Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Istnieją granice obciachu. Nawet w polskiej lidze

włącz .

To się w głowie nie mieści. Co to za liga? Co to za lider? Co to za drużyna? Co to za trener? Walczą o mistrzostwo, liderują w tabeli, zdobyli najwięcej punktów, podejmują zespół dużo słabszy, z piłkarzami w większości anonimowymi, i dają sobie strzelić cztery bramki! To już nie jest sensacja. To kuriozum. Wynaturzenie. Piłkarzom podwórkowym może się to zdarzyć, ale nie zawodowcom, który za kilka tygodni chcieliby się bić o Ligę Mistrzów!

Jeszcze tylko miesiąc. Kolejorz na ostatniej prostej

włącz .

Od dawna nie oglądaliśmy Lecha tak zdominowanego i tak uradowanego, że udało się dowieźć do końca przewagę jednego gola. Wygrał ważny mecz, kto wie czy nie najważniejszy, dzięki dobrej obronie. Gdyby miał równie sprawny atak, udałoby mu się zaskoczyć zapamiętale atakujące Zagłębie i wygrać wyżej, oszczędzając sobie w końcówce nerwów. Brak umiejętności wyprowadzania przemyślanych kontr to największa bolączka tej drużyny.

Rzut okiem na... grę o wszystko

włącz .

Z obecnej sytuacji Lecha w tabeli Ekstraklasy wynika jedno: walczymy o wszystko, o Mistrza. Nie ma innej opcji. Lechowi sprzyja wszystko: pozycja lidera na koniec rundy zasadniczej po ważnych zwycięstwach nad mocnymi rywalami, wzrost formy w najlepszym momencie rozgrywek, korzystny kalendarz dający możliwość gry z Jagą i Legią na swoim terenie.

Przerwa w wygrywaniu czy kolejny kryzys?

włącz .

Nie jest możliwe, by którakolwiek drużyna wygrała wszystkie mecze w dodatkowej fazie sezonu. Każda się potknie, i to pewnie nie raz. Także Lechowi było to pisane, bo gdyby wygrywał do samego końca, zaliczyłby pod rząd 11 zwycięstw, a takie zjawiska w polskiej ekstraklasie nie występują. Pozostaje mieć nadzieję, że mecz z Koroną był przerywnikiem w wygrywaniu, choć styl gry i forma poszczególnych piłkarzy na optymizm nie pozwalają.

Wszystko teraz zależy od Lecha. Ogromne szanse na końcowy triumf

włącz .

Polska liga jest tak słaba, czy Lech tak mocny? Pewnie jedno i drugie. Ekipa, która przez większą część sezonu zawodziła, dzięki serii zwycięstw w decydującej części rozgrywek wyprzedziła tych, którzy wydawali się dla niej nieosiągalni, a którzy zaczęli zawodzić. Gdyby w ekstraklasie pojawiła się drużyna grająca przez cały czas na dobrym, równym poziomie, nikt nie miałby z nią szans.