Koniec zimowych transferów?

Coraz mniej wskazuje, by kadra Lecha przed pierwszym wiosennym (a raczej zimowym) meczem miała ulec zmianie. W każdej chwili, rzutem na taśmę może do drużyny dołączyć ktoś, kto sprawia obiecujące wrażenie, a nie znalazł w tym okienku klubu. Jest to jednak mało prawdopodobne, zresztą dotychczasowe transfery last minute nie wychodziły Lechowi na dobre. Nie zanosi się też na to, by któryś z piłkarzy miał Poznań opuścić.

Na początku okresu przygotowawczego trener Nenad Bjelica oznajmił, że oprócz wcześniej „zaklepanego” Thomasa Rogne do drużyny dołączy lewy obrońca oraz napastnik, a może nawet dwóch. Nie będzie natomiast stawiał na kilku piłkarzy, którzy przegrali rywalizację o miejsce w drużynie. Kadra była kompletowana w czasie, gdy Lech miał grać na kilku frontach. Teraz jest zbyt liczna.

Trener ani słowem nie wspominał o Lasse Nielsenie, a jednak właśnie duński obrońca okazał się póki co jedynym piłkarzem, który – oprócz młodzieży wypożyczanej do słabszych klubów i Denissa Rakelsa – opuścił Kolejorza. Trafia do szwedzkiego Trelleborga. Nazwa ta nie jest obca kibicom Lecha. Przenosili się tam byli jego piłkarze, tacy jak Marek Skurczyński zwany „Tuptusiem”. Wtedy jeszcze klubowi z południa Szwecji daleko było do ekstraklasy.

Z każdym dniem maleją widoki na pożegnanie się z innym Duńczykiem – Nickim Bille Nielsenem. Władze klubu i trener nie mają nic przeciwko temu, by poszukał szczęścia gdzieś indziej, bo w Poznaniu zawodził na całego. Nikt go jednak nie chce, albo nie oferuje warunków, które napastnik by zaakceptował. Jest więc prawdopodobne, że wypełni kontrakt obowiązujący do końca czerwca. Kto wie, czy nie zobaczymy go jeszcze na boisku. Co prawda pierwszym wyborem trenera będzie Gytkjaer, Lech pozyskał też Ukraińca Chobłenkę, ale tylko jego, a nie można wykluczyć zdarzeń losowych wymuszających sięgnięcie po gracza skreślonego.

Podobnie przedstawia się sprawa Vernona De Marco. Wypożyczony został do końca sezonu i prawdopodobnie właśnie tyle czasu pozostanie zawodnikiem Lecha. Zostając przy Bułgarskiej musi mieć świadomość, że przez pół roku boiska podczas meczu nie powącha. Po tym, jak do drużyny dołączył Piotr Tomasik obrońców jest tu wystarczająco wielu, by i bez Argentyńczyka trwała rywalizacja o miejsce w składzie. Wątpliwe, by znalazł się klub zainteresowany przejęciem De Marco.

Wydaje się więc, że kadra na drugą część sezonu została zamknięta. Co prawda serbski Partizan Belgrad informuje, że Lech zainteresowany jest Marko Jevtoviciem, wysokim defensywnym pomocnikiem, nic jednak nie wskazuje, by zawodnik ten miał się szybko przenieść na Bułgarską. Jego wartość ocenia się na 1,2 miliona euro, ale już latem będzie graczem wolnym, więc teraz można byłoby go przejąć za znacznie mniejsze pieniądze. Transfer do Lecha byłby prawdopodobny, gdyby Tetteh zaakceptował ofertę, która wpłynęła do klubu. Ghańczyk wciąż trenuje z drużyną. Latem, gdy za Jevtovicia nie trzeba będzie płacić, po Serba może ustawić się długa kolejka.

Udostępnij:

Podobne

Jerzy Kopa nie żyje

To był trener, którego zasługi dla Lecha trudno przecenić. Nie tylko osiągnął doskonałe wyniki sportowe, ale i miał ogromny wpływ na przyszłość klubu. To od

Entuzjazm na wagę złota

Lech dąży do zbudowania mocnej drużyny – tu nikt nie ma wątpliwości. Nie chce przespać decydującego momentu, gdy rozgrywa się mecze kluczowe. Nie wolno, wzorem

Nie wolno pozostać w blokach startowych

Czy warto przejmować się wynikami meczów sparingowych? Zawsze lepiej wygrać niż przegrać, ale nie to jest głównym celem takich gierek. Czy warto przejmować się jakością

Drugi sparing, druga porażka Lecha

Nie widać jeszcze ręki nowego trenera. Piłkarzom Kolejorza nie kleiła się gra w drugim letnim sparingu, w którym mierzyli się z Pogonią Szczecin. Nie tworzyli