Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Michał Lipczyński: Chcemy Michniewicza!

włącz .

Pracował w zarządzie Lecha przed wejściem na Bułgarską nowego właściciela. Potem był szefem klubowego marketingu. Działalność w Lechu traktował nie jako zwykłą pracę, ale coś znacznie ważniejszego. Kiedy zaczęły się trenerskie „cyrki”, nie wytrzymał i napisał list do prezesa Karola Klimczaka. Twierdzi, że atmosferę w Lechowym środowisku może unormować zaangażowanie Czesława Michniewicza. Oto, co „Lipa” pisze do prezesa:

Nie mój cyrk, nie moje zabawki, ale jednak od 31 LAT jest to w jakimś sensie MÓJ KLUB. I nie mogę znieść tego co się dzieje. Mi jest zwyczajnie przykro, a Wam uciekają pieniądze oraz dobry PR, jaki mieliście jako profesjonalnie zarządzający klubem.

Dobra rada, a nie mam w tym żadnego celu, poza dobrem Lecha Poznań: sięgnijcie po Czesia Michniewicza. Zyskacie dobrego, medialnego trenera, umiejącego się dogadać i ustawić tych pseudopiłkarzy, zyskacie także zaufanie trybun, które - uwierz mi – kipią, tak jak ostatnio kipiały w 2005 roku, kiedy to niby nie chcieliśmy Wam sprzedać klubu, a Wy zastosowaliście przebiegły ruch medialny. Wybadałem nastroje w różnych środowiskach kibolskich, które mnie dość dobrze kojarzą i to naprawdę nie są już przelewki.

Nie byłem nigdy od spraw sportowych, ale był to przez moje 15 lat pracy w naszej popieprzonej piłce, najbardziej profesjonalny, medialny trener.

- Maciej Skorża będzie źle odebrany przez kibiców jako trener bez sukcesów, wielki wielbiciel Legii i Wisły.

- Waldemar Fornalik ma dobry warsztat, ale to jest trener, którego zjedzą media i... piłkarze.

- Mariusz Rumak – to już tłumaczyłem – osoba, która nie ma już zaufania piłkarzy, mediów, a przede wszystkim kibiców.

Po tym ruchu macie za sobą media, piłkarzy (to akurat najmniej ważne) i KIBICÓW! Ale także człowieka, który poukłada ten niezły skład, aby Lech znalazł się tam, gdzie jego miejsce!

„Nie zamienia się Mercedesa na Syrenkę, nawet jeżeli w Mercedesie brakuje czasem benzyny" – tak odpowiedział Czesław Michniewicz na propozycję przejścia z Lecha do Amiki, bodajże 2005 r. To niech trener Michniewicz teraz wsiądzie do Mercedesa z pełnym bakiem i pokaże na co go stać.

Pozdrawiam

Michał Lipczyński