Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Dariusz Skrzypczak: wróciłem do Lecha tego samego, ale innego

włącz .

Gdy grałem w Lechu wydawało mi się, że nie może być lepszego dopingu, niż na naszym stadionie. Teraz widzę, że jednak może być dużo lepiej. To jest absolutny top. Kibice wspierają Kolejorza bez przerwy, przez 90 minut. W Szwajcarii tego nie ma, choć poziom sportowy, jak wskazują wyniki, jest tam wyższy.

O różnicach między polską ligą a szwajcarską:

Tym, co mnie w Polsce najbardziej zaskoczyło, i to pozytywnie, jest doskonała atmosfera na stadionach. Na wysokim poziomie stoi też taktyka polskich drużyn, sposób gry. Tu jest trochę inaczej niż w Szwajcarii, ale nie mogę powiedzieć, że jest gorzej. Nie spodziewałem się tak dobrej sytuacji. Pamiętam, z jakiego klubu wyjeżdżałem, jakie były czasy. Znalazłem klub stojący bardzo wysoko organizacyjnie, nie ustępujący szwajcarskim. W takim klubie chce się pracować. To prawda, że poziom sportowy jest tu niższy. Być może ma to związek z tym, że w Szwajcarii obowiązuje inna filozofia futbolu.

Zapamiętałem poznańską publiczność jako fantastyczną. Byłem przekonany, że nie może być lepszej. Po powrocie znalazłem „troszeczkę” lepszy, ładniejszy stadion. No i publiczność jeszcze lepszą. W moich czasach w dopingowaniu były przestoje. Teraz piłkarze mają wsparcie przez cały czas.

O grze Lecha:

Żałuję, że ostatnio kibice nie mogli obejrzeć takiej gry, na jaką nas stać. To nie był prawdziwy Lech, możemy pokazać dużo więcej. W sztabie szkoleniowym wciąż o tym rozmawiamy – jak to się stało, że z trzech meczów na własnym stadionie przegraliśmy dwa. Postaramy się poprawić to, co zawiodło, ale nie zamierzamy zmieniać naszego stylu. Mamy grać ofensywnie. Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że własna publiczność wiąże nam nogi. Ona nam bardzo pomaga, dopinguje do lepszej gry. W naszym sztabie obowiązuje podział ról. Moja, jako asystenta trenera wynika z tego, że grałem w piłkę na wysokim poziomie, jestem starszy od innych asystentów Dariusza Żurawia, mogę więc pomóc doświadczeniem. Uczestniczę w przygotowaniu i prowadzeniu treningów, w analizie meczów.

O taktyce Kolejorza

Ze statystyk wynika, że w meczu z nami przeciwnicy mają dużo okazji bramkowych. Dopuszczamy do takich sytuacji. To nas martwi, rozmawiamy o tym, zastanawiamy się, jak to poprawić. Przejście z ofensywy do defensywy nie przebiega tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Będziemy się starali to poprawić, także podczas obecnej przerwy w rozgrywkach. Jeśli nam się uda, przeciwnicy będą mieli mniej okazji bramkowych.

Przysłowie mówi, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Nasi rywale wiedzą, jak my gramy. Starają się zniwelować nasze mocne strony. I to na razie im się udawało. Prowadząc analizy i szukając poprawy bierzemy pod uwagę różne warianty taktyczne i personalne. Potem przychodzi moment, gdy trener Żuraw musi podjąć decyzję w sprawie składu, wybiera najlepsze dla nas rozwiązania. Nie chcemy się dostosowywać do każdego przeciwnika, mamy grać swoje – stale doskonalić to, co sobie założyliśmy. To jest nasza filozofia, pozostajemy jej wierni, choć zdajemy sobie sprawę, że rywalom ułatwia to rozszyfrowanie nas.

 

O przygotowaniach do meczu z Lechią:

Wyjazdowe spotkanie w Gdańsku może być naszym najtrudniejszym w dotychczasowej części rozgrywek. Lechia łapie rytm, ale mamy dobrą passę na wyjazdach i postaramy się ją utrzymać. Póki co jesteśmy w tabeli przed Lechią i chcemy, by tak pozostało. Mamy teraz więcej czasu, by się przygotować, jest przerwa reprezentacyjna. Jest nas mniej, bo sześciu zawodników powołanych zostało do różnych reprezentacji. Na dzisiejszy trening wyjdzie trzech bramkarzy i czternastu graczy z pola. To wystarczy. Będzie okazja, by z piłkarzami popracować indywidualnie i poprawiać grę poszczególnych formacji. W sobotę jedziemy do Ostrowca Świętokrzyskiego na mecz z KSZO, który ma swój jubileusz, chciałby wrócić do ekstraklasy. Nasi kibice i tamtejsi są zaprzyjaźnieni. Pojadą zawodnicy, którzy są dysponowani, także Julek Letniowski. Wrócił już do treningów z drużyną i – o ile wiem – w Ostrowcu może nawet wejść na boisko.