Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Linetty spędził mecz reprezentacji na ławce

włącz .

Wydawało się, że Karol Linetty, przez wielu ekspertów uznany za czołowego piłkarza ekstraklasy w zakończonym sezonie, jest pewniakiem do gry w wyjściowym składzie reprezentacji narodowej w meczu przeciwko Gruzji. Nie dość, że nie znalazł się w wyjściowym składzie, to nie pokazał się też jako zmiennik. Na jego pozycji cały mecz rozegrał Krzysztof Mączyński, jeden z najsłabszych zawodników na boisku.

Trener Adam Nawałka zaskoczył chyba samego siebie wystawiając skład na ten mecz. Zostawił na ławce Błaszczykowskiego, kolejny raz dał szansę swemu znajomemu z Górnika Zabrze Mączyńskiemu, choć już samo powoływanie go już dawno ocenione zostało jako nieporozumienie. Na lewej obronie zagrał nominalny skrzydłowy Rybus, prawie tak słaby, jak Mączyński. Mimo dużej przewagi Polski i kilku świetnych okazji bramkowych do przerwy było 0:0. Po przerwie błysk geniuszu Milika dał Polakom prowadzenie.

W tym momencie polska drużyna stanęła. Przestała grać w piłkę, dała się zdominować przeciętnej reprezentacji Gruzji. Nie było nikogo, kto wywalczyłby w środku boiska i przetrzymał piłkę. Krychowiak w reprezentacji to 10 procent Krychowiaka z Sevilli, Mączyński statystował na boisku. Aż się prosiło, by dać szansę ambitnemu, walecznemu, mającemu pojęcie o rozegraniu akcji Linettemu. Kolejną niezrozumiałą decyzją trenera było nakazanie bronienia wyniku, zdejmowanie skrzydłowych, wpuszczanie takich „przecinaków”, jak Jodłowiec i Komorowski. Gruzini zdominowali Polaków, stwarzali okazje bramkowe, mieli jednak ogromnego pecha, bo nie zdołali wyrównać.

Na szczęście w drugiej połowie selekcjonerowi Nawałce przypomniało się, że ma w rezerwie Kubę Błaszczykowskiego. Wszedł na boisko i dał drużynie dużo jakości, w przeciwieństwie do Sławka Peszki (jeszcze jednej pomyłki Nawałki) potrafił rozegrać piłkę, stworzyć zagrożenie, popisać się asystą. W samej końcówce udało się trzykrotnie skutecznie skontrować rozpędzonych Gruzinów i Lewandowski, który wcześniej zmarnował kilka wyśmienitych okazji, mógł w cztery minuty ustrzelić hat tricka. W ten sposób bardzo słaba, grająca bez składu i ładu, ale mająca w składzie Milika, „Lewego”, Błaszczykowskiego Polska wysoko wygrała mecz.

W drugiej połowie Polska grała jeszcze słabiej niż w Dublinie. Znów bezradnie czekała, aż rywal wyrówna, nie podejmowała walki. Cudem udało się uniknąć powtórki tamtego scenariusza. Dla ambitnych Gruzinów futbol okazał się okrutny. Strach się bać kolejnych spotkań naszej reprezentacji, kolejnych dziwacznych wyborów selekcjonera. W sobotę wynik go obronił i z pewnością wielu kibiców zapomniało, z jakim niesmakiem oglądało się „popisy” graczy z orzełkiem na piersiach.