Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Stadion Lecha (chwilowo?) bezimienny

włącz .

Wystarczy skromne kilka milionów złotych, by skutecznie wypromować się nie tylko w Poznaniu. Wykupienie nazwy stadionu klubu co rok walczącego o najwyższe trofea w polskim futbolu i co rok z kretesem przegrywającego, pozwala wejść do publicznego obiektu. Słowa „Inea Stadion” powtarzały przecież osoby nie mające nawet pojęcia, kim jest owa Inea.

Lech Poznań zakończył właśnie współpracę z firmą o tej nazwie. Była ona owocna, bo partner klubu nie tylko zapłacił za nazwę obiektu, ale i był sponsorem premium. Efektem współdziałania, oprócz różnych pojektów, była telewizja klubowa, działająca nie tylko w internecie, ale i w sieci kablowe, dostępnej w niektórych dzielnicach miasta (nie wszystkich, bo Inea mało była zainteresowana terytorialnym rozwojem).

Od dłuższego czasu trwają spekulacje w sprawie nowej nazwy stadionu. Kibice boją się, że właściciel klubu zrobi im na złość i przełoży pieniądze z jednej kieszeni do drugiej, wykorzystując nazwę swego holdingu. Jeżeli trwają rozmowy z innym potencjalnym partnerem klubu, to są one dyskretne, nie pojawiają się żadne przecieki. Wciąż też nie wiadomo, jak klub chce zrekompensować utratę telewizji, do której część kibiców zdążyła się przyzwyczaić.