Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Florian Wojciechowski- lechita na całe życie

włącz .

Był piłkarzem bardzo lubianym przez kibiców. Niewielki wzrost – zaledwie 158 cm, ale bajeczna technika, niezwykły zmysł gry. Florian Wojciechowski przygodę z piłką nożną zaczynał w KKS Poznań.

Janusz Gogolewski, młodszy kolega „Florka” tak wspomina ten czas, krótko po okupacji. —Kiedy ustały działania wojenne poczuliśmy wolność. W naszych domach zrobiło się weselej, a tacy młodzieńcy, jak ja i mogli bardziej niż wcześniej oddać się uprawianiu piłki nożnej. Jednym z moich bliskich kolegów był Florek Wojciechowski. Spotykaliśmy się na zielonym skwerze w parku Kasprzaka, dziś Wilsona i wespół z innymi kolegami rozgrywaliśmy mecze na trawniku niedaleko Palmiarni. Jednego dnia pojawił się w parku Franciszek Bródka, którego znałem wcześniej, bo działał z moim ojcem w łazarskiej Koronie. Pan Franciszek zaprosił nas na Dębiec, na trening jego zespołu. O wszystkim decydowały umiejętności, metryka i posiadanie obuwia. Zarówno Florek, jak i ja mieliśmy własne „tepy” , ale co najważniejsze bardzo dobrze wypadliśmy w treningowej grze. Floruś był starszy i szybciej niż ja wszedł do kadry seniorskiego Kolejorza.
Stanisław Atlasiński, najstarszy z żyjących piłkarzy Kolejorza: – Kadra pierwszego zespołu w marcu 1945 roku liczyła ponad 24 zawodników. Byli w niej młodzi chłopcy. Wśród nich Zygfryd Słoma, Władysław Sobkowiak, Florian Wojciechowski i najmłodszy w tym gronie Janusz Gogolewski. W kadrze Franciszka Bródki było dwóch bramkarzy: Konrad Tomiak i Henryk Skromny. Po nich doszli Leon Toliński i Mieczysław Gołębiowski. Kapitanem był Antoni Skowroński, a kiedy Tolek złapał kontuzję jego funkcję przejął Mieczysław Tarka. Oprócz nich, jak pamiętam, w linii obrony grali Ryszard Wojciechowski – starszy brat Floriana, Antoni Boetcher, Feliks Baltes, Kazimierz Matuszak. W linii pomocy i ataku występowali Tadeusz Polka, Stefan Marciniak, Kazimierz Bednarek, Bronisław Wiśniewski, Stefan Preja, Edmund Białas, Teodor Anioła i ja. Stałe miejsce w pierwszym zespole miał już Zygfryd Słoma, ale bardzo szybko dobił się do podstawowej jedenastki Florian Wojciechowski.
W kilkunastu pojedynkach juniorów KKS z lokalnymi rywalami niemałe umiejętności pokazali nowi, dopiero zaczynający prawdziwą przygodę z futbolem młodzieńcy wyszukani przez Franciszka Bródkę. Janusz Gogolewski, Florian Wojciechowski strzelali gole jak na zawołanie. Prawdziwy sprawdzian umiejętności miał dopiero jednak nadejść.
Janusz Gogolewski: – Kiedy zespół seniorów walczył o prawo startu w rozgrywkach pierwszoligowych do składu zespołu Kolejorza coraz bliżej było Florkowi Wojciechowskiemu. Pamiętam, że zagrał w kilku ostatnich meczach. Wypadł pierwszorzędnie. Strzelał bramki. Znakomicie dryblował. Polubili go od razu kibice. Wypracowywał wiele sytuacji innym. Dużo widział. Miał bardzo dobry przegląd sytuacji. Z trudnej piłki umiał oddać celny, trudny do obrony dla bramkarza strzał.
Stanisław Atlasiński: – Florek Wojciechowski szybko wszedł do pierwszego składu seniorów KKS. Po udanych występach w juniorach pokazał się jako świetny snajper w starszym zespole. Grał między łącznikami Kazimierzem Matuszakiem i Tadeuszem Polką. Wypracowywał sytuacje najczęściej wbiegając po skrzydle i stamtąd dośrodkowując do napastników: Edmunda Białasa, Stefana Prei i Teodora Anioły. Sam też nie miał problemów ze zdobywaniem goli. To był świetny drybler i snajper.
Florian Wojciechowski w swoim seniorskim debiucie, w eliminacyjnym meczu Kolejorza o awans do pierwszej ligi 24 sierpnia 1947 roku uzyskał gola. Rywalem dębieckiej drużyny była bytomska Polonia. Nasi zawodnicy po trafieniu Florka i Teodora Anioły oraz dwóch bramkach Edmunda Białasa pokonali swych rywali 4:0. Bramkarzy rywali Florian Wojciechowski pokonywał także w następnych bojach Kolejorza o pierwszą ligę. Miało to miejsce w spotkaniu przeciwko częstochowskiej Skrze i Szombierkom Bytom. W roku 1948, w debiutanckim ekstraklasowym sezonie Kolejorze z Dębca uplasowali się na szóstym miejscu. Przedwcześnie z powodu poważnej kontuzji kolana zakończył przygodę z futbolem nestor poznańskiego Lecha, Stanisław Atlasiński. Florian Wojciechowski wdarł się do wyjściowego składu, znajdując miejsce w linii ataku u boku takich asów, jak Teodor Anioła i Edmund Białas.
Florian Wojciechowski nieprzerwanie od 1945 roku, najpierw jako junior, a po niespełna dwóch latach w zespole seniorów, do 1950 roku reprezentował barwy Kolejorza. W czasie służby wojskowej grał w Legii Warszawa i Zawiszy Bydgoszcz. Kiedy znalazł się w swoim macierzystym klubie linię napadu współtworzył z Januszem Gogolewskim, Bogdanem Kajdaszem, Czesławem Nowakiem. Na ekstraklasowym froncie rozegrał 137 pojedynków. W grach niższego szczebla przywdziewał koszulkę Lecha Poznań w 64 grach.
Trudno zliczyć wszystkie mecze z udziałem filigranowego Florka. Mecze Pucharu Kałuży, Pucharu Polski, Europejskiej Federacji Kolejarz składają się na ponad 300 występów niewielkiego wzrostem, ale wielkiego dobrotliwego serca dla innych. popularnego zawodnika poznańskiego Lecha. W sumie szesnaście sezonów w Kolejorzu, 26 bramek w ligowych grach, niezliczone asysty, niezapomniane fantastyczne dryblingi.
Po zakończeniu kariery zawodniczej wszedł w skład kadry szkoleniowej poznańskiego Lecha. Pod kierownictwem szefa rady trenerów Zygfryda Słomy podjął się pracy z dziećmi, z młodzieżą. Obok Tadeusza Polki, Mieczysława Chudziaka, Edmunda Białasa, Mieczysława Tarki pracował z oddaniem na konto swego ukochanego klubu. Był mu wierny przez 16 zawodniczych sezonów i ponad 15 lat pracy trenerskiej, do momentu nagłej śmierci w 1978 roku.
Florian Wojciechowski: ur. 10 kwietnia 1927 rok, zm. 13. marca 1978 rok. W Lechu, z Lechem, dla Lecha 31 lat!!! Na 90 lecie KKS Lech Poznań odznaczony Jubileuszowym Medalem. Fantastyczny piłkarz, sprawiedliwy trener, człowiek o łagodnym, dobrym sercu.


Maciej Markiewicz