Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Antkowiak czy Wojtala? Dziennikarze nie mają faworyta.

włącz .

W ciągu kilku godzin rozstrzygnie się, czy dojdzie do zmiany władzy w Wielkopolskim Związku Piłki Nożnej. Przed ostateczną rozgrywką przepytaliśmy żywo zainteresowanych działalnością związku dziennikarzy o ich przewidywania. Jak się okazuje, głos mediów nie jest jednoznaczny i trudno z niego wywnioskować, czego się spodziewać.

O wyborcze przewidywania poprosiliśmy przedstawicieli najważniejszych mediów w Poznaniu. Nie wszyscy czuli się na siłach wyrażać opinię o działalności WZPN ze względu na brak wystarczającej wiedzy. Ich zdanie rozumiemy, bo funkcjonowanie związku daje powody, by z zewnątrz odbierać je jako wiedzę tajemną. Ostatecznie na nasze trzy pytania odpowiedziały trzy osoby – Krzysztof Ratajczak z Radia Merkury. Radosław Patroniak z Głosu Wielkopolskiego i Damian Smyk z Gazety Wyborczej. Oto, co mają do powiedzenia:

1. Jak oceniasz działalność WZPN?

Krzysztof Ratajczak(Radio Merkury): Patrzę na to z dwóch perspektyw. Z dziennikarskiej – tu można mieć troszeczkę pretensji, jeśli chodzi o politykę komunikacyjną, brak działania pr-owskiego, które w obecnych czasach jest niezbędne. Ponadto jeszcze sporo do zrobienia jest w kwestii lepszego i bardziej dynamicznego funkcjonowania z mediami i większego wykorzystania mediów społecznościowych, które szczególnie wśród młodych piłkarzy są głównym nośnikiem przekazywania informacji. Z drugiej strony jako człowiek, który pracował społecznie w Wielkopolskim Związku Piłki Siatkowej zdaję sobie sprawę, że wszelkie głosy, czy hasła typu „związek jest dla klubów, a nie kluby dla związku” to zbyt wielkie uproszczenie. Nie ma dobrze funkcjonujących rozgrywek – szczególnie w tak popularnej dyscyplinie, jak piłka nożna - jeżeli nie funkcjonuje dobrze związek, głównie wydział rozgrywek, czy wydział sędziowski. Dlatego niesamowicie doceniam, w większości społeczną, pracę ludzi, którzy funkcjonują w obrębie związku. Wiem, jak ogromne jest zaangażowanie w budowanie regionalnych reprezentacji młodzieżowych, które osiągają sukcesy, wiem jak wygląda to wszystko przy ogromnej liczbie meczów rozgrywanych w naszym regionie, więc nie potępiałbym w czambuł tych niewidocznych z reguły jednostek pracujących przy tym.

Radosław Patroniak(Głos Wielkopolski): Pracę związku oceniam po owocach. W piłce młodzieżowej i w kontaktach z mediami, czy klubami jest to co najmniej przyzwoity poziom. W porównaniu z innymi regionami nie odstajemy na pewno. Czy jesteśmy w forpoczcie – trudno już jednoznacznie powiedzieć. Na pewno w kwestii szkolenia młodzieży WZPN funkcjonuje dobrze, bo zawsze jest wysoko we wszystkich kategoriach w mistrzostwach Polski i ten poziom jest utrzymywany od wielu lat.

Damian Smyk(Gazeta Wyborcza): Dużo rzeczy przez ostatnie lata poszło w Wielkopolsce do przodu. Pytanie, na ile spowodowane jest to działalnością związku, a na ile przyczyniła się do tego aktywność osób i klubów.

2. Co według Ciebie należy w działalności związku zmienić i czy ewentualnie konieczna jest do tego zmiana władzy?

K.R.:Jestem zwolennikiem ewolucji i raz jeszcze powołam się na mój epizod siatkarski, który nie był za długi, ale sporo wiedzy i doświadczeń mi przyniósł. Nie ma niczego lepszego niż ewolucja, obojętnie od konfiguracji personalnej. Na pewno nie może przyjść ktoś nowy i wyrzucić większość poprzedników, by zrobić zmianę dla zmiany, bo to jest chore. Trzeba umieć wykorzystać doświadczenie tych ludzi funkcjonujących do tej pory i chciałbym, aby właśnie taka zmiana ewolucyjna nastąpiła.

R.P.: Na pewno zmiany są zawsze potrzebne, ale nie uważam, że powinny być rewolucyjne i radykalne, bo te rzeczy, które się sprawdziły, powinny być zachowane. W tak dużej organizacji, jak WZPN z pewnością występują niedociągnięcia, bez względu na to, kto kieruje związkiem. Korekty powinny występować, ale wydaje mi się, że nawet gdyby nie było kontynuacji, ktoś nowy pojawił się na stanowisku prezesa to myślę, że dużo rzeczy zachowa.

D.S.: Od wielu lat obecne władze działają w pewnym formacie, który nie jest reformowany. Do tego niezbędna jest zmiana personalna, bo widzimy, jak działa strona, jak związek komunikuje się z szerszą publicznością i przede wszystkim klubami, które niejako utrzymują go, więc jeśli do czegoś ma dojść, to musi się to wiązać ze zmianą osobową. W ostatnich miesiącach władze centralne dają sygnał do zmiany pokoleniowej i zmiany podejścia. Idzie się w kierunku młodych ludzi, często z zapleczem menedżerskim i wykształceniem w kierunku zarządzania. Wydaje mi się, że coś takiego jest także w Wielkopolsce potrzebne. PZPN jest coraz lepiej postrzegany, wiele spraw organizacyjno-finansowych jest załatwianych inaczej i taka zmiana w regionie też jest potrzebna.

3. Gdybyś był dziś delegatem, zagłosowałbyś na…?

K.R.Wiadomo, że są ogólnopolskie trendy do zmian i nie wiem, na kogo bym zagłosował. Wszyscy mówią, że główny pojedynek rozgrywa się pomiędzy obecnym sternikiem związku, Stefanem Antkowiakiem, a Pawłem Wojtalą, byłym reprezentantem Polski, który też ma swoje wizje i który przeszedł różne piłkarskie szczeble, przez sprawy menedżerskie czy medialne. Na pewno jest ciekawą postacią i, mówiąc w cudzysłowie, warto by go „zagospodarować” w strukturach wielkopolskiej piłki nożnej. Sam nie wiem, pewnie byłaby to decyzja na podstawie pewnego impulsu, ale po wysłuchaniu tego, co będą mieli do powiedzenia kandydaci z mównicy. Dla mnie to są dwaj główni pretendenci i życzyłbym sobie, jako przede wszystkim kibic, żeby te dwie osoby potrafiły się dogadać. Który z nich będzie prezesem, niech zdecydują delegaci.

R.P.: Na jednego z trzech kandydatów, Stefana Antkowiaka, Pawła Wojtalę lub Andrzeja Mrozińskiego, na pewno nie poparłbym Łukasza Mowlika.

D.S.: Przekonuje mnie to, co mówi Paweł Wojtala - stawianie na modernizację struktur od strony technicznej, organizacyjnej. Mam wrażenie, że pan Wojtala jest też przygotowany merytorycznie, bo ma sporo doświadczeń. Nieco podobne „expose” wygłosił w wywiadach Łukasz Mowlik i to są dwie osoby, po których wejściu na wyższe stanowisko, mogłoby dojść do zmian.