Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Djurdjević poszedł w ślady sześciu poprzedników

włącz .

Po meczu z Lechią Ivan Djurdjević przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Lecha Poznań – tak brzmi lakoniczny komunikat opublikowany przez Lecha Poznań. Tego kroku nie należy traktować jako porażkę niedoświadczonego szkoleniowca, ale ludzi nieudolnie rządzących klubem.

Władze Lecha zrobiły Ivanowi dużą krzywdę. Powołały go na stanowisko trenera nie z powodu jego dużej wiedzy i znajomości szkoleniowego fachu, czy dobrych perspektyw. Posłużył jako żywa tarcza. Miał przykryć nieudolność zarząd, zapobiec wściekłości kibiców po zmarnowaniu sezonu. Nikt się zbytnio nie zastanawiał, czy Djurdjević jest już do tej funkcji gotowy. Nie o to przecież chodziło, by się rozwijał i by Lech odnosił sukcesy.

Można powiedzieć – Ivan sam sobie jest winny, bo się zgodził. Nikt go nie przymuszał. Jako człowiek ambitny – musiał przynajmniej spróbować. To, że mu się nie udało, nie obciąża go w żaden sposób. Dziś już z pewnością wie, że porwał się z motyką na słońce. Nie takie trenerskie tuzy połamały sobie przy Bułgarskiej zęby. Przy takim a nie innym zarządzaniu, przy braku jakichkolwiek kompetencji w budowie drużyny, żaden trener długo tu nie potrafił wytrwać, nawet jeśli był trzymany na siłę mimo złych wyników. Każdy padał ofiarą tego klubu i był wyrzucany, gdy drużyna wpadała w spiralę porażek. Przed Djurdjeviciem było takich sześciu. Nie wiadomo, ilu będzie po nim.

W ostatnich meczach Ivan totalnie się pogubił. Już po meczu w Szczecinie było oczywiste, że drużynie ciężko będzie stanąć nogi, że trener nie podejmuje dobrych decyzji, że drużyna jest słabo przygotowana przez trzecioligowy sztab szkoleniowy, a sfrustrowani piłkarze mają tej zabawy dość. Spotkanie w Pucharze Polski to potwierdziło. Brak reakcji władz klubu prowadził do dalszych etapów rozkładu drużyny.

W miejsce Ivana zespół przejął Dariusz Żuraw, trener rezerw. Ma za sobą dłuższy staż szkoleniowy niż poprzednik i wcale nie mniej ciekawą karierę piłkarską. Wiele lat spędził w Bundeslidze. Można się domyślać, że nie jest to trener docelowy. Klub znajdzie innego, którego zatrudni albo w przerwie na mecze reprezentacji, albo od nowego roku.