Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Remis Lecha w Szczecinie

włącz .

Kolejorz słabo rozegrał pierwszą w połowę. Był słabszy, brakowało mu jakości, bo zawodnicy kreatywni znów zasiedli na ławce, a młodzież zawodziła. Zapowiadało się na trzecią z rzędu porażkę. Na szczęście w drugiej połowie, gdy wszedł na boisko Jevtić, Lech wyrównał. Można było wygrać, bo Pogoń słabła, ale trener podjął kolejną kuriozalną decyzję: rolę jokera powierzył 17-latniemu Kamińskiemu.

Dariusz Żuraw obiecał, że w Szczecinie postawi na zawodników doświadczonych, bo w poprzednim spotkaniu młodzi nie dali rady. Rzeczywiście, Tiba zagrał tym razem od początku. Miał jednak wokół siebie samych wychowanków. Na pozycji rozgrywającego zagrał Moder, bardzo słabo zresztą, kosztem Jevticia i Amarala, czyli piłkarzy o najwyższych umiejętnościach.

Właśnie jakości brakło Lechowi w tym meczu. Pierwsze jego fragmenty cechowały się brzydką, rwaną grą. Pogoń uzyskała lekką przewagę, częściej była przy piłce, zdominowała środek boiska. Natomiast Lech próbował uderzać z dystansu, i to celnie. To był w pierwszej połowie jedyny jego sposób na Pogoń, bo każda bardziej skomplikowana próba paliła na panewce na samym początku, najczęściej wskutek beznadziejnych podań.

O Lechu mówi się, że stara się grać ofensywnie wymieniając podania. W tej części gry nie było tego widać. Płynność gry nie istniała. Widowisko było żałosne, w dodatku w 21 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Teraz to oni spróbowali strzału z dystansu, od razu skutecznie. Przy uderzeniu Spiridonovicia van der Hartowi zabrało centymetrów. Nie sięgnął piłki, choć był tego bliski.

Moder ma rozwojowy potencjał, może być kiedyś dobrą „ósemką”, ale kreatywności Lechowi nie zapewnia. Kreatywność siedziała na ławce rezerwowych, a na boisku trwała bezładna kopanina. Z marnej jakości akcjami ofensywnymi Pogoń łatwo sobie radziła. Często nic nie musiała robić, bo piłkarze Lecha sami gubili piłkę albo kierowali ją do przeciwników, co raz po raz owocowało zagrożeniem pod bramką van der Harta. Holender wielokrotnie wybijał piłkę do przodu, bo defensywa Lecha czuła się zbyt niepewnie, by próbować rozgrywać od tyłu.

Dopiero pod koniec pierwszej połowy Lechowi udało się szybciej rozegrać piłkę, oddawać strzały. Bramkarz Pogoni nie musiał interweniować, bo uderzenia te za każdym razem brali na ciało gracze ze Szczecina. Byli bardziej ruchliwi, potrafili zastosować pressing, zaskoczyć przeciwników i odebrać piłkę. Pierwszą połowę wygrali zasłużenie. Lech był zespołem bez pomysłu na grę, bez jakości. Kiedy nie idzie, a któreś z ogniw spisuje się słabo, trener dokonuje zmiany. Dariusz Żuraw nie skorzystał jednak w przerwie z takiej możliwości.

Mimo tego Lech zaczął grać trochę lepiej. Pogoń nie była już tak agresywna i zdecydowana w pressingu, pozostawiała więcej swobody, więc goście częściej utrzymywali się przy piłce. Potrafili zagrozić Pogoni, mimo iż wielu strzałów nie oglądaliśmy. Dopiero po 20 minutach słabego Modera zmienił Jevtić. Już pierwsze jego dotknięcie piłki pozwoliło wyprowadzić szybko atak, uzyskać przewagę pod bramką Stipicy. Gdyby Puchacz zdecydował się na szybki strzał, mógł zdobyć bramkę. Kilkanaście minut przed końcem wszedł na boisko Tomczyk i Lech grał na dwóch napastników.

Z przewagi Lecha długo nic nie wynikało, mimo starań niezmordowanego Jóźwiaka. Słabo grali obaj boczni obrońcy, brakowało celnych dośrodkowań. Bramkarz Pogoni mógł czuć się bezpiecznie, ale tylko do czasu. Z trudem obronił strzał z dystansu Tiby, ale był bezradny po rzucie rożnym, gdy po bardzo dobrym podaniu Jevticia celnym uderzeniem głową stan meczu wyrównał Rogne. Gdyby trener Żuraw nie trzymał Darko na ławce, gra mogła wyglądać lepiej od początku.

Pojawiła się szansa nawet na wygraną, bo Lech uzyskał przewagę, atakował w dalszym ciągu. Niestety trener Kolejorza nie wpuścił na boisko Amarala. Wolał rolę jokera powierzyć 17-letniemu Kamińskiemu. To nie mogło przynieść powodzenia. Szkoda, bo było jeszcze kilka minut, a po uzyskaniu wyrównania Kolejorz zagrał wreszcie ze swobodą. Priorytety w tym sezonie są inne. Punktów brakuje, ale ogrywają się juniorzy.

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 1:1 (1:0)

Bramki: Srđan Spiridonović 21 - Thomas Rogne 82
Żółte kartki: Kožulj, Stec - Gumny, Jóźwiak, Rogne.

Pogoń: Dante Stipica, Dawid Stec, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Hubert Matynia, Srđan Spiridonovićm (90 Kacper Kozłowski), Zvonimir Kozulj (86 Igor Łasicki), Tomas Podstawski, Sebastian Kowalczyk, Marcin Listkowski (76 Santeri Hostikka), Adam Frączczak.

Lech: Mickey van der Hart, Robert Gumny, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz, Tymoteusz Puchacz (86 Jakub Kamiński), Karlo Muhar (78 Paweł Tomczyk), Pedro Tiba, Jakub Moder (66 Darko Jevtić), Kamil Jóźwiak, Christian Gytkjaer.