Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Krzysztof Rachwalski, trener kobiecej reprezentacji w hokeju na trawie: Nadal przyszłość przed nimi

włącz .

Hokejowa reprezentacja awansował do III rundy Ligi Światowej i ma szansę na wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej. W połowie ubiegłego roku wszystko wskazywało, że Rio nie dla naszych dziewczyn.

– Reprezentacja zajęła ostatnie miejsce w turnieju I Rundy Ligi Światowej w litewskich Szawlach. To wówczas oznaczało pożegnanie z Rio. Na szczęście Międzynarodowa Federacja Hokeja (FIH) zaprosiła nasz zespół, ze względu na niezłe wcześniejsze wyniki oraz miejsce w końcówce trzeciej dziesiątki rankingu FIH, do udziału w jednym z trzech turniejów II Rundy Ligi Światowej w Delhi. To było jak darowane drugie życie. Mało kto wierzył w nasz sukces. Zrobiliśmy wszystko, aby wykorzystać szansę.

Co ostatecznie zdecydowało o zajęciu jednego z dwóch premiowanych awansem miejsc w Delhi?

- Myślę, że kluczem do sukcesu było nastawienie drużyny. Nigdy nie widziałem wcześniej tak zmotywowanej reprezentacji. Niezwykle rzetelnie realizowała nakreślony plan. Delhi znaliśmy grając przed trzema laty na tym samym stadionie w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie. Dla bardzo wielu zawodniczek wszystko było wówczas nowe i nieznane. Część po raz pierwszy uczestniczyła w wielogodzinnej podróży lotniczej… W Delhi grał trzon obecnej, ciągle bardzo młodej drużyny (średnia wieku aktualnej reprezentacji – 22,8 lat – przyp. red). Doświadczenia z tamtego wojażu procentowały. Do Delhi teraz dotarliśmy jako pierwsza reprezentacja. W sumie przed turniejem udało się przeprowadzić jedenaście treningów. Dziewczyny zagrały dwa fajne sparingi (przegrały 0:4 z Indiami i 0:1 z Malezją – przyp. red.). Świetnie funkcjonował nasz monitoring. Zwracaliśmy uwagę na wszystko. Na higienę i niesłychanie ważne w Indiach odżywianie. Turniej potwierdził, że drużyna była bardzo dobrze przygotowana do rywalizacji fizycznie. Nie miała również, prawie w ogóle, kłopotów zdrowotnych.

We wprowadzonym w ostatnich latach regulaminie najważniejszych rozgrywek międzynarodowych mniej liczą się mecze w grupach. By znaleźć się na podium trzeba przede wszystkim wygrać w ćwierćfinale.

- Fazę grupową, czyli taką ligową, można było teoretycznie potraktować ulgowo. Podeszliśmy jednak do wszystkich spotkań serio. Nasze przeciwniczki grupowe – Tajlandia, Indie  i Ghana prezentowały różne style gry. A w fazie pucharowej trzeba przecież było wygrać i w ćwierćfinale i w półfinale. Rankingowo Rosja pokonana w ćwierćfinale 4:2 oraz Malezja, którą zwyciężyłyśmy 1:0, plasują się w rankingu wyżej od nas. Na szczęście „rankingi nie grały”. Z Rosją przez 55 minut mieliśmy mecz pod kontrolą. Zespół prowadził 4:0. Fatalne ostatnie pięć minut Polek pozwoliło Rosjankom jedynie na częściowe odrobienie strat. Z Malezją, prowadząc od trzeciej minuty 1:0, dziewczyny konsekwentnie grały do końca. A gdy wydawało się, że rywalki jednak wyrównają, fantastycznie interweniowała nasza bramkarka – Marta Kucharska. Finał z Indiami był zdecydowanie najlepszym meczem turnieju. Do przedostatniej minuty gospodynie prowadziły tylko 2:1 i już przygotowywaliśmy się do karnych zagrywek licząc na wyrównanie. Trzecią bramkę strzeliły jednak Hinduski.

Statystyki potwierdziły bardzo dobre przygotowanie Polek do turnieju.

- Tak było jeśli chodzi o różne zestawienia. Do finału zawodniczki wykonywały krótkie rogi ze skutecznością 54 procent. Bardzo wysokim. W finale z pięciu krótkich wykorzystały jeden. I ta skuteczność, nadal wysoka, zmalała do 40 procent. Tylko Polki strzeliły Malezyjkom i Hinduskom bramki. Nikt inny. Strata gola w meczu z nami sprawiła, że Malezja nie awansowała do trzeciej rundy.  Były jeszcze prestiżowe wyróżnienia indywidualne. Kapitan polskiej reprezentacji Marlena Rybacha została najlepszą zawodniczką turnieju w Delhi, a Marta Kucharska najlepszą bramkarką.

Co dalej?

- Hokej na trawie w Polsce znajduje się w kiepskiej kondycji finansowej. Liczymy na wsparcie Ministerstwa Sportu i Turystyki. To samo dotyczy zresztą męskiej reprezentacji. W trzeciej rundzie LŚ Polki nie będą należały do faworytek w walce o Rio. Mimo to, nigdy wcześniej od 1980 roku, kiedy kobiecy hokej po raz pierwszy pojawił się w programie igrzysk olimpijskich, takiej szansy na udział w tej imprezie najwyższej rangi biało-czerwone nie miały.

Rozmawiał: Andrzej Kuczyński