Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Czy Lech podejmie jeszcze walkę o punkty? Wątpliwe

włącz .

Po zasadniczej części sezonu Lech za sprawą szczęśliwego splotu okoliczności, mimo katastrofalnej formy piłkarzy, braku energii i ochoty do gry, zajmuje ósme miejsce w tabeli. Ostatnie w grupie walczącej o czołowe lokaty. Sezon właściwie dla niego się skończył. Ma oczywiście szanse wygrywać, piąć się w tabeli, ale zwyczajnie go na to nie stać, a drużyna i tak przeznaczona jest do likwidacji.

Pierwszy mecz fazy dodatkowej Lech rozegra w Wielką Sobotę w Białymstoku. Z Jagiellonią spotka się więc dwukrotnie w ciągu tygodnia. Ostatni mecz pokazał, jak bardzo zszedł na psy, jak bardzo zdystansowała go drużyna, która przecież w lidze o czołowe lokaty nie powalczy, bo kilka zespołów jest od niej lepszych.

Po kilku dniach, w poświąteczną środę na Bułgarską przyjedzie Legia. Zastanie tu sytuację nową i dziwną. Stadion w najlepszym wypadku wypełni się w jednej czwartej. Nie można wykluczyć, że liczebnie kibiców gości i gospodarzy będzie tyle samo, co samo w sobie stanowi kuriozum. Fani Lecha czują ogromne zniechęcenie. Kolejorz przestał ludzi kręcić. Maszynka do zarabiania pieniędzy i generowania emocji, nabyta przez prezesa Jacka Rutkowskiego i przekazana w niewłaściwe ręce, rozpadła się.

Lech faworytem w meczu z Legią nie będzie. To może byś smutne widowisko, bo piłkarze żegnający się z Poznaniem nie mają powodów, by za Kolejorza umierać. 27 kwietnia, czyli w niedzielę Lech rozegra równie trudne spotkanie w Szczecinie. Pogoń z pewnością zechce wykorzystać słabość odwiecznego, znienawidzonego rywala i wziąć rewanż za niedawną porażkę w Poznaniu.

Kolejny, drugi już domowy przeciwnik Lecha to Zagłębie Lubin, czyli drużyna dobrze przygotowana, umiejętnie prowadzona przez holenderskiego trenera, mająca w składzie dobrych piłkarzy. Jeśli nie zanotuje nagłej obniżki formy, albo ta u Lecha niespodziewanie nie wystrzeli w górę, goście mają większe szanse na zwycięstwo niż Lech. Mecz ten odbędzie się 6 maja, a na kolejny trzeba będzie jechać do Krakowa. Już 11 maja Lech zmierzy się w z mocną wiosną, coraz lepiej grającą Cracovią.

W środę 15 maja do Poznania przyjedzie Lechia Gdańsk, która dwa razy już w tym sezonie Lecha pokonała i być może nadal będzie w grze o mistrzostwo. Natomiast 19 maja Lech rozegra ostatni mecz w sezonie – w Gliwicach, przeciwko drużynie, która dysponuje bez porównania mniejszym budżetem, gra na małym stadionie, ale nie została zbudowana przez dyletantów zabawiających się w wielki futbol. Aż nie chce się wierzyć, że nie tak dawno temu Lech jeździł do Piasta po to, by spuścić mu tęgie lanie.

Nie możemy wielce się zdziwić, jeżeli do końca sezonu Lech nie zdobędzie już ani jednego punktu. W żadnym spotkaniu nie będzie faworytem. Połowa drużyny myśli już o nowej drodze życia, a ambitni wychowankowi nie potrafią jeszcze poprowadzić Kolejorza do zwycięstw. Wydaje się, że w takiej sytuacji jedynym rozsądnym rozwiązaniem będzie dawanie szansy jak największej liczbie młodych graczy, systematyczne wprowadzanie ich do ekstraklasy. Na dobre wyniki trudno przecież liczyć, kibice nie spodziewają się po tej dogorywającej ekipie niczego dobrego.