Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

images/tab_icons/lech_poznan.png

Poczuliśmy ulgę. Kolejorz znów gra dobrze i skutecznie

włącz .

Zwycięstwo w Płocku ma dużą ważność. Lech dopisał sobie do dorobku trzy punkty, które nawet po podziale będą miały duże znaczenie, ale nie to jest najcenniejsze. Wiemy już, że jeżeli nawet możemy mówić o kryzysie, jakim był brak zwycięstwa w trzech kolejkach spotkaniach, to jest on za Lechem. Pokonał Wisłę przekonując, że potrafi zdominować każdego przeciwnika. Właściwie prawie każdego, bo jeżeli cokolwiek nas niepokoi, to marny dorobek w bezpośrednich starciach z najsilniejszymi zespołami.

Krajobraz po porażce

włącz .

Chciałoby się powiedzieć – nic się nie stało, porażka w drodze po sukces zawsze może się przytrafić, a co nas nie zabije, to nas wzmocni. A jednak coś się stało. Prawdopodobnie ten ważniejszy mecz przeciwko Legii, o 3 punkty, przyjdzie rozegrać na Łazienkowskiej (wyjątkiem jest układ: Legia na pierwszym miejscu, Lech na czwartym). Dla drużyny grającej na wysokim poziomie nie ma znaczenia, czy występuje w roli gospodarza, ale uszczerbek będzie poważny: klub nie zarobi tyle, ile by mógł, a kibice stracą ciekawe widowisko. Poza tym fazę dodatkową trzeba zaczynać od odrabiania strat.

Potęgą jeszcze nie jesteśmy

włącz .

Gdyby Lechowi udało się w Krakowie wykorzystać którąś z (niezbyt licznych) okazji bramkowych, mówilibyśmy o mocy drużyny i kontynuacji marszu po trofea. Oceny są niestety inne, bo drugi raz z rzędu zagrał na zero z przodu, a kolejne zero z tyłu to średnie pocieszenie dla kandydata na mistrza. Cieszyć się wypada tylko z tego, że za nami moment najtrudniejszy: zawsze wybijająca Lecha z uderzenia przerwa na mecze reprezentacji. Teraz powinno pójść łatwiej, choć trudno się łudzić, że nasza drużyna nie ma słabych punktów.

Piłka bywa okrutna. Dla Lecha okazała się łaskawa

włącz .

Kto nie oglądał meczu Lecha w Szczecinie, poznał tylko „goły” wynik, może pomyśleć: co za klasa! Po wysokim wygraniu pierwszego meczu nie musiał bić się o zwycięstwo, ale poszedł na całość, nie zwalnia tempa. Prawda była inna. Lech nie pokazał, że zależy mu na pokonaniu Pogoni. Gospodarze nie zdobyli choćby jednego gola, bo brakuje im potrafiących tego dokonać zawodników. Trener Bjelica oszczędził swoich ważnych graczy, dał im odpocząć, chronił ich przed urazami. Ich zmiennicy nie dali z siebie wszystkiego, ale i tak cel osiągnęli.

Przerwa w wygrywaniu. Jak długo potrwa?

włącz .

Klasę trenera poznaje się nie w trakcie pasma zwycięskich spotkań, ale podczas kryzysu, który w każdej chwili może wygrywającą drużynę doświadczyć. Od początku lutego zachwycaliśmy się siłą Lecha, nowoczesną, ofensywną, agresywną grą, świetnym przygotowaniem fizycznym. Nie było wątpliwości – to nie może trwać w nieskończoność, tąpnięcie musi nastąpić. Teraz zastanawiamy się, czy postawa drużyny w meczu przeciwko Górnikowi Łęczna to zadyszka, nad którą trener łatwo zapanuje, czy też symptom czegoś poważniejszego.