Koszykówka wróciła do Areny. Na chwilę

Zanim zacznie się całkowita przebudowa legendarnej poznańskiej hali, rozegrane tam zostały koszykarskie derby Poznania między KKS Wiarą Lecha a AZS Politechnika Poznańska. Przyszło ok. 2 tysięcy kibiców. Żywiołowy doping kibicowskiej drużynie nie pomógł – przegrała 72:85.


[widgetkit id=598]

Początek należał do gości, którzy raz po raz rzucali za trzy punkty, aż osiągnęli 10-punktową przewagę. Wiara Lecha zmobilizowała się, dogoniła rywali, nawet ich prześcignęła, ale to wszystko, na co ich tego dnia było stać. W drużynie Politechniki bardzo dobrze grali zawodnicy niscy, ale świetnie trafiający z dystansu. Właśnie oni zapewnili swej ekipie zwycięstwo.

Pierwsza kwarta zakończyła się remisem, pozostałe wygrali goście. Na parkiecie trwała zażarta walka, na widowni świetnie bawiła się publiczność, prawie jak za najlepszych lat, choć poziom gry był wówczas bez porównania wyższy. Do Areny przyszli i zostali uhonorowani bohaterowie sprzed lat, zdobywcy ostatniego mistrzostwa Polski dla Lecha. Drużyna Wojciecha Krajewskiego nie miała sobie równych w Polsce, rywalizowała z czołowymi klubami Europy.

Nie zabrakło też gwiazd Kolejorza piłkarskiego – Mirosława Okońskiego, Jarosława Araszkiewicza. W dawnych latach koszykarze oglądali mecze na stadionie, piłkarze dopingowali kolegów w hali. Do tamtych czasów nawiązał młody gracz Lecha, Mateusz Skrzypczak, który też pojawił się w Arenie. To jeden z tych poznańskich piłkarzy, którzy są też kibicami Kolejorza.

KKS Wiara Lecha – AZS Politechnika Poznańska 72:85 (20:20, 16:19, 18:23, 18:23).

Udostępnij:

Podobne

Słabość Lecha nadzieją Luksemburczyków

Carlos Fangueiro, trener F91 Dudelange, nie ma złudzeń: Lech jest faworytem, nie ma co porównywać jakości piłkarzy obu zespołów i wysokości budżetów. Luksemburczycy nie przyjechali

Na transfery trener nie liczy

Pokonanie w dwumeczu mistrza Luksemburga da Lechowi awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. Trzeba będzie łączyć występy w Europie z ekstraklasą. Trener John van den

W ślepej uliczce

Nic nie wskazuje, by John van den Brom miał odzyskać kontrolę nad drużyną. Jest mu coraz trudniej. Dostał drużynę zdekompletowaną, z obroną w stanie szczątkowym,