Kibice rozczarowani. Tylko bezbramkowy remis Lecha

W ostatnim domowym meczu zasadniczej fazy sezonu Lech na upiornie pustym stadionie zdemolował Pogoń. Zmierzył się z nią ponownie w pierwszym domowym meczu fazy dodatkowej. Wrócili kibice, co prawda w liczbie ledwo pięciu tysięcy, ale atmosfera była już zupełnie inna. A jednak Lech nie dał rady strzelić choćby jednej bramki. Serię zwycięstw zakończył na trzech meczach.

Ostatnio Lech grał w składzie prawie niezmiennym i to zdawało egzamin. Teraz teren wymieszał drużynę i natychmiast wszystko się posypało. Od początku zagrali Gumny, Crnomarković, Kostewycz, Muhar, Marchwiński. Nic się nie zazębiało, mnożyły się straty w rozegraniu. Pierwsza połowa była po prosty fatalna. Bez jednego celnego strzału, bez myśli w grze. Tylko na początku szarżujący Marchwiński miał dobrą okazję bramkową, przesadził jednak z dryblingami i stracił piłkę.

Niewiele brakowało, by Pogoń wygrała pierwszą połową. Oddała wprawdzie tylko jeden celny strzał, ale panowała nad wydarzeniami, w przeciwieństwie do Lecha potrafiła zagrozić bramkarzowi, była bliska wykorzystania błędów przeciwnika, zwłaszcza w jego kompletnie nieskoordynowanej linii środkowej. Nie było piłkarza Lecha, który zagrałby na przyzwoitym choćby poziomie.

Druga połowa była już lepsza w wykonaniu Kolejorza. Nareszcie przyspieszył, zdominował Pogoń, prowadził szybkie akcje skrzydłami. Dużo drużynie dało wejście na boisko Kamińskiego i Puchacza, a jeszcze więcej zejście z niego Muhara. Goście w kilku przypadkach mieli wielkie szczęście, że nie stracili bramki. Niewiele pomylił się po solowej akcji Puchacz, a Gytkjaer patałaszył okazje bramkowe jak junior.

Obie drużyny miały pecha do sędziego, choć sprzyjał on bardziej Pogoni. W niezrozumiały sposób przerwał akcje, nie dostrzegał wyraźnych przewinień, pozwalał bramkarzowi gości na ostentacyjną grę na czas. Całe szczęście, że Lech nie mierzył się z lepszym zespołem. Dzięki temu zanotował jeszcze jeden mecz bez straty gola. Zachował miejsce na podium, zrównał się nawet punktami z drugim Piastem.

Lech Poznań – Pogoń Szczecin

Lech: Mickey van der Hart, Robert Gumny, Lubomir Satka, Djordje Crnomarković, Wołodymyr Kostewycz, Dani Ramirez (86 Timur Żamaletdinow), Karlo Muhar (57 Jakub Kamiński), Pedro Tiba, Filip Marchwiński, Kamil Jóźwiak (59 Tymoteusz Puchacz), Christian Gytkjaer.

Pogoń: Dante Stipica, Jakub Bartkowski, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zach, Hubert Matynia, Davic Stec, Damian Dąbrowski (59 Kamil Drygas), Tomas Podstawski, Maciej Żurawski (53 Marcin Listkowski), Sebastian Kowalczyk, Adam Frączczak (72 Paweł Cibicki).

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Zemszczą się za Puchar Polski?

Awans do finału przeszedł Lechowi koło nosa. Trener i piłkarze po frajersko przegranym półfinale byli wściekli. – Uciekło coś, na czym nam bardzo zależało. Teraz

Trofea nie dla Lecha

Realna szansa na zdobycie pierwszego od lat trofeum – Pucharu Polski – przepadła. Kolejorz miał ogromne szanse awansować do finału, dokonał jednak niemożliwego. Mimo wielkiej

lech - lechia wiosna'20

Bitwa o finał

To nie będzie mecz o nic. Zapowiada się twardy, zacięty bój o awans do finału Pucharu Polski. Lechia Gdańsk odpuściła ostatnie ligowe spotkanie z Cracovią,