Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Hokejowa droga do Rio wiedzie przez Antwerpię

włącz .

20 bm. rozpoczną się w Antwerpii dwa turnieje III Rundy Ligi Światowej w hokeju na trawie kobiet i mężczyzn. W praktyce są to główne kwalifikacje do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Dla naszych reprezentacji – o czym mówiono podczas piątkowej konferencji prasowej w siedzibie Polskiego Związku Hokeja na Trawie w Poznaniu – sam awans do turniejów w Antwerpii to spory sukces. Obydwie nie należą do grona faworytów, ale stać je na sprawienie niespodzianki.

Poprzednio Polacy grali w 2000 roku w Sydney. Występowali także w igrzyskach w latach: 1952, 1960, 1972 i 1980. Natomiast Polki tylko raz uczestniczyły w olimpijskich zmaganiach w 1980 roku w Moskwie. Biorąc pod uwagę sam system kwalifikacji i znaczny rozwój kobiecego hokeja awans do III Rundy LŚ w Antwerpii jest ich największym sukcesem.

Postęp Polek w minionych kilka latach jest wyraźny. Czy już je stać na jeszcze więcej? – Udamy się do Antwerpii – mówi Krzysztof Rachwalski, trener Polek – w roli pretendenta. To dobrze. Patrząc realnie szanse na występ w Rio są skromne. Sport jest jednak nieprzewidywalny. Nie dawano nam prawie żadnych szans na awans w II Rundzie Ligi Światowej w New Delhi. Teraz też Międzynarodowej Federacji Hokeja (FIH) w rankingu ustępujemy rywalkom. Mimo to moim zdaniem układ gier w eliminacyjnej fazie turnieju jest dla nas korzystny. Najpierw trafiamy na zdecydowane faworytki: 20 bm. Nową Zelandię (4. miejsce w rankingu FIH) i 21 bm. Australię (2, FIH). Po trzech dniach przerwy zmierzymy się z Indiami i zakończymy rywalizację w grupie A meczem z Belgią. W nowej formule światowych rozgrywek najważniejsze są zazwyczaj zmagania w ćwierćfinałach. Wszystko dlatego, że zwycięstwo w nich daje awans do półfinałów i – praktycznie – zapewnia start w igrzyskach. Może też jednak być tak, że do Rio poleci piąta lub szósta drużyna z Antwerpii. Już bowiem awans mają zapewniony mistrzowie kontynentów i dzięki temu premia może być udziałem nie tylko zwycięzców ćwierćfinałów.

- Od kilku lat – kontynuuje Rachwalski - budowaliśmy kobiecą reprezentację wraz z przedwcześnie zmarłym 3 czerwca trenerem Leszkiem Henslerem. Drużyna jest zgrana, waleczna. Na początku miesiąca ulegliśmy w Berlinie 0:3 i 0:4 jednej z najsilniejszych żeńskich ekip – Niemkom. Potrafiliśmy jednak nawiązać wyrównaną walkę. Nie nękały nas kontuzje. Po niewielkich korektach drużynę stać będzie na lepszą grę.

W równorzędnej grupie w Antwerpii znalazły się: Holandia, Korea Południowa, Japonia, Włochy i Azerbejdżan.

Polacy są bardziej doświadczeni od swych koleżanek. Bardzo dobrze, poza finałowym meczem z Malezją, wypadli w styczniowym turnieju II Rundy LŚ w Singapurze. Mają jednak inne problemy aniżeli hokeistki.

- Nie mogę powiedzieć, że mamy korzystny układ gier. Przeciwnie – powiedział Karol Śnieżek, trener Polaków. 20  czerwca gramy z Pakistanem. Trzy dni później z Indiami. 24 czerwca z Francją i wreszcie 26 czerwca z Australią. Wszyscy wyżej niż my w rankingu FIH. Będziemy musieli walczyć o każdy punkt i o każdą bramkę. Warto przypomnieć, że przy równej liczbie punktów liczą się kolejno: różnica bramek, większa liczba zdobytych goli i bezpośredni bilans. Trzy sparingi w ostatnich dniach z czołowymi zespołami Bundesligi w Hamburgu wypadły nieźle: porażka 4:5 z Harvestehuder oraz zwycięstwa 5:1 i 2:1 z Uhlenhorster. Niestety kontuzje dotknęły linię pomocy. Philip Weide w niemieckiej ekstraklasie złamał nogę. Michał Raciniewski ma kłopoty z kręgosłupem. Kontuzjowany jest również Mateusz Poltaszewski. Liczę, że na przekór przeciwnościom losu na boisku będzie lepiej.

W równorzędnej męskiej grupie zagrają: Belgia, Wielka Brytania, Malezja, Irlandia i Chiny.

Ostateczne składy trenerzy obydwu reprezentacji podadzą w niedzielę, 14 bm. 17 czerwca odlot do Antwerpii.

(AK)