Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lecha zdradził ale klasę pokazał

włącz .

Kibic, który zgłosił się do redakcji naszego portalu, opowiedział o wydarzeniu z udziałem byłego piłkarza Lecha. Pan Paweł był tego świadkiem. – Pracuję w Bristolu, ale pochodzę z Poznania - opowiada. – Przyjechałem do Polski, razem z trzema kolegami jechałem pociągiem z Warszawy. Nagle podczas sprawdzania biletów zrobiło się duże zamieszanie. Do konduktora przyszedł jego kolega twierdzący, że w przedziale obok siedzi starsza kobieta, z którą trudno się porozumieć, bo nie zna polskiego, rozmawia tylko po francusku, a w dodatku nie ma właściwego biletu i polskich pieniędzy. Konduktorzy byli obcesowi, chcieli wezwać policję, wyrzucić kobietę z pociągu. Określili ją jako „niesklasyfikowaną”.

Oprócz pana Pawła i jego kolegów w przedziale znajdował się młody człowiek. Kiedy powstało zamieszanie, bez słowa wstał, poszedł do sąsiedniego przedziału, rozmawiał z pasażerką, której groziło wyrzucenie z pociągu, potem z konduktorami. – Załagodził sytuację, kupił u konduktora bilet, który wręczył kobiecie. Jak się okazało, przyjechała z Litwy, nie znała języka, chciała się dostać do rodziny mieszkającej w Poznaniu. Ten młody człowiek nam zaimponował, takie zachowanie i taką wspaniałomyślność rzadko się spotyka – opowiada nasz rozmówca.

Jak pan Paweł dodaje, miał tego dnia na sobie koszulkę klubową Aston Villi. Wzbudziło to zainteresowanie współpasażera, który pomógł kobiecie. – Spytał, czy jestem kibicem tej drużyny. Odpowiedziałem, że tak. On na to, że jest kibicem Arsenalu. Potem dodał, że nie tylko kibicem, ale i piłkarzem. Jego twarz od początku wydawała mi się znajoma, ale dopiero teraz skojarzyłem, kto jest naszym współpasażerem. To był Krystian Bielik, były piłkarz Lecha, a potem Legii – mówi pan Paweł.

Krystian Bielik pochodzi z Konina, jest wychowankiem tamtejszego Górnika. W 2012 roku trafił do akademii Lecha. Robił wielkie postępy, zdobył mistrzostwo Polski juniorów młodszych, był wielką nadzieją klubu. Agenci piętnastoletniego zawodnika zwietrzyli jednak dobry interes, namówili go do przejścia do Legii. Warszawski klub zrobił na wyszkolonym przez Lecha piłkarzu jeszcze lepszy biznes. Pozwolił mu zadebiutować w ekstraklasie, Bielik błysnął też w innych meczach, wzbudził zainteresowanie skautów czołowych klubów, w tym Arsenalu, który zaproponował Legii ponad 2 miliony funtów za transfer. Dziś Bielik gra w drugiej drużynie Arsenalu na pozycji defensywnego pomocnika lub obrońcy, liczy na debiut w Premier League. Dobrych wspomnień po sobie w Poznaniu nie zostawił, ugruntował też opinię o Legii jako klubie wyspecjalizowanym w korzystaniu z cudzej pracy.

– Nie oceniam tego, co zrobił, jak się zachował wobec klubu, który go wyszkolił, to jego prywatna sprawa, sam musi z tym żyć. Nie jest złym człowiekiem, co udowodnił ratując z opresji obcą kobietę. Dał nam autografy na biletach kolejowych, bo niczego innego nie mieliśmy pod ręką. Wysiadł z pociągu w Koninie – kończy pan Paweł pokazując podpisy młodego piłkarza.