Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nasza specjalność – marnowanie czasu

włącz .

To już nie te czasy, gdy na powołanie do reprezentacji Polski trzeba było sobie zasłużyć. Byle kogo taki zaszczyt nie spotykał. Dziś na zaszczyt występu w koszulce z orłem na piersi może liczyć ktokolwiek, choćby niczym szczególnym się nie wyróżniał. Wystarczy, że selekcjoner powie: on jest tego warty, bo ciężko pracuje na treningach. W Poznaniu i w biało-czerwonych strojach zobaczyliśmy zawodników o kiepskich umiejętnościach i bezsilne, próbujące coś pokazać na dziurawym boisku gwiazdy Bundesligi. Łukasz Teodorczyk wstydzić się swej postawy nie musi.

Nowy selekcjoner uparł się, by sprawdzać zawodników, o których wiadomo, że zbawcami Polski nie będą. Kiedy w podobny sposób postępował Leo Beenhakker, którego zresztą Nawałka był jednym z asystentów, rozchodziły się fantastyczne wieści o związkach trenera z piłkarskimi agentami, o promowaniu miernoty, na której można jednak trochę zarobić. Normalka, polskie piekiełko, u nas każdy może każdemu postawić dowolny zarzut i upajać się oryginalnością własnych poglądów.

Obecny selekcjoner nie tyle naraża się na idiotyczne podejrzenia, co zwyczajnie marnuje czas. Nie pracuje z piłkarzami na co dzień. Ma kilka treningów, by przekazać im swój pomysł na wygrywanie meczów. Sprawdzanie umiejętności takich asów futbolu, jak Ćwieląg, Robak, czy Celeban to absurd. Oni już dawno się (nie)sprawdzili. Lepiej skupić się na pracy z tymi, co procesu selekcji przechodzić nie muszą, bo bez wątpienia mają większe umiejętności niż przeciętniacy kopiący piłkę w słabiutkiej polskiej lidze.

W czasach Beenhaakera każdy polski piłkarz Lecha mógł liczyć na powołanie. Nie dlatego, że Holender brał do siebie wszystko, co się rusza. Lech po prostu miał najlepszych piłkarzy, pokazywał piękny futbol, radził sobie w Europie. Potem jednak przy budowie drużyny władze klubu popełniły kosztowne błędy przekonując się (a może nie?), że w profesjonalnym futbolu przysłowiowa chęć szczera nie wystarczy. Lech zatrzymał się w rozwoju. Trudno ocenić, na jak długo, ale obawiam się, że miesiące zwlekania z rozstaniem się z Bakero przełożą się na lata sportowego i finansowego zastoju.

Selekcjoner powołał jednak dwóch Lechitów. Marcin Kamiński popełnił w meczu ze Słowacją kilka błędów, naraził się na krytykę, ale to człowiek z dużymi możliwościami, z przyszłością. Gdyby miał u boku nie Jędrzejczyka lecz Arboledę z lat jego świetności lub choćby Wołąkiewicza, czułby się znacznie pewniej. Powinien doskonalić technikę i taktykę, by nie pozwalać się łatwo ogrywać. Łukasz Teodorczyk w poznańskim meczu niczym nie ustępował Robertowi Lewandowskiemu, którego zastąpił. Obaj szamotali się bezsilnie usiłując wywalczyć sobie dobrą pozycję do oddania strzału, wyprzedzić obrońców. Na podania partnerów liczyć nie mogli. Reprezentacja nie posługuje się żadną taktyką, nie dopracowała się ani jednego schematu rozgrywania akcji. A czas ucieka.

Mimo wszystko znajduję powód do optymizmu. Klasę pokazuje reprezentacja młodzieżowa. Ma utalentowanych piłkarzy w składzie i mądrego, potrafiącego ich prowadzić trenera. Poznaniak Marcin Dorna to dziś jedna z największych nadziei polskiego futbolu.

Józef Djaczenko