Finał Pucharu Polski albo mega sensacja

W trudnej sytuacji kadrowej Lech przystąpi do meczu, który ma dać awans do finału Pucharu Polski. Nie może korzystać z ważnych zawodników, dopiero wrócił z bardzo trudnego meczu w Wrocławiu, w sobotę czeka go być może jeszcze trudniejszy z Legią, a w międzyczasie trzeba udać się do Grudziądza. Trener z całą pewnością nie wystawi tam składu rezerwowego. Rywala nie zlekceważy, nawet jeśli gra on trzy poziomy niżej.

W drugim półfinale mierzą się Raków i Legia. Można więc powiedzieć, że Lech miał szczęście, bo równie dobrze mógł jechać do Warszawy lub Częstochowy. Olimpia Grudziądz wydaje się łatwym rywalem, choć to lider swej grupy III ligi, a z Pucharu Polski wyeliminowała Wartę Poznań i Wisłę Kraków. Dla tego klubu dotarcie tego etapu Pucharu Polski jest największym sukcesem w historii. W Grudziądzu marzą o wyeliminowaniu Lecha, co już raz się udało, gdy Kolejorza prowadził Mariusz Rumak. Jednak odpadnięcie klubu dążącego do uczczenia swego stulecia trofeami byłoby mega sensacją.

Dariusz Dudka, asystent Macieja Skorży twierdzi, że siłą zespołu z Grudziądza są dobrze wykonywane stałe fragmenty gry. Także auty, gdy piłka zawsze kierowana jest w pole karne przeciwnika. Spodziewa się jednak dominacji Lecha, który będzie chciał jak najszybciej ułożyć sobie mecz strzeloną bramką. Kolejorz nie jedzie do Grudziądza „w ciemno”, analizował grę przeciwnika, trener Hubert Wędzonka obserwował na żywo ostatnie ligowe spotkanie Olimpii.

Sztab szkoleniowy Lecha nie chce ułatwiać zadania przeciwnikowi i nie informuje, którzy zawodnicy wciąż się leczą i do Grudziądza nie pojadą. Jeśli będą rotacje w składzie, to niewielkie, bo priorytetem jest nie oszczędzanie piłkarzy przed rywalizacją z Legią, ale uzyskanie awansu do finału. Być może od początku zagra Michał Skóraś, który błysnął w meczu ze Śląskiem jako rezerwowy strzelając zwycięską bramkę krótko po wejściu na boisko. – Przeciwnik wycofa się do obrony, będzie czyhać na nasze błędy, więc musimy być skoncentrowani i cierpliwi – przewiduje skrzydłowy.

Lech miał duże szczęścia w tej edycji Pucharu Polski. W ćwierćfinale walczył na wyjeździe z Górnikiem Zabrze, w finale na Stadionie Narodowym, jeśli do niego awansuje, też będzie miał przeciwnika z ekstraklasy, ale we wszystkich pozostałych rundach trafiał na zespoły z niższych lig. Tylko ze Skrą Częstochową, mającą problem z boiskiem, zmierzył się zastępczo u siebie. Pozostałe spotkania rozgrywał (i rozgrywa) na wyjazdach.

Udostępnij:

Podobne

Czekając na inwestycje

Wywalczenie mistrzostwa Polski pozwoliło Lechowi zarobić niemałe pieniądze, przekraczające 30 milionów zł. Jeszcze większe kwoty czekają w europejskich pucharach. Im Kolejorz dłużej w nich pogra,

Bezkonkurencyjni. I niech tak zostanie

Z Gali Ekstraklasy, podsumowującej ligowy sezon, piłkarze Lecha wracają z nagrodami świadczącymi o zdominowaniu konkurencji. Najlepszym młodzieżowcem kapituła wybrała Jakuba Kamińskiego, najlepszym obrońcą Bartosza Salamona,