Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jubileusz Bułgarskiej

włącz .

W piątek odbył się pogrzeb Jana Pieńczaka, wieloletniego działacza Lecha. Zapisał się w historii jako osoba, która na dalekich przedmieściach Poznania znalazła lokalizację dla stadionu Lecha. Budowa ruszyła w 1968 roku i choć nie była operacją skomplikowaną – polegała na zwożeniu ziemi, by najpierw podwyższyć bagnisty teren, a potem ukształtować widownię – ciągnęła się 12 lat. Pierwszy mecz przy Bułgarskiej odbył się 23 sierpnia 1980 roku. Spotkanie z Piastem przypada więc w 35. rocznicę tamtego wydarzenia.

Poznań zawsze był zakochany w futbolu. W ekstraklasie grały Warta, Lech, Olimpia. Także wielkopolskie kluby oddalone od metropolii – Sokół Pniewy (to pierwotna nazwa), Amika Wronki, Dyskobolia Grodzisk. W latach 90. mówiło się nawet, że Wielkopolska mogłaby stworzyć własną ligę. Dziś sytuacja jest inna, tylko Lech wytrzymał próbę czasu, bo stał się dla mieszkańców klubem najważniejszym, kultowym, symbolem miasta i regionu. Od 1963 roku przez 9 lat Poznań nie miał drużyny z ekstraklasy, polskim futbolem rządziły kluby wojskowe, milicyjne, górnicze. Kiedy Kolejorz rozpoczął błyskawiczny marsz z trzeciej ligi do pierwszej, zawładnął sercami Wielkopolan. Tak jest do dziś.

W latach 60. Kolejorz był klubem wielu sekcji, a największą popularnością cieszyły się gry zespołowe, szczególnie piłka nożna. Ważny początkowo dla środowiska kolejowego, a potem dla całej społeczności klub miał tylko klimatyczny, ale malutki stadion piłkarski na Dębcu. Sportowcy uprawiający inne dyscypliny byli bezdomni, korzystali z cudzych hal, boisk, pływalni. Bez własnego, porządnego obiektu klub nie mógł przetrwać. Groziła mu likwidacja poszczególnych sekcji, zabrakłoby miejsca dla wszystkich chcących grać w Lechu w piłkę. Właśnie dlatego wiceprezes Jan Pieńczak otrzymał od swego szefa, Wacława Draba, polecenie służbowe: objedź miasto i okolice, znajdź lokalizację dla stadionu, hali sportowej, pływalni.

Plany były ambitne, ale udało się je zrealizować tylko w części. Ruszyło, i po 12 latach zakończyło się, sypanie z ziemi stadionu. Władze centralne nie zgodziły się na budowę hali, pływalni. W przeciwieństwie do trybun, nie można ich było usypać z piasku w czynie społecznym. Deficytowe materiały budowlane, zwłaszcza stal, bardziej potrzebne były gdzieś indziej. Powstał stadion niezwykle prymitywny, oceniając według dzisiejszych kryteriów, ale i tak nowoczesny jak na ówczesną Polskę. Nie miał oświetlenia (zyskał je po kilku latach), pod gołym niebem siedzieli wszyscy, także dziennikarze i VIP-y. Tylko nieliczne służby zmieściły się w niewielkiej budzie z płyty obornickiej ponad trybuną od strony ul. Bułgarskiej.

23 sierpnia 1980, gdy cała Polska żyła oczekiwaniami na zmiany, jakie miały przynieść trwające na Wybrzeżu i na Śląsku strajki, kibice Lecha cieszyli się z oddania do użytku nowiutkiego stadionu. Budowa trwała do ostatniej chwili, nie wszystko udało się dokończyć, wertepy przed wejściem na trybuny uporządkowane zostały prowizorycznie, kas biletowych było zdecydowanie za mało. Potem władze kolejowego klubu zadbały o kasy mobilne – między przystankiem tramwajowym a stadionem rozstawili auta, z których sprzedawano bilety.

Na inauguracyjny mecz z Motorem Lublin widzowie przyszli w liczbie kilkunastu tysięcy, a kierowali się nie tylko miłością do Lecha, także ciekawością i dumą, że ich klub ma nowy obiekt. Podziwiali strome trybuny zapewniające dobrą widoczność, cieszyli się, że nikt nie wpadł na pomysł lokowania tu nikomu nie potrzebnej bieżni. Chętnie zasiedli na ławkach z tworzywa sztucznego, czego szybko pożałowali. Potem już wiedzieli, że bez gazety chroniącej odzież przed zabrudzeniem nie ma co się tu pokazywać. Najlepiej do tego celu nadawała się tania i zawierająca mnóstwo stron „Prawda”, organ Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.

Lech, ku radości swoich fanów, objął prowadzenie po bramce Marka Skurczyńskiego. Zakończyło się jednak remisem, bo wyrównał jeden z najlepszych napastników ówczesnej polskiej ligi, najdłużej związany z Motorem – Andrzej Pop. W sezonie zdobył 18 bramek. Kilka lat później już go na świecie nie było – zginął w Lublinie w wypadku samochodowym. Rozkwit piłkarskiego Lecha wiąże się z nowym stadionem. Przyszły mistrzowskie tytuły, przy Bułgarskiej gościły czołowe ekipy Europy. Ponieważ polskie stadiony znajdowały się wówczas w większej lub mniejszej ruinie, a prezesów korzystających z nich klubów nazywano żartobliwie kustoszami, właśnie w Poznaniu wszystkie najważniejsze mecze grała reprezentacja. Obiekt zyskał oświetlenie z charakterystycznymi, będącymi symbolem klubu masztami, pawilon dla mediów, jedyną w swym rodzaju tablicę świetlną. Z myślą o coraz liczniejszych kibicach ruszyła budowa tzw. czwartej trybuny…

Jubileuszowy mecz z Piastem Gliwice odbywa się na innym stadionie, w niczym nie przypominającym tego pierwszego. Ciągle jednak gości kolejne pokolenia zakochanych w Kolejorzu kibiców.

Józef Djaczenko