Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nawałka odsunięty. Żuraw znów trenerem Lecha Poznań

włącz .

To jedna z nielicznych trafnych decyzji podjętych przez zarząd Lecha. Szkoda tylko, że nie zapadła ona wcześniej, zanim spustoszenia poczynione przez Adama Nawałkę zrobiły się tak duże. Pozbycie się go trzeba traktować jako naprawianie przez klub własnych kosztownych błędów. Tymczasowym trenerem znów będzie Dariusz Żuraw, szkoleniowiec trzecioligowych rezerw.

Wiele osób przestrzegało zarząd Lecha przed angażowaniem trenera, który nie zna się na prowadzeniu drużyn ligowych i wielokrotnie bywał z klubów zwalniany za brak wyników, utratę kontroli nad drużyną. O tym, że Nawałka sobie nie radzi i że trzeba ratować klub pozbywając się go było wiadomo od dawna. Dlaczego więc decyzja nie zapadła przed przerwą reprezentacyjną, lecz trzy dni przed kolejnym meczem? Zarząd liczył na cud w Kielcach? Zamiast niego prezesi zobaczyli, jak trener gra im na nosie.

Ostatnio klub nieoficjalnie informował niektórych dziennikarzy o planowanej czystce, o wymianie połowy drużyny i o planach zwolnienia trenera. W odpowiedzi trener wystawił do gry w Kielcach akurat tych piłkarzy, których klub zamierza się pozbyć. Lepszych zostawił na ławce rezerwowych osłabiając zespół, bo ważniejszy dla niego był sygnał skierowany do władz Lecha. Od niedzieli nie jest trenerem. Jego następca zagwarantuje zawodnikom to, czego najbardziej im brakowało. Uwolni ich od analiz i jałowych odpraw taktycznych. Pozwoli grać w piłkę, cieszyć się futbolem, strzelać bramki. Nie jest tajemnicą, że piłkarze lubią Żurawia i darzą go szacunkiem.

Odejście Żurawia od zespołu rezerw utrudni awans do drugiej ligi, który jest całkiem realny. Jeszcze bardziej mogło go jednak utrudnić zsyłanie przez Nawałkę do drugiej drużyny zblazowanych zawodników nie mieszczących się w kadrze pierwszej drużyny. Wydaje się, że Żuraw, którego asystentem znów będzie Karol Bartkowiak, zostawi sobie wpływ na drugą drużynę.

Zarząd klubu informuje, że tymczasowy trener poprowadzi Kolejorza co najmniej do końca sezonu. Gdyby dobrze mu poszło, a wiele na to wskazuje, może kontynuować pracę w przyszłym sezonie. Jeżeli jednak otrzyma graczy sprowadzonych do klubu przez te same osoby, które tym się dotychczas zajmowały, można się spodziewać ponownego kryzysu. Lech potrzebuje dobrych piłkarzy, światłego trenera, ale jeszcze bardziej kompetencji w zarządzaniu pionem sportowym. Bez tego nie ruszy z miejsca.