Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rozpaczliwie szukając formy

włącz .

Lech nie gra jeszcze dobrze. I całej drużynie, i poszczególnym piłkarzom daleko do pokazania wszystkiego, na co ich stać. Wszystko przez nienormalny, sprzeczny nie tylko z zasadami ludzkiej fizjologii, ale i zdrowym rozsądkiem sposób przygotowywania się do sezonu. Kalendarz rozgrywek działa na niekorzyść Lecha i innych polskich drużyn walczących w pucharach, a w najgorszej sytuacji są te z drugiego i trzeciego miejsca. Przy obecnym systemie mamy do czynienia z wynaturzeniem, a nie z prawidłowym budowaniem formy.

Skąd ten minimalizm?! Grajmy o wszystko!

włącz .

Pozyskanie ośmiu (do tej pory) nowych piłkarzy sugeruje, że władze Lecha mają już dość półśrodków, ostrożności, gaszenia emocji, piłkarskiej bylejakości zaklętej w słówka o mocnych razem i nigdy się nie poddawaniu. Lech nie ma już walczyć o wszystko, czyli o nic. Stawia sobie konkretne cele, takie jak wygranie ligi, kwalifikacja do fazy grupowej Ligi Europy. Nikt sobie nie wyobraża, by miało być inaczej. Nie z takim składem. Ciekawe, czy piłkarze zostali wtajemniczeni w te plany.

Idą dobre czasy. Lech silny jak nigdy

włącz .

Dobrze, że nowi piłkarze Lecha nie dołączyli do drużyny jednego dnia. Mielibyśmy problemy z nauczeniem się na pamięć ich nazwisk. Jest ich tylu, że niektórym długo będą się mylić, a jeszcze większy kłopot sprawi pisownia, wszak każdy pochodzi z innego kraju. To akurat nie jest optymalne rozwiązanie, trzeba jednak przyznać, że władze klubu spełniły obietnicę radykalnej wymiany kadr. Jest to działanie ryzykowne, ale we współczesnym futbolu bez ryzyka się nie obejdzie. Takie śmiałe posunięcia pozwalają wierzyć, że nie tylko kibicom zależy na zwycięstwach.

Norweskie fiasko

włącz .

Całkowicie zgadzam się z opinią, że po ostatnim sezonie, gdy Lech zmarnował szanse na zdobycie przynajmniej jednego trofeum, trzeba było wymienić drużynę na taką, której zależy. Powiem więcej: taką decyzję trzeba było podjąć dużo wcześniej. Taka operacja nigdy nie jest łatwa. Czasu na zakontraktowanie dowolnie dużej liczby piłkarzy wystarczy, ale na stworzenie nowej drużyny zawsze go zabraknie, zawsze będzie ryzyko kompletnej kompromitacji takiej polityki.

Świetlana przyszłość transferowego szaleństwa

włącz .

Transfer Jana Bednarka daje do myślenia. Znów się przekonujemy, że we współczesnym futbolu nic nie jest niemożliwe, a piłkarz nie jest wart tyle, na ile wycenia go jeden lub drugi ekspert, ale tyle, ile ktoś chce za niego dać. W Anglii i kilku innych miejscach po prostu nie wypada posługiwać się małymi pieniędzmi. Do zrobienia kariery nie wystarcza talent, pracowitość, warunki fizyczne i mentalne. Trzeba jeszcze wstrzelić się w sprzyjający układ, zostać dostrzeżonym przez kogoś, kto w młodym graczu dostrzeże potencjał. Zapowiada się, że Janek wykorzysta szansę, a 6 milionów euro, za które został kupiony, będzie niczym wobec sumy, którą ktoś inny kiedyś za niego zapłaci.