Jaki będzie Lech bez Kamila Jóźwiaka?

Piłkarz, który nie tak dawno wchodził do drużyny Lecha jako junior, dziś jest jej liderem, głównym ofensywnym atutem w piątkowym starciu przeciwko mistrzowi Polski. Zimą może już go w Poznaniu nie być. O transferach marzą też inni wychowankowie. I tyle pozostanie z budowy młodej drużyny. Klub zarobi. Kibice pozostaną z marzeniami o sukcesach.

Do drużyny wprowadził go trener Jan Urban, równocześnie z Robertem Gumnym. Pokazali się w ekstraklasie, po czym zostali wypożyczeni. Po powrocie stali się podstawowymi graczami Kolejorza. Wydawało się,  że to Robert szybciej zostanie sprzedany do czołowej europejskiej ligi. Czynił błyskawiczne postępy, budził zainteresowanie. Był blisko Borussii Moenchengladbach, na przeszkodzie stanął kłopot z kolanem. Transfer bocznego obrońcy wciąż nie może dojść do skutku. Teraz bliższy odejścia jest „Józiu”.

We wtorek wykonał duży krok w swym piłkarskim rozwoju – zadebiutował w reprezentacji narodowej, gdzie przecież nie grają zawodnicy byle jacy, anonimowi. Kilka dni wcześniej rozegrał fatalne spotkanie w drużynie U21 przeciwko Bułgarii. Po nim zabrał się prywatnym samolotem z prezesem Zbigniewem Bonkiem do Izraela, gdzie jeszcze nie był przewidziany w składzie na mecz drużyny narodowej. Pokazał się dopiero w Warszawie, w końcowych minutach spotkania ze Słowenią.

– Miałem sygnał od trenera Brzęczka, że mogę wyjść na boisko. Wydawało się, że nic z tego nie będzie, bo kontuzji doznał Kamil Glik, potem nastąpiło planowane zejście z placu Łukasza Piszczka. Pozostała jedna zmiana. Kiedy remisowaliśmy 2:2, intensywnie rozgrzewał się Krzysztof Piątek. Strzeliliśmy jednak trzecią bramkę i trener dał szansę właśnie mi – opowiada Kamil. Spodziewał się, że zostanie powołany do reprezentacji, miał czekać na telefon od selekcjonera. Ten zadzwonił kilka godzin przed oficjalnym ogłoszeniem listy reprezentantów.

Skrzydłowy ma szanse na grę w Euro 2020. Ewentualny transfer do mocnego klubu wzmocniłby jego kandydaturę. – Swoje marzenie już spełniłem. Nawet nie myślę, co będzie dalej. Zdaję sobie sprawę, że wszystko zależy ode mnie. Konkurencja jest duża. Mogę sobie pomóc tylko dobrą postawą w meczach ligowych – komentuje „Józiu”. Wciąż pamięta, że jest człowiekiem Czesława Michniewicza i zależy mu na awansie zespołu U21. Prezes Boniek mówił mu, że mimo ostatniej porażki wszystko jest w zasięgu, trzeba tylko wygrywać kolejne spotkania eliminacyjne.

Czy bierze pod uwagę rozstanie się z Lechem już w najbliższych miesiącach? – Nie zastanawiam się nad tym. Póki co mamy jeszcze kilka meczów. Koniec rozgrywek to będzie dobry czas na rozmowy. Zobaczymy, jakie plany ma wobec mnie klub – mówi wychowanek Lecha. Nie tak dawno temu, w czasach trenera Bjelicy poznańska przyszłość Kamila wisiała na włosku. Jego ówczesny manager nie mógł się dogadać z klubem, miał wysokie oczekiwania, żądał gwarancji występów w drużynie. Sytuacja została unormowana, a dziś skrzydłowy jest pierwszym wyborem trenera, stanowi główną siłę napędową zespołu.

Jeśli odejdzie, nie będzie łatwo go zastąpić. Lech ma Tymoteusza Puchacza, Tymoteusza Klupsia, którym dużo jeszcze do klasy Kamila brakuje, a także 17-letniego Jakuba Kamińskiego. Ma też wciąż Macieja Makuszewskiego, niedawnego reprezentanta, który jednak, kompletnie zniechęcony tym, że trener stawia wyłącznie na młodzież, jest bez formy. Prawdopodobnie marzy o odejściu do klubu, w którym docenią jego umiejętności. Transfer Kamila Jóźwiaka (a być może także „Gumy” i innych zawodników) uratuje finanse klubowe. Drużynę jednak mocno osłabi.

W klubie nie widać strategii budowy drużyny. Prawdopodobnie nie ma co liczyć na przyjście klasowych zawodników z zewnątrz. Ostatnio (być może jak zwykle chwilowo) Lech decyduje się sprowadzać graczy młodych, licząc na ich sportowe ambicje. Tyle, że nie spełniają oni oczekiwań, nie stanowią wzmocnienia, zawodzą, są krytykowani. Przydaliby się zawodnicy doświadczeni, klasowi, by młodzież miała się od kogo uczyć. Gdyby nawet tacy tu trafili, to nie ma pewności, że nie zasiądą na długo na ławce rezerwowych, by nie blokować miejsca w składzie tym, na których klub chce zarobić. Kibice muszą zdać sobie sprawę, że przy takiej polityce sportowe sukcesy są wykluczone.

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

benfica w poznaniu

Nagroda za odwagę: Benfica przy Bułgarskiej

Nieczęsto poznański stadion gości tak świetnych piłkarzy, tak wielki klub. W czwartek Lech zmierzy się z Benfiką. Dzień wcześniej portugalska potęga odwiedziła stadion, by uczestniczyć

Nic do stracenia. Wszystko do zyskania

Nie ma niepokoju. Jest ekscytacja, chęć zagrania dobrego meczu, pokazania ofensywnego stylu gry w konfrontacji przeciwko topowemu rywalowi – tak swoje przedmeczowe odczucia określa trener

podbeskidzie - warta

Warta znów zwycięska

Zieloni potrafią grać na wyjazdach. Dobra postawa przy Bułgarskiej, mimo porażki, nie była dziełem przypadku. W kolejnym meczu Warta wygrała w Płocku 3:1. W poniedziałek