Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Przerwa w wygrywaniu czy kolejny kryzys?

włącz .

Nie jest możliwe, by którakolwiek drużyna wygrała wszystkie mecze w dodatkowej fazie sezonu. Każda się potknie, i to pewnie nie raz. Także Lechowi było to pisane, bo gdyby wygrywał do samego końca, zaliczyłby pod rząd 11 zwycięstw, a takie zjawiska w polskiej ekstraklasie nie występują. Pozostaje mieć nadzieję, że mecz z Koroną był przerywnikiem w wygrywaniu, choć styl gry i forma poszczególnych piłkarzy na optymizm nie pozwalają.

Rzut okiem na... grę o wszystko

włącz .

Z obecnej sytuacji Lecha w tabeli Ekstraklasy wynika jedno: walczymy o wszystko, o Mistrza. Nie ma innej opcji. Lechowi sprzyja wszystko: pozycja lidera na koniec rundy zasadniczej po ważnych zwycięstwach nad mocnymi rywalami, wzrost formy w najlepszym momencie rozgrywek, korzystny kalendarz dający możliwość gry z Jagą i Legią na swoim terenie.

Forma przyszła w najlepszym momencie

włącz .

To się w głowie nie mieści. Drużyna, która nie radzi sobie ze słabeuszami, od sierpnia nie daje rady wygrać poza Poznaniem, nagle przeistacza się w swoje przeciwieństwo i nie daje żadnych szans mocnej i będącej na fali, grającej u siebie Wiśle. Skład prawie rezerwowy, bo w drużynie istny szpital, wielu klasowych graczy zostało w domu, a zespół gra jak natchniony, pokazuje moc i wyrachowanie, mądrą taktykę i skuteczność.

Wszystko teraz zależy od Lecha. Ogromne szanse na końcowy triumf

włącz .

Polska liga jest tak słaba, czy Lech tak mocny? Pewnie jedno i drugie. Ekipa, która przez większą część sezonu zawodziła, dzięki serii zwycięstw w decydującej części rozgrywek wyprzedziła tych, którzy wydawali się dla niej nieosiągalni, a którzy zaczęli zawodzić. Gdyby w ekstraklasie pojawiła się drużyna grająca przez cały czas na dobrym, równym poziomie, nikt nie miałby z nią szans.

Lech nie traci impetu. Traci za to piłkarzy

włącz .

To był dziwny mecz Lecha. Mnóstwo niewymuszonych, prostych błędów, niecelnych podań, strata trzech podstawowych piłkarzy jeszcze w pierwszej połowie, a jednak pewne, nawet przez chwilę nie zagrożone zwycięstwo nad drużyną, w której nie brakuje piłkarzy klasowych, dobrze opłacanych, jeszcze rok temu do końca walczących o mistrzostwo. Gdyby Lechia była w trochę lepszej formie, Kolejorz musiałby się dużo bardziej napracować na sukces.