Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jesteśmy pod wrażeniem

włącz .

Dawno nie widziało się tylu uśmiechniętych kibiców opuszczających stadion, co w niedzielny wieczór. Nawet padający nieustannie deszcz ludziom nie przeszkadzał. Gdyby w takich wydarzeniach uczestniczyli częściej, frekwencja przestałaby się zmniejszać, i to mimo powszechnego braku aprobaty dla działań władz klubu.

Za chwilę pierwszy gwizdek. Jak tu się nie bać?

włącz .

Nie wygląda to dobrze. Nawet jeżeli uda się tydzień przed pierwszym wiosennym meczem pozyskać rozgrywającego solidniejszego niż wprowadzani do zespołu wychowankowie, jeżeli klub zasili ten lub inny prawy obrońca, to i tak lepiej sobie nie robić nadziei na dobry wynik. Przetrwanie do końca sezonu na zajmowanym obecnie piątym miejscu w tabeli jawi się jako misja niewykonalna.

Nie dla nas triumfy, nie dla nas upadek

włącz .

Na Nowy Rok czeka się z nadziejami i wiarą, że powiedzie się to, co nie udało się w starym. Wśród tych, którzy liczą na odmianę, są kibice Lecha Poznań. Chcieliby wierzyć, że kończy się czas wielkich rozczarowań. Niestety, byłaby to wiara irracjonalna.

Zamiast sukcesu – wyrzut sumienia

włącz .

Joao Amaral powinien zostać gwiazdą całej ekstraklasy, poprowadzić Lecha do zwycięstw, zachęcić ludzi do przychodzenia na stadion, być wzorem dla wychowanków. Stał się jeszcze jednym przykładem, jak łatwo włodarzom klubu z Bułgarskiej przychodzi zamienianie szans i nadziei w klęski sportowe i wizerunkowe.

Gospodarka bezplanowa

włącz .

Nie stawiałem na zwycięstwo Lecha. Niewiele za nim przemawiało, a za Piastem niemal wszystko. Mistrz Polski nie oddaje zawodników do reprezentacji, więc w spokoju i pełnym składzie trenował. Ma to wszystko, czego Lech u rywali nie lubi: mądrego trenera, skuteczność, wyrachowanie, dobre zgranie, pomysł. Jednak Lech dał radę. Wykorzystał swe atuty, a błędy mu nie zaszkodziły.