Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rusza odbudowa Lecha. Najpierw w Lidze Europy

włącz .

- Zaczynamy odbudowę straconego w ostatnim czasie wizerunku. Przeciwnik nie gra w topowej lidze, ale mamy wiele do zyskania. Trzeba tylko pokazać wysoką jakość gry – mówi trener Ivan Djurdjević przed pierwszym meczem nowego sezonu. Lech zmierzy się w eliminacjach do Ligi Europy z armeńskim Gandzasarem Kapan. Kibice obejrzą ten mecz tylko w telewizji.

Niewiele wiadomo o przeciwniku Kolejorza. Armeńska liga jest kiepska, gra tam zaledwie kilka drużyn, mecze cieszą się niewielkim zainteresowaniem, a Gandzasar nie jest tam czołowym zespołem. Nie może grać we własnym mieście, gdzie stadion jest zrujnowany, lecz korzysta z obiektu w stolicy kraju. Właśnie tam odbędzie się rewanż, za tydzień.

Wcześniej trzeba rozegrać mecz w Poznaniu. Dla piłkarzy z Armenii możliwość grania w Poznaniu, na dużym stadionie to przeżycie, nie dowiedzą się jednak, jak tu się kibicuje, bo wojewoda wielkopolski nałożył na Lecha karę za protest kibiców w ostatnim meczu poprzedniego sezonu. Puste trybuny zdegradują widowisko do rangi sparingu. Trener Djurdjević zapowiedział w przeddzień meczu, że jego zespół potrenuje na pustym obiekcie, by przyzwyczaić się do specyficznych warunków. Oficjalny, dostępny przez kwadrans dla mediów trening zaczął się jednak na bocznym boisku (na zdjęciu). Murawę, obficie zmoczoną przez deszcze, trzeba oszczędzać.

Nie będą mogli zagrać młodzi skrzydłowi Lecha – Kamil Jóźwiak i Tymoteusz Klupś. Ich urazy nie są groźne, ale lepiej nie ryzykować walki na boisku. – Ma kto ich zastąpić – zapewnia trener Djurdjević. Nie wiadomo, jaką taktykę gospodarze zastosują w tym meczu – z trzema obrońcami, czy z czterema. – Jesteśmy gotowi na każde z tych rozwiązań. Czekamy na sygnał trenera – zapewnia Darko Jevtić. Nie można zresztą wykluczyć, że zmiana systemu gry nastąpi w trakcie meczu, zależnie od rozwoju sytuacji.

Jest mało prawdopodobne, by Lech sobie nie poradził z drużyną z Armenii. Prawdopodobnie jednak nie jest ona słabsza od mistrza Litwy czy amatorskiej ekipy z Islandii, z którymi Lech przegrał, co zresztą nie wywołało w klubie wstrząsu, zarząd w charakterystyczny dla siebie sposób przeszedł nad tymi kompromitacjami do porządku dziennego. Nic dziwnego, że sytuacja się powtarzała. Ivan Djurdjević chce wprowadzić nową jakość. Nie ma wątpliwości, że jemu zależy na wielkim Lechu. Nie wiemy, jak piłkarsko przedstawia się jego drużyna. Z pewnością będzie walczyć. Trener nie wyklucza, że kapitanem będzie ktoś, kto opaski jeszcze nie nosił.