Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Pokonać Pogoń, gonić czołówkę

włącz .

Mariusz Rumak: – Mimo wielkich problemów kadrowych musimy czynić stałe postępy. Nie chcemy tego okresu po prostu przetrwać. Trzeba robić kolejne kroki i stale się rozwijać. Pogoń gra o wiele lepiej niż wiosną, co jest zasługą trenera Dariusza Wdowczyka. Zagramy jednak widowiskowo, o zwycięstwo.

Tomasz Kędziora: – We Wrocławiu w sytuacjach, gdy straciliśmy bramki mogłem się zachować lepiej. Od tego czasu mieliśmy kilka treningów, więc był czas, by dojść do siebie. Jestem przekonany, że teraz będzie dobrze.

Mecze Lecha z Pogonią zawsze są emocjonujące, bez względu na to, jak wiedzie się każdej z tych drużyn. Kibice na zawsze zapamiętają spotkanie w ramach Pucharu Polski w 2001 roku, gdy po bezbramkowym remisie trzeba było wykonać 15 serii rzutów karnych, aby Lech awansował. Inny niezapomniany mecz zaczął się w 2005 roku, ale nie został dokończony, gdyż na stadion dotarła informacja, jak się okazała błędna, o śmierci Jana Pawła II. Rok później Pogoń była ostatnim przeciwnikiem „starego” Lecha, sprzed fuzji z Amiką. Najlepiej Pogoń wspomina Krzysztof Gajtkowski. W 2003 roku strzelił jej w Poznaniu 5 goli (szóstego dołożył Michał Goliński).

Ostatnia wizyta Pogoni w Poznaniu też dostarczyła emocji. Lech stracił prowadzenie, ale bliski był zwycięstwa. Grająca w dziesiątkę, desperacko broniąca się Pogoń na to nie pozwoliła. To była prawdziwa „obrona Częstochowy”. Wiosną mecz w Szczecinie Lech wygrał 2:0, a wynik mógł być jeszcze wyższy. Pogoń grała wtedy bardzo słabo. Teraz sytuacja zmieniła się. Pogoń jest na fali wznoszącej, gra ładną piłkę, a osłabiony wicemistrz Polski nie może wyjść z kryzysu.

Trener Mariusz Rumak twierdzi jednak, że nawet swobodnie, radośnie grająca Pogoń nie jest rywalem, którego Lech, mimo licznych absencji czołowych graczy, mógłby się obawiać. Zdolnych do gry jest 15-16 zawodników, a trzeba rozegrać dwa trudne mecze w trzy dni. W poniedziałek Lech jedzie do Gliwic. Chcąc wypełnić protokół meczowy, trzeba zgłosić do gry młodych zawodników z drużyny rezerw. Nie jest też wykluczone, że pojawią się na boisku.

Napastnicy Lecha są zdrowi. Teodorczyk wyleczył uraz stawu skokowego. Ślusarski, jak twierdzi trener, jest prawdziwym zawodowcem i nie będzie dla niego miało znaczenia, że we Wrocławiu nie wykorzystał tylu dogodnych sytuacji bramkowych. – To zawodnik doświadczony, nie poprawi już techniki strzału, ale można popracować nad jego psychiką – twierdzi Mariusz Rumak. Na uraz skarży się Szymon Pawłowski, jednak trener nie wyklucza, że wpuści go na boisko w jednym lub drugim spotkaniu. Barry Douglas, który ma pozytywne wyniki badań lekarskich wejdzie na boisko dopiero wtedy, gdy sam uzna, że jest gotowy do gry.

Trener zastanawia się nad przyczynami tak licznych kontuzji. Twierdzi, że większość z nich to urazy mechaniczne, nie wynikające z obciążeń treningowych. Także urazy mięśniowe nie wynikają z natężenia treningów. – Piłkarze Lecha nie pracują więcej niż wiosną, gdy zdobywaliśmy tak wiele punktów. Obciążenia nie są teraz ekstremalne. Urazy moich piłkarzy to splot wielu czynników – twierdzi trener.

W najbliższych dniach z pewnością Lech nie zaangażuje Dariusza Dudki trenującego, z powodu braku klubu, z drużyną rezerw. – On nie wpisuje się w proces rozwoju zespołu – tłumaczy trener. Nie można jednak wykluczyć, że Lech będzie zmuszony sytuacją kadrową do sięgnięcia po wielokrotnego reprezentanta Polski. Wszystko zależy od dwóch najbliższych meczów Kolejorza.

Duży wpływ na grę Pogoni mają Japończycy – Akahoshi i Murayama. Trener twierdzi jednak, że nie oni decydują o obliczu tego zespołu. Dariusz Wdowczyk potrafił dotrzeć do wszystkich swoich zawodników, zrobić z nich drużynę grającą radosną piłkę. – Oni są na fali wznoszącej, ale my gramy coraz szybciej, pokazujemy coraz większą dynamikę. Wierzę, że wróci skuteczność i będziemy punktować – zapewnia Mariusz Rumak.

Jak wyliczyli statystycy (pisze o tym „Głos Wielkopolski”), w piątek Lech zagra przy Bułgarskiej po raz 600. Jubileusz będzie też świętować Luis Henriquez. Jeżeli zagra, a borykał się w tygodniu z drobną kontuzją, będzie to jego mecz dla Lecha numer 150. Zapowiada się ciekawe spotkanie, ale rekordu frekwencji nie możemy się spodziewać. Wielu kibiców zniechęciły ostatnie wydarzenia. Wątpliwe, by nawet ich odwieczny „wróg” przyciągnął na trybuny powyżej 20 tysięcy osób. Do Poznania przyjedzie półtora tysięczna grupa fanów Pogoni.