Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

images/tab_icons/lech_poznan.png

W matni

włącz .

Trener Mariusz Rumak przekonał się na własnej skórze, jak trudnym kawałkiem chleba jest trenerski fach. Byłoby mu o wiele łatwiej, gdyby prowadził drużynę z obcego miasta, a nie w środowisku, w którym jako szkoleniowiec się narodził. Mocne słowa, wysłuchiwane od ludzi bliskich, bolą przecież szczególnie. W piłce nożnej rządzą emocje, nikt się z nikim nie patyczkuje, łatwo zostać idolem tłumów, a jeszcze łatwiej wrogiem publicznym numer jeden. Do tego trzeba się przyzwyczaić. Kto jest nadmiernie podatny na krytykę, daleko w tym fachu nie zajedzie, zwłaszcza gdy pierwsze kroki stawia w klubie traktowanym jako własny.

Trudna sztuka wygrywania

włącz .

Porażkę w Białymstoku zwykło się już określać jako nieszczęśliwą. Lech miał więcej z gry, osiągnął miażdżącą przewagę w posiadaniu piłki, łatwo przedostawał się pod bramkę przeciwnika. Gdyby za to wszystko przyznawano punkty, wygrałby bezapelacyjnie. Futbol polega jednak na zdobywaniu goli. Nie trzeba frontalnie atakować, zepchnąć przeciwnika do obrony. Wystarczy jedno mądre podanie, by zdziałać o wiele lepiej niż ten, kto hołduje przekonaniu: trzeba utrzymywać się przy piłce, bo kiedy my ją mamy, to nie ma jej przeciwnik.

Trochę optymizmu przed meczem jesieni

włącz .

Szybko pożegnaliśmy się z Europą, nie możemy liczyć na mecze z drużynami lepszymi niż Legia, musimy więc zadowolić się spotkaniemm określanym przez trenera Mariusza Rumaka jako rewanż za ubiegły sezon. Podobno nie ma faworyta, jedni i drudzy liczą na zwycięstwo, oba zespoły wygrały ostatnio w lidze po 4:1. Na korzyść Lecha przemawia to, że zwyciężył na wyjeździe, na stadionie, na którym wcześniej nie potrafił strzelić gola. Ma też w przeciwieństwie do Legii spokojny tydzień, bo sam się zwolnił ze spotkań pucharowych.

Co nam zostało po hicie jesieni?

włącz .

Choć mieliśmy nadzieję, że Lech wróci do tradycji wygrywania z Legią, nie do końca w to wierzyliśmy. To prawda, że naszą eksportową drużynę leje każdy europejski średniak, że po kolejnej pucharowej porażce zjawiła się w Poznaniu zmęczona psychicznie i fizycznie, w dodatku bez kilku ważnych zawodników. W normalnych warunkach pokonanie jej nie byłoby problemem. Lech nie jest teraz niestety w sytuacji normalnej. Gra lepiej niż na początku sezonu, ale do dawnej klasy trochę mu jeszcze brakuje.

Ciągle jest o co walczyć

włącz .

Udało się wygrać dwa kolejne mecze, a nadal nie wiemy, co myśleć o formie Lecha. Po spotkaniu w Gliwicach wydawało się, że teraz będzie już tylko dobrze. Zapomnieliśmy niestety, że Piast to drużyna wyjątkowo przyjazna wobec Lecha, dająca się ogrywać dziecinnie łatwo. Zostałaby przez niego pokonana nawet w formie ze słynnych meczów z Żalgirisem. Niestety, nie co tydzień gra się z Piastem. Widzew postawił trudniejsze warunki, a na dodatek miał przewagę w postaci… liczebnej przewagi Lecha. Nasza drużyna nigdy nie potrafiła sobie radzić w takiej sytuacji. Rok temu nie udało się pokonać osłabionej, desperacko broniącej się Pogoni. Kilka lat wcześniej na Łazienkowskiej grający w liczebnej przewadze Lech dał sobie w końcówce strzelić decydującego gola.