Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wielkie emocje w pojedynku Daschke z Rzepą

włącz .

Widowiskowy przebieg miała walka wieczoru gali CHAMPIONS FIGHT NIGHT 4 między Jarosławem Daschke (Gdański Klub Sportowy Championa) a Jackiem „Rzepą” Rzepeckim (Our Team Poznań). W pierwszym starciu zawodowego pojedynku K1 Rules kat. 71 kg na deskach znalazł się poznaniak. Wstał i kontynuował pojedynek .W drugim szala zwycięstwa po potężnym kolanie na wątrobę Daschke przechyliła się na stronę podopiecznego Łukasza i Jakuba Smolińskich. Huraganowe natarcie przerwał gong.

W trzecim ostatnim starciu dochodziło do wielu wymian, kibice z zachwytem zdzierali gardła i gromkimi brawami nagradzali Gladiatorów.Po trzech rundach zdaniem sędziów lepszy był miejscowy Jarosław Daschke. Jednak ten wybitny fajter w publicznym wywiadzie docenił klasę Jacka Rzepeckiego.

-Po walce pozostaje ogromny niedosyt, bo byłem w formie i przyjechałem tam po zwycięstwo, niestety tym razem nie było mi dane wygrać. Ważne, że walka była widowiskowa, nie szczędziliśmy sobie mocnych ciosów i dostarczyliśmy sporo emocji. Słowa uznania dla organizatorów gali, którzy w profesjonalny sposób przeprowadzili całą imprezę. Należą się również szczere podziękowania za gościnność okazaną przez gospodarzy – powiedział „Rzepa”.

- Gala była bardzo dobrze zorganizowana, zostaliśmy doskonale przyjęci. Dziękujemy trenerowi Bogdanowi Bliźniakowi oraz pani Sławomirze Podolskiej za gościnie i wszelką życzliwość. Sam pojedynek Jacka mimo porażki punktowej oceniam pozytywnie. „Rzepa” słuchał i realizował założenia taktyczne oraz zostawił serce na ringu. Tym razem nie udało się triumfować, jednak jestem przekonany, że nasza współpraca jeszcze zaowocuje. Trzymamy kciuki za Jarosława Daschke w zawodowym pojedynku na gali FEN, być może właśnie na antenie Polsatu kiedyś dojdzie do rewanżowej walki - podsumowuje trener Łukasz Smoliński.