Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Debel nie dla Polaków, w singlu faworyt z kwalifikantem

włącz .

Mateusz Kowalczyk i Kamil Majchrzak przegrali po emocjonującym super tie-breaku finał gry deblowej na Challengerze Poznań Open. Triumfowała gruzińsko-tajwańska para Metreveli/Peng. W finale singla zmierzą się Radu Albot i Clement Geens.

Sobotnie zmagania w Parku Tenisowym Olimpia rozpoczęły się od półfinału gry podwójnej, w którym po znakomitej grze para Kowalczyk/Majchrzak wyeliminowała najwyżej rozstawionych Amerykanów Cerretani/Schnurr. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, a Polacy zakończyli go w dwóch setach. W pierwszym od razu na samym początku przełamali rywali, lecz przewagę natychmiast stracili. Ponownie wygrali serwis rywali w jedenastym gemie, po chwili utrzymali swoją zagrywkę i zwyciężyli 7:5. W drugim secie znów od razu przełamali przeciwników i tym razem nie oddali prowadzenia. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:5, 6:4.

W finale naprzeciw Polaków stanęli Gruzin Alexandre Metreveli i Tajwańczyk Hsien-Yin Peng. Pierwszego seta wygrali rozstawieni z trójką obcokrajowcy. Majchrzak z Kowalczykiem zrewanżowali się w drugim secie i doszło do rozgrywki super tie-breakowej. W niej biało-czerwoni od początku musieli odrabiać straty. Pierwszą piłkę mistrzowską przy stanie 9:7 udało się jeszcze w fenomenalny sposób obronić. Długą i szybką wymianę w karach serwisowych śmiało można uznać za akcję turnieju. Zwycięstwo w niej okazało się jednak pyrrusowe, bo po chwili to goście z Gruzji i Tajwanu cieszyli się z końcowego triumfu.

Reprezentantom Polski towarzyszył spory niedosyt, Mateusz Kowalczyk po finale przyznał, że być może poczuli się zbyt pewnie wiedząc, że we wcześniejszych meczach pokonali dużo lepszych rywali. Występ duetu należy jednak na pewno ocenić pozytywnie. Grali ze sobą po raz pierwszy i jak deklarują, współpraca ta będzie kontynuowana w najbliższych turniejach. Zwycięzcy zapowiedzieli natomiast, że do Poznania chętnie wrócą za rok, by bronić tytułu.

O ile mecze deblowe dostarczyły wielu emocji, bardzo rozczarowały półfinały singlistów. Jako pierwszy do pojedynku o tytuł awansował Clement Geens. Kwalifikant pokonał swojego rodaka, Kimmera Coopejansa 7:6, 6:0. Bratobójcza rywalizacja Belgów stała pod znakiem olbrzymiej ilości niewymuszonych błędów z obu stron. W pierwszym secie zawodnicy grali falami, Geens prowadził już 4:1 i 30:0 przy podaniu rywala, a kilka minut później to Coopejans dwukrotnie serwował by wygrać seta przy stanie 5:4 i 6:5. Także w tie-breaku były juniorski mistrz Rolanda Garrosa miał przewagę, którą zmarnował. Niewykorzystane szanse miały fatalny wpływ na Coopejansa. Zdenerwowanie spotęgowały przegrywane seryjnie długie wymiany, w których Geens bezpiecznie przebijał piłkę czekając na błąd swojego rodaka, który w końcu następował. Wszystko to złożyło się na gładką porażkę i doprowadziły do kolejnego wielkiego wydarzenia w karierze Geensa. Do tej pory nigdy nie grał nawet w ćwierćfinale turnieju o randze challengera, a teraz ma szansę na zwycięstwo.

O sukces będzie jednak bardzo trudno, bowiem zdecydowanym faworytem finału będzie najwyżej rozstawiony w imprezie Radu Albot. Dziś Mołdawianin zagrał dobry mecz i bez problemów w nieco ponad godzinę pokonał Aleksandra Nedovyesova 6:1, 6:2. Pojedynek tylko na początku drugiego seta trzymał w napięciu. Wówczas Kazach przestał popełniać błędy, dzięki czemu wymiany stały się dłuższe i bardziej wyrównane. Starczyło to jednak do ugrania zaledwie dwóch gemów.

Dla Albota niedzielne starcie będzie trzecim finałem z rzędu w Poznaniu. W 2014 roku triumfował w deblu wspólnie z Czechem Adamem Pavlaskiem. Przed rokiem dotarł do decydującego boju w singlu, ale uległ w dwóch setach Hiszpano Pablo Carreno-Busta. Teraz wracający do pierwszej setki światowego rankingu Mołdawianien jest zdecydowanym faworytem i każdy inny wynik niż jego zwycięstwo w dwóch setach zostanie uznany za niespodziankę. Geensa na porażkę skazywano już jednak w pierwszej rundzie, a Belg po przejściu eliminacji dotarł prawie na sam szczyt i z pewnością wejdzie na wyżyny możliwości w swoim najważniejszym jak do tej pory meczu w karierze. Początek ostatniego meczu turnieju na korcie centralnym na Golęcinie w niedzielę w samo południe.

(bale)

Zdjęcie: Paweł i Piotr Rychter / Poznań Open