Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wojciech Wąsikiewicz nie żyje

włącz .

Znali go doskonale wszyscy mający jakikolwiek związek z futbolem, nie tylko w rodzinnej Wielkopolsce. Nie był wybitnym piłkarzem, zaledwie ocierał się o pierwszy skład Olimpii Poznań, został jednak bardzo dobrym trenerem. Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w rodzinnym Poznaniu, był posiadaczem licencji UEFA Pro.

Trudno zliczyć wszystkie kluby, w których pracował, z którymi odnosił sukcesy. W latach 90. z Amiką Wronki zdobył Puchar Polski i Superpuchar, wprowadził do ekstraklasy Wartę Poznań, prowadził Dyskobolię Grodzisk, zatrudniały go Lech Poznań (w okresie największego kryzysu, gdy nic już nie mogło Kolejorza uratować przed degradacją do II ligi), Lechia Gdańsk, Sokół Pniewy, Petrochemia Płock, Arka Gdynia. Pracując w tym ostatnim klubie stał się jednym z bohaterów afery korupcyjnej. Miał pecha, boleśnie odcierpiał za grzechy całego ówczesnego środowiska.

Był urodzonym szkoleniowcem. Wychował całe pokolenia bardzo dobrych piłkarzy, wielu z nich dużo mu zawdzięcza. Cieszył się opinią nie tylko wybitnego fachowca, ale fanatyka futbolu. Był osobą niezwykle sympatyczną i kontaktową, a podczas przypadkowych i zaplanowanych spotkań rozmowy natychmiast kierowały się na tematy piłkarskie. Zadziwiał trafnością sądów, jego przewidywania prawie zawsze się sprawdzały, a oceny poszczególnych piłkarzy lub drużyn były zadziwiająco trafne. O futbolu opowiadał barwnie. Miał szerokie znajomości w całej Polsce, ale najbardziej ceniony był w rodzinnej Wielkopolsce. Można go było spotkać na meczach rozgrywanych w wielu miejscach, pokazywał się nawet na sparingach. Futbol był dla niego wszystkim.

Odszedł po ciężkiej chorobie. W lipcu ukończyłby 69 lat.

Rysunek autorstwa Jarosława Czyża pochodzi z „Alfabetu Lecha Poznań”.