„Jasiu” Burić wykorzystuje szansę

Historia zatoczyła koło. Burić stracił miejsce w bramce Kolejorza po fatalnym spotkaniu w Pucharze Polski w Szczecinie. W niedzielę zagrał pierwszy raz od dawna przed własną publicznością i został okrzyknięty zbawcą drużyny. Gdyby nie jego wspaniała interwencja w drugiej połowie, gdy obronił strzał oddany głową przez Zwolińskiego z najbliższej odległości, Pogoń wróciłaby do gry. Teraz na swoją szansę musi czekać Matus Putnocky.

Kiedy po zakończeniu rozgrywek jesiennych Putnocky przeszedł zabieg kolana, po którym musiał się rehabilitować jeszcze w trakcie zimowych przygotowań, stało się oczywiste, że Burić jest o krok od odzyskania miejsca w bramce. W sparingach wypadł bardzo dobrze, więc trener nie miał wątpliwości i postawił właśnie na niego. W Gdyni jako jeden z nielicznych Lechitów nie zawiódł, trafił nawet do jedenastki 22 kolejki, jako jedyny z drużyny. Świetnie też spisał się w meczu przeciwko Pogoni.

– Dobrze pracował zimą, ale obecna jego forma to efekt nie tylko trenowania w ostatnim czasie – twierdzi Andrzej Dawidziuk, trener bramkarzy Lecha. – Na jego klasę wpływ miało to, co robił, gdy nie był bramkarzem numer jeden. Na każdym treningu widziałem jego wielkie zaangażowanie. Pracował tak, jakby to on był w podstawowej drużynie. Sama praca w okresie przygotowawczym nie wystarczyłaby, aby znaleźć się teraz w tak świetnej dyspozycji.

Putnocky powinien pójść za przykładem „Jasia” i mocno trenować w okresie, gdy mecze spędza na ławce rezerwowych. – Między nim i Jasminem poziom jest wyrównany. Matus musiał się liczyć z tym, że nie zawsze będzie stał w bramce. W każdej chwili, z rozmaitych przyczyn mógł ustąpić miejsca koledze na okres dłuższy niż jeden, czy dwa mecze. Naszą rolą jest być sprawiedliwym wobec bramkarzy. Pokazać im, że jeżeli w którymś momencie nie gra, to dlatego, że jego konkurent znalazł się w lepszej dyspozycji. Najważniejsze jest dobro drużyny – podkreśla Andrzej Dawidziuk.

I Matus, i Jasmin byli już w sytuacji drugiego bramkarza. – Rola, jaką odegrał Burić, gdy pierwszym bramkarzem był Putnocky, jest nieoceniona. W każdym momencie Matus miał od niego wsparcie, i na rozgrzewce, i w trakcie meczu, i po jego zakończeniu. Dziś role się odwróciły i Matus jest wsparciem dla Jasmina. Nie wiemy, do kiedy to potrwa. Trudno przewidzieć wszystkie czynniki. Najważniejsze, że obaj bramkarze są profesjonalistami na najwyższym poziomie – podsumowuje trener Dawiodziuk.

 

Udostępnij:

Podobne

Jerzy Kopa nie żyje

To był trener, którego zasługi dla Lecha trudno przecenić. Nie tylko osiągnął doskonałe wyniki sportowe, ale i miał ogromny wpływ na przyszłość klubu. To od

Entuzjazm na wagę złota

Lech dąży do zbudowania mocnej drużyny – tu nikt nie ma wątpliwości. Nie chce przespać decydującego momentu, gdy rozgrywa się mecze kluczowe. Nie wolno, wzorem

Nie wolno pozostać w blokach startowych

Czy warto przejmować się wynikami meczów sparingowych? Zawsze lepiej wygrać niż przegrać, ale nie to jest głównym celem takich gierek. Czy warto przejmować się jakością

Drugi sparing, druga porażka Lecha

Nie widać jeszcze ręki nowego trenera. Piłkarzom Kolejorza nie kleiła się gra w drugim letnim sparingu, w którym mierzyli się z Pogonią Szczecin. Nie tworzyli