Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Raport PZPN: Polska na stadionach

włącz .

Polskie stadiony są bezpieczne. Jesienią 2013 roku, na 168 meczów rozegranych w polskiej w ekstraklasie, tylko w pięciu przypadkach nastąpiło krótkotrwałe przerwanie spotkania z powodu incydentów. Najczęściej było to odpalenie rac. Jednym z poważniejszych przyczyn zakłóceń meczów było zbyt późne przybycie kibiców gości. Zdarzyło się to 21 razy. Statystyki wykazują, że w 38 procentach przypadków przyczyną takich opóźnień były kontrolne działania policji. Zwykle nie miały one żadnego uzasadnienia.

Departament Organizacji Imprez, Bezpieczeństwa i Infrastruktury PZPN opublikował raport dotyczący sytuacji w rozgrywkach centralnych w rundzie jesiennej. Oceny powstały na podstawie danych i informacji przekazanych przez delegatów meczowych, obserwatorów sędziów, klubowych koordynatorów do spraw współpracy z kibicami.

Niektóre zawarte w raporcie dane mogą budzić wątpliwości. Ludzie, których oceny posłużyły do tworzenia klasyfikacji klubów pod względem organizacji, zazwyczaj – jak informują kluby – nie fatygują się, by obejrzeć miejsca, na temat których się wypowiadają. Nie zaglądają do miejsc prasowych, na parkingi dla kibiców, nie robią zakupów w bufetach. Dlatego do przedstawionej klasyfikacji warto podchodzić z rezerwą. Na czołowych miejscach plasują się tu Legia i Lechia grające na stadionach, o których mówi się, że są najlepsze i najładniejsze w kraju.

Trudno było przyznać obiektywne oceny w kategorii „Warunki oglądania meczów”. Zwyciężyły tu Legia, Lechia i Śląsk. Podobnie miała się sprawa ze spikerami. Delegatom i obserwatorom najbardziej do gustu przypadła praca spikerów na stadionach w Gliwicach, Kielcach i Zabrzu.

W innych kategoriach oceny nie polegają na subiektywnych opiniach delegatów, ale na wyliczeniach. Dotyczy to przede wszystkim frekwencji. Wszystkie mecze w ekstraklasie jesienią 2013 roku obejrzało 1.388.072 osób. Średnia na jedno spotkanie to 8.262. Wynik ten na kolana nie powala, ale biorąc pod uwagę utrudnienia, stwarzane przez administrację państwa, zniechęcające do przychodzenia na stadion albo wręcz to uniemożliwiające, nie jest najgorzej.

Rekord frekwencji jak zwykle padł na meczu Lecha z Legią i wyniósł 38.458 osób. Mecze Lecha średnio oglądało 19.576. Na drugim miejscu znalazła się Wisła (14.430), a na trzecim Legia (14.777). Spośród dużych, zbudowanych na Euro 2012 stadionów najniższa frekwencja wystąpiła we Wrocławiu. Mecze Śląska średnio oglądało 10.097. Przeciętnie zajęte więc było ledwo co czwarte krzesełko, a na niektórych meczach nawet co dziesiąte.

Najmniejsza liczba widzów oglądała mecze Górnika (średnio 2.998), ale to wynikało z tego, że w związku z budową obiektu dostępna jest tylko jedna trybuna. Niewiele wyższą frekwencję odnotowano w Bielsku-Białej i w Łodzi.

Najbardziej „gościnnym” klubem w ekstraklasie był Lech Poznań, których przyjął 8.804 gości. Wyprzedził Legię (7.977 kibiców) i Piast Gliwice (6.670). Górnik, Jagiellonia, Podbeskidzie i Widzew w ogóle nie przyjmowały kibiców gości. Pogoń przyjęła w sumie tylko 1.415 osób, Korona 2.120, a Wisła 2.059 osób.

Ciekawie przedstawia się zestawienie dotyczące sposobu, w jaki kibice gości podróżują na mecze. W 62 procentach korzystają z autokarów, w 17 procentach z aut prywatnych, w 14 procentach z pociągów specjalnych, a w 6 procentach z pociągów rejsowych. Nie zawsze udaje im się dotrzeć na czas, a najczęstszą przyczyną opóźnień są kontrolne działania policji (aż 38 procent). Znacznie rzadziej zdarzają się tak obiektywne przyczyny, jak awarie, korki na trasie, opóźnienia pociągów.

Średnia odległość, pokonywana przez zorganizowane grupy kibiców gości, wyniosła 678 kilometrów w ekstraklasie i 686 kilometrów w I lidze. Średni czas przejazdu wynosił odpowiednio 11 godzin i 12 godzin. Wyjazdowy rekord ustanowili kibice Górnika Łęczna. W drodze na mecz z Flotą Świnoujście pokonali 1760 kilometrów. Zajęło im to całą dobę.

Z raportu można się dowiedzieć, że najczęstszymi incydentami na meczach ekstraklasy były obraźliwe okrzyki (110 przypadków) i użycie środków pirotechnicznych (34 przypadki). 22 razy odnotowano rzucanie różnymi przedmiotami. Tylko raz zdarzyło się wtargnięcie na boisko. Pod tym względem polska liga może być stawiana innym za wzór. W tej sytuacji zamykanie przez wojewodów za karę całych stadionów lub ich części zdumiewa. I nakazuje podejrzewać, że nie troska o bezpieczeństwo na meczach jest przyczyną stosowania takich represji.

Józef Djaczenko