Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Na ringu i na macie

włącz .

Bokserzy i zapaśnicy spod znaku Lokomotywy? Tak było. Lech był klubem wielosekcyjnym, z dużymi sukcesami także w sportach walki.

Głównym inicjatorem powstania sekcji bokserskiej w Kolejorzu był niestrudzony działacz, prezes, entuzjasta sportu Wojciech Pater. Przez pierwsze dziesięć lat swego istnienia klub słynął ze sportów zespołowych, zwłaszcza piłki nożnej. Potem zapadła decyzja o zgłoszeniu do rozgrywek drużyny pięściarskiej. Jej pierwszym trenerem, z zarazem kierownikiem został Edmund Tomaszewski. Był 1932, za trzy lata klub miał organizować III Ogólnopolskie Igrzyska Sportowe Kolejarzy. Z jednej strony brak funduszy, odpowiedniej bazy, z drugiej powstająca realna szansa na jej powiększenie, a nade wszystko wielka chęć uprawiania sportu wśród nie tylko młodzieży sprawiały, że zarówno bokserzy, jak i zapaśnicy wypłynęli na szersze wody wypłynęli w okresie powojennym.
Po okupacji funkcję trenera, także kierownika, albo jak mówiono – człowieka od wszystkiego w sekcji pięściarskiej KKS Poznań – przejął Henryk Gorączniak. Po roku popularnego pana Heńka na tym stanowisku zastąpił, współpracując z nim ściśle przez następną dekadę, Józef Sulinowski.
– Kiedy z Oflagu w Lubece wróciłem do Poznania w 1946 roku, musiałem wziąć się do pracy. Zawodową związałem z koleją, a tę wyznaczoną pasją oddałem kolejowym bokserom, czyli zawodnikom KKS. Podobny los spotkał piłkarza Henia Czapczyka. Pierwszym zawodnikiem wielkiego formatu sekcji bokserskie, który swe pierwsze kroki stawiał w naszym klubie, był późniejszy mistrz Europy w wadze muszej Janusz Kasperczak – wspominał po latach znakomity trener i wychowawca młodzieży Józef Sulinowski, podczas rocznicowego spotkania KKS Lech Poznań we wrześniu 1972 roku, którego miejscem była sala Domu Kolejarza w gmachu ZDOKP w Poznaniu.
Na początku lat pięćdziesiątych ruszyła w klubie praca z młodzieżą. Seniorzy walczący w rozgrywkach II ligi nie mieli ustabilizowanego składu. Młodzi nie gwarantowali jeszcze odpowiedniego wsparcia seniorskiej części drużyny. Tytuł mistrza Polski wśród juniorów, który wywalczył Witold Kaźmierczak był sygnałem, że praca od podstaw ma sens. Na dodatek inny młody pięściarz Kolejorza, startujący w wadze papierowej Zygmunt Świś, poszedł śladami swego klubowego kolegi i również sięgnął po tytuł mistrza kraju.
Wielce oddaną postacią sekcji bokserskiej Kolejorza był jej opiekun Zygmunt Koszyczarek. Po latach tak wspominał swą pracę wśród pięściarzy: – Marzyliśmy o występach w pierwszej lidze. Jako zespół nigdy nie byliśmy w stanie tego spełnić. Bardzo uboga baza sportowa nie pozwalała na przysłowiowe rozwinięcie skrzydeł. Talentów wśród zawodników nie brakowało. Kiedy w wyniku reorganizacji krajowych rozgrywek rozwiązano najwyższe ligi, nasi pięściarze, choć w okrojonym składzie, walczyli z sukcesami w zrzeszeniowych reprezentacjach. Odbywały się wtedy pojedynki drużynowe systemem meczowo-turniejowym.
Zdzisław Wytyk pokazał nieprzeciętne możliwości w swojej wadze piórkowej. W słynnym, zwycięskim pojedynku z brązowym medalistą igrzysk w Londynie Aleksym Antkiewiczem potwierdził reprezentacyjne aspiracje. Najciężsi :Teodor Gładysiak, Tadeusz Wituchowski pokonywali w prestiżowych walkach potencjalnie wyżej notowanych rywali. Trenerzy Józef Sulinowski, Oktawian Misiurewicz, Kazimierz Kupczyk oddali całe swoje serce w pracy szkoleniowej.
– Mieli też i moje wsparcie – kontynuuje Zygmunt Koszyczarek. – Różnymi zabiegami walczyliśmy poza ringiem o naszą sekcję, o nasze sukcesy. Poważny kryzys przyszedł w 1955 roku. Nie mieliśmy miejsca do zajęć. W sali sportowej szkoły podstawowej przy ulicy Berwińskiego wchodziliśmy w drogę gimnastykom naszego klubu. Nie czuliśmy się tam swojo. Rok później sekcja bokserska przestała istnieć. Żal, żal i jeszcze raz żal było tego wszystkiego. Zawodnicy porozchodzili się do innych klubów. Byli tam silnymi punktami. Jeszcze sporo poboksowali. Wszystkim należą się wielkie słowa uznania. Często byli kuszeni przejściem do klubów o większych organizacyjnych możliwościach. W większości pozostali wierni kolejarskiej drużynie. Los skierował mnie do sekcji koszykarskiej. Ze sportów walki po wykruszeniu się bokserów pozostali zapaśnicy.
Oficjalnie sekcja zapaśnicza KKS Poznań powstała w 1945 roku. Jej założycielami byli zawodnicy, którzy swe pierwsze starty odnotowali w okresie przedwojennym. Zapaśnicy, o których tu mowa: Zenon Cegielski, Kazimierz Grządzielewski, Franciszek Kauch i Czesław Mielczak poszli śladem bokserów i już w 1946 roku wystartowali w zawodach wyłaniających mistrzów okręgu. Szybko do reprezentacji Polski trafili: Stanisław Jakubowicz, Franciszek Kauch, Jerzy Krawczyk. Nie chcąc wchodzić w drogę bokserom, na miejsce treningów wybrali kolejową-pracowniczą stołówkę przy ulicy Kolejowej. Popołudniowe zajęcia rozpoczynały się około godziny 15.30, a kończyły najczęściej około północy. Kierownikiem drużyny był Edward Hilgendorf, a zawodnikami, którzy sięgali po najwyższe medale mistrzostw Polski, byli oprócz wymienionych: Tadeusz Nowaczyk, Wojciech Pięta, Zdzisław Leitgeber. Stałe miejsce w reprezentacji Polski zajmował Edward Mocny.
Na czele sekcji stawał w różnych okresach działalności Marian Sobek. Starania związane z zapewnieniem jak najlepszych warunków treningowych atletom sprawiły, że od momentu pierwszego oficjalnego startu ligi zapaśniczej, a więc od 1949 roku, miejscem przygotowań do walk stała się sala sportowa Szkoły Podstawowej przy ulicy Prądzyńskiego. Popularność tej dyscypliny wprowadziła w kłopoty rytmiczną, zaplanowaną pracę z młodzieżą w klubie. Z jednej strony sukcesy w postaci wygrania przez poznańskich kolejarzy-zapaśników najwyżej notowanej ogólnopolskiej imprezy, jaką był tryumf w Pucharze Miast, z drugiej niemożliwość pracy z narybkiem. Ten fakt po latach sprawił, że w 1956 roku oprócz bokserów także zapaśnicy zmuszeni byli zaprzestać sportowej działalności.
Na wysokości zadania stanęli: Stanisław Jakubowicz i Marian Sobek, którzy nie chcąc zniweczyć włożonej pracy , jak i samej okrojonej wprawdzie z różnych względów kadry zawodniczej, powołali do życia Klub Sportowy Kolejarz , który zaczął funkcjonować przy ZNTK w Poznaniu. Niespełna rok później, podczas styczniowego i kolejnego marcowego zebrania sprawozdawczo-wyborczego, powołano Kolejowy Klub Sportowy Lech, który przygarnął sekcję zapaśniczą. Jej zawodnicy weszli w skład pierwszoligowego Lecha, a prowadzeni byli przez trenerów: Stanisława Jakubowicza, Tadeusza Nowaczyka i czynnego zawodnika, reprezentanta Polski Stefana Radzińskiego. Pracę z młodzieżą powierzono Władysławowi Kaczmarkowi.
Zajęcia szkoleniowe odbywały się w świetlicy Zasadniczej Szkoły Zawodowej przy ulicy Przemysłowej. Dwa lata po podjęciu pierwszych zajęć szkoleniowych zespół juniorów zaliczany był do najlepszych w kraju, a swoistym ewenementem stał się fakt występowania w jednej drużynie pięciu braci Półtoraków: Andrzeja, Henryka, Mariana, Mieczysława i Stefana. Na początku lat sześćdziesiątych kierownictwo sekcji przejmowali kolejno: Leon Błotny i Władysław Kasprzak. W sezonie 1963/64 zawodnicy osiągnęli wielki sukces, zdobywając drużynowe wicemistrzostwo Polski wśród klasyków. Oprócz dzielnych braci Półtoraków: Stefana, Mariana i Henryka w sprawozdaniu sędziowskim ekipy Lecha, która walkę o złoto przegrała małymi punktami z warszawskim Drukarzem, wpisane były nazwiska: Radzińskiego, Walichta, Kaczmarka, Siejaka, Krzyżaniaka, Duchyńskiego, Gabryjelczyka.
Końcówka lat siedemdziesiątych przynosi sporo słabszych rezultatów. Klasycy przekwalifikowani na wolniaków nie osiągnęli rezultatów na miarę oczekiwań. Osłabła siła seniorów. Na mistrzów natomiast wyrośli młodzicy i juniorzy. Wśród medalistów zawodów rangi mistrzostw Polski odnajdziemy w późniejszym czasie seniorów zapaśniczej pierwszej drużyny KKS Lech Poznań. Byli wśród nich: Marian Jagodziński, Leszek Jasiński, Andrzej Ciszak, Adam Kromolicki, Piotr Kosmowski, reprezentant kadry narodowej Ludwik Kuflowski.


Maciej Markiewicz