał się tak, jakby sabotował tytuł mistrza Polski. Postawa piłkarzy jest odzwierciedleniem sytuacji panującej w klubie. Ratunku nie widać. Obecny układ jest nienaruszalny.

Rzut okiem na ... stracone złudzenia.

włącz .

Pora sobie powiedzieć, że marzenie o zdobyciu mistrzostwa przez Kolejorza w tym sezonie to było tylko piękne złudzenie. Po meczu w Płocku to złudzenie prysło. Owszem, można jeszcze udowadniać, że przy porażce Legii w Białymstoku i trzech zwycięstwach Lecha tytuł będzie nasz. Zgadza się. Matematyka taką szansę daje, ale na boisku nie gra matematyka tylko zespół, a ten takiej szansy nie daje.

Rzut okiem na... wyścig żółwi

włącz .

Wyścigiem żółwi można nazwać walkę o mistrzostwo Ekstraklasy. W pierwszej kolejce rundy dodatkowej trzech pretendentów solidarnie i bardzo niespodziewanie przegrało swoje mecze. W czwartej kolejce znowu żaden nie wykorzystał okazji, żeby wyprzedzić czy utrzymać pozycję i wszyscy znowu bezbramkowo zremisowali. Wygląda tak jakby żadnemu z trójki pretendentów do tytułu się nie spieszyło.

Jak wierzyć w Lecha? Zacisnąć zęby?

włącz .

Oczekiwanie na mistrzostwo jest wielkie, ale choć od dawna sukces nie był tak blisko, to kibice mogą obejść się smakiem. Drużna ma w składzie klasowych piłkarzy, trener wie, o co w tej grze chodzi, ale czegoś mu brakuje. Czegoś, co można nazwać genem zwyciężania. W najważniejszych momentach zawodzi. I choć bardzo chcemy, by wreszcie tę klątwę przełamał, to nasza wiara przegrywa z rozsądkiem.