Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Misja niewykonalna? Trudne zadanie przed Lechem

włącz .

Po dwóch zwycięstwach i awansie w tabeli pojawiła się nadzieja kontynuowania dobrej passy. Wystarczy jednak spojrzeć na terminarz i przypomnieć sobie, jak Lech gra po przerwach na zgrupowania reprezentacji, by dobry nastrój uleciał.

Spotkania rozgrywane bezpośrednio po przerwie reprezentacyjnej, zwłaszcza wyjazdowe, to zmora Lecha. Przegrywał nawet te zapowiadające się jako stosunkowo łatwe, a tych z lepszymi rywalami z nie wygrywa z reguły (choć zdarzają się wyjątki ją potwierdzające). Od czasu do czasu trafi się jakiś remis. Nie tylko wyniki są słabe, ale i gra Kolejorza jest zazwyczaj taka, jakby piłkarze zebrali się pierwszy raz od miesiąca, by trochę sobie po boisku pobiegać.

Powoływanie wielu zawodników do różnych reprezentacji, czyli brak ich w Poznaniu, nie tłumaczy wszystkiego, bo gra jest beznadziejna nawet wtedy, gdy niewielu graczy opuszcza drużynę. Tym razem będzie ich całkiem sporo.Co prawda selekcjoner Brzęczek nie powołał nikogo z Lecha, ale trenerzy Słowacji i Danii sięgnęli po Šatkę i Gytkjaera. Do kadr młodzieżowych zaproszeni zostali Gumny, Jóźwiak, Moder, Tomczyk (U-21), Puchacz (U-20), Kamiński, Marchwiński (U-19). Wszystkich tych piłkarzy widzieliśmy w ostatnim, zwycięskim spotkaniu.

Brak dziewięciu zawodników to poważny ubytek. Czołowe drużyny europejskie wysyłają na różne zgrupowania niemal wszystkich swych podstawowych piłkarzy bez szkody dla późniejszej jakości gry. W Lechu mają z tym problem. W tym sezonie pierwszeństwo przy wystawianiu składu mają młodzieżowcy. A wszyscy oni opuścili zespół. Kolejni trenerzy Lecha oficjalnie głosili, że można pracować z tymi zawodnikami, co pozostali w domu, ćwiczyć rozwiązania taktyczne, wyjdzie to na dobre. Nie wychodziło prawie nigdy.

Słaba gra po przerwie w rozgrywkach to jedno zmartwienie. Drugim jest jakość najbliższych przeciwników. Młody Lech bezproblemowo ogrywa ligowych przeciętniaków, prowadzących otwartą grę, takich jak Wisła Płock przed zmianą trenera, ŁKS, Raków, Górnik, czy Wisła Kraków. Zupełnie sobie natomiast nie radzi z zespołami lepszymi, dowodzonymi przez doświadczonych trenerów, stosującymi taktykę bardziej wyrafinowaną. Teraz przyjdzie mu rywalizować tylko z takimi. 19 października jedzie do Warszawy. Po tygodniu gości świetnie grające po zmianie trenera Zagłębie, a potem wybiera się do obecnego lidera, Pogoni.

Legia gra słabiutko, przegrywa raz za razem, ma punkt mniej niż Lech. Dysponuje jednak solidną kadrą, a na spotkanie z Lechem spręży się szczególnie. Lechową młodzież czeka przy Łazienkowskiej trudne zadanie. Przywiezienie punktu będzie sukcesem. Zwycięstwa wykluczyć nie można, bo ofensywnie grających gospodarzy zawsze można skontrować. Legia może zagrać doskonały mecz, bo ją na to stać. Może też spisać się tak, jak ostatnio. Nikt tego nie przewidzi, ale jeszcze większą niewiadomą jest postawa nastolatków z Poznania. Mówiąc oględnie, Kolejorz faworytem w Warszawie nie będzie.

Zespół z Lubina sezon zaczął źle. Wciąż jest w tabeli za Lechem. Jednak od kiedy zespół objął Słowak Martin Ševela, wyniki i jakość gry radykalnie się poprawiły. Nie każdemu udaje się wygrać z Gdańsku, czy zremisować we Wrocławiu. Z całą pewnością lubinianie podyktują przy Bułgarskiej trudne warunki. Całe szczęście, że to drugi mecz po przerwie. Trzecim będzie wyjazd do Szczecina, gdzie Pogoń rozegra najważniejsze dla siebie spotkanie w sezonie. Zawsze tam marzą o pokonaniu Lecha, a teraz wydaje się to łatwe, bo Pogoń pod wodzą mądrego trenera gra bardzo dobrą piłkę, lideruje, podejmie najmłodszy zespół w lidze.

Dariusz Żuraw stwierdził, że warto promować młodzież nawet kosztem wyników, bo teraz, przy spłaszczonej tabeli nie mają one wielkiego znaczenia, wszystko rozstrzygnie się wiosną, a seria kilku zwycięstw wywinduje drużynę w górę tabeli. Dwa triumfy przesunęły zespół o trzy miejsca, na piąte. Kontynuacja tego marszu jest zadaniem arcytrudnym. Nadzieja umiera ostatnia...