Lech jeszcze w budowie

Za chwilę do początku ligowych rozgrywek pozostaną dwa tygodnie. Na tym etapie pewni jesteśmy tylko jednego: Lech nie będzie na starcie tak silny, jak by mógł, gdyby klub wykazał determinację w kompletowaniu drużyny na nowy sezon. Sezon ważny, bo jubileuszowy. Składane deklaracje i ogłaszane akcje promocyjne nie zastąpią budowy solidnej drużyny.

Powrót do Poznania Barry’ego Douglasa wlał w kibicowskie serca nadzieje, że Lech będzie mocniejszy niż w poprzednim sezonie. Pozostałych ruchów kadrowych w żaden sposób nie można nazwać spektakularnymi. Zespół zasilił zakontraktowany już zimą Radosław Murawski, dołączył prawy obrońca Joel Pereira, jest i uzupełniający atak weteran Sobiech. Poza tym wiemy tylko tyle, że albo Damian Kądzior zasili Kolejorza, albo nie. Reszta jest zagadką, chyba nawet dla ludzi za to odpowiedzialnych.

Czas nagli, a trener Maciej Skorża dysponuje właściwie takim samym składem, jak w poprzednim sezonie. Liczył na radykalne zwiększenie rywalizacji na poszczególnych pozycjach, na pozyskanie zawodników o umiejętnościach wysokich jak na polską ligę. Wciąż są na to szanse, ale nie ma już wątpliwości, że sezonu Lech nie rozpocznie z gwiazdami w składzie, nawet jeżeli Douglas zakończy kwarantannę i potrenuje przez tydzień z drużyną.

Podczas dwóch dotychczasowych sparingów, przeciwko Zagłębiu i Lechii, Lech pokazał się przeciętnie. Znajduje się w okresie ciężkich treningów, dopiero w najbliższych dniach będzie musiał łapać świeżość i szybkość, których wyraźnie mu jeszcze brakuje. Formacje powinny być zgrane, warianty taktyczne przećwiczone, nowi zawodnicy wdrożeni. Mecze kontrolne dowiodły, że sporo do tego brakuje, a w sobotę grający bez Ishaka Lech wykazał się fatalną skutecznością.

Sytuację mogą poprawić tylko szybkie ruchy transferowe polegające nie na uzupełnianiu składu zawodnikami przeciętnymi, ale takimi, co zrobią różnicę. Pierwszy przeciwnik ligowy nie jest nie do pokonania nawet w składzie niekompletnym. Potem będzie dużo trudniej, a dobrze by było zacząć sezon zwycięstwami, a nie pocieszaniem się, że to dopiero początek, więc jest jeszcze możliwość odrobienia strat.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Brawo Lech! Taką grę chcemy oglądać!

Czy to prawdziwe przełamanie? Czy zawsze będziemy oglądać takiego Kolejorza? Bardzo byśmy chcieli. Miał słabe momenty, wciąż było widać nerwowość, ale i pojawiło się to,