Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

images/tab_icons/lech_poznan.png

Wojciech Bernard, dziennikarz Radia Merkury: Najwyższa pora gromadzić punkty

włącz .

Przed nami mecze rozgrywane co kilka dni.

– I nadzieja, że w tych meczach uda się wywalczyć wiele punktów. Ta pierwsza odsłona ligowego maratonu, czyli mecz z Legią przyniósł Lechowi zaledwie remis, czyli spory niedosyt. Starcie z odwiecznym rywalem na własnym boisku nie dało punktów, choć Lechici i tak mogą być zadowoleni z remisu, bo bliższa strzelenia zwycięskiej bramki chyba była Legia. Teraz czekają nas mecze co trzy dni: Jagiellonia, Górnik Zabrze, Puchar Polski przeciwko Miedzi Legnica, potem znów spotkania ligowe.

Andrzej Kuczyński, dziennikarz „Sportu”: Najwyższy czas na przełamanie

włącz .

Nadarza się dobra okazja do zrewanżowania się Legii za ostatnie porażki.

– Z pewnością. Dwóch spotkań pod rząd od dawna Lech z Legią nie przegrał. Mieliśmy wcześniej okres dużo lepszy, bo to my częściej wygrywaliśmy.

Legia będzie zmęczona po meczu pucharowym, ma kontuzjowanych piłkarzy, a Lech wydaje się wracać do wysokiej formy.

– Do takich informacji podszedłbym ostrożnie. Czytając doniesienia na temat drużyny warszawskiej można się dowiedzieć, że oni też szczególnie mobilizują się na mecz w Poznaniu, na derby Polski, na ligowy klasyk – jakkolwiek byśmy takiego meczu nie nazwali. Lepiej ich traktować bardzo poważnie, nie licząc na żadne zmęczenie. Ten mecz w obu drużynach wyzwala dodatkową adrenalinę. Nikt nie będzie pamiętał o poprzednich meczach.

Maciej Lehmann: Jeśli nie teraz, to kiedy?

włącz .

Warto wierzyć w zwycięstwo Lecha w Gdańsku?

– Myślę, że warto. Jeśli nie wygrać z Lechią, to z kim? Jeśli nie teraz, to kiedy? Lechia jest w takiej samej sytuacji, też potrzebuje punktów, więc zapowiada się ciekawy mecz. Gospodarze nie będą się bronić, a więc stworzą okazje do kontr. Z grą Lecha w ataku były ostatnio problemy, ale formacja ofensywna powinna wreszcie się dograć. Długie tygodnie w Lechu Claasena, Hamalainena, Lovrencsicsa powinny wreszcie zaprocentować. To ostatnia chwila, by pokazać progres w grze. Potem już nie będzie na to czasu.

Michał Lipczyński: Całe życie z Lechem Poznań

włącz .

Obserwujesz wydarzenia z ulicy Bułgarskiej?

– Oczywiście, że tak. Interesuje mnie wszystko, co dzieje się tam dzieje od strony sportowej, organizacyjnej, marketingowej. Tym klubem żyję od trzydziestu lat.

Od trzydziestu lat jesteś kibicem.

– Tak. Najpierw była to dziecięca fascynacja, potem pasja młodzieżowa, wreszcie kibolska. No i związałem się z klubem zawodowo. Teraz ciągle mam duszę kibica Kolejorza, a zawodowo zajmuję się marketingiem. Mam służbowe kontakty z Lechem, prowadzimy wspólne interesy.

Marcin Pawlicki, dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej: Wygrać siłą rozpędu

włącz .

Podbeskidzie kiepsko radzi sobie w lidze, ale Lech też nie pokazuje wielkiej klasy. Poradzi sobie z drużyną z końca ligowej tabeli?

– Na Lecha nie ma co stawiać w ciemno. Jego gra jest ostatnio daleka od tego, co można określić jako przyzwoity poziom. Nie wierzę, by przed sobotnim meczem ktokolwiek – piłkarze, trenerzy, kibice – mógł spać spokojnie. Łatwo poszło tylko w meczu z Piastem, ale trzeba przyznać, że ten przeciwnik bardzo ułatwił Lechowi zadanie, właściwie oddał mecz bez walki, podobnie jak rok wcześniej, gdy był rewelacją ligi, a przeciwko drużynie z Poznania nie miał niczego do powiedzenia.