Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Biało-czerwono na Bułgarskiej

włącz .

Nietypowo wyglądał INEA Stadion w środowy wieczór. Trybuny wypełniły się prawie do końca, publiczność jednak prezentowała się jakoś inaczej niż zwykle. Nosiła barwy nie niebiesko-białe lecz biało-czerwone, zachowywała się w dziwny sposób. Nieczęsto się zdarza usłyszeć na poznańskim stadionie trąbki. Prawie nie słychać za to było dopingu. Nie przeszkodziło to polskiej reprezentacji pokonać 1:0 Serbię po ciekawym spotkaniu.

Przeciwnik Polaków to drużyna niezbyt ostatnio wysoko notowana. Przegrała eliminacje do Euro 2016, mimo iż ma w składzie gwiazdy pierwszej jakości. Na Bułgarskiej od początku pokazali się zawodnicy Chelsea – Matić i Ivanović. Manchesteru City – Kolarov. Interu Mediolan – Ljajić. CSKS Moskwa – Tosić. W polskiej drużynie też nie brakowało gwiazd europejskiej piłki, z Lewandowskim, Błaszczykowskim, Piszczkiem, Milikiem, Krychowiakiem, Fabiańskim, którego po przerwie zmienił Szczęsny. Zwycięstwo Polska zawdzięcza właśnie bramkarzom, a szczególnie Szczęsnemu.

W pierwszej połowie mecz był wyrównany. Serbia cudem nie zdobyła gola, gdy strzał Iljicicia Fabiański obronił, ale sam przed pustą bramką stanął Ivanović i dokonał niemożliwego – przeniósł głową piłkę nad bramką. Gra toczyła się głównie w środku. Polska rzadko atakowała. Nie oddawała też strzałów, ale gdy pierwszy raz poważnie zaatakowała, od razu objęła prowadzenie. Rajd lewą stroną przeprowadził Lewandowski, odbita piłka trafiła do Błaszczykowskiego, który uderzył tuż przy słupku i zdobył jedynego gola meczu.

Po przerwie, przy milczących trybunach, Polska atakowała rzadziej. Lewandowski nie znajdował wspólnego języka z kolegami. Milik był niewidoczny, ale i tak był o włos od bramki. Piłka po jego strzale lewą nogą odbiła się od słupka. Ostatnie fragmenty meczu to dominacja dążących do wyrównania Serbów. Szczęsny w jednej ich akcji potrafił bronić po kilka razy, strzały i dobitki. Nie od dziś wiadomo, że o ile Polska bramkarzy ma wyśmienitych, to obrońców nie ma wcale. Salamon to ciągle wielka niewiadoma. Glik popełnił wiele błędów, poza tym niczym Arajuuri wycofywał piłkę do bramkarza, gdy bał się ją sensownie rozegrać. Jeżeli biało-czerwoni przegrają Euro 2016, to dlatego, że w tak dużym kraju nie ma ani jednego solidnego defensora.